cojak.net.pl

«Znacie drogę, dokąd Ja idę». Odezwał się do Niego Tomasz: «Panie, nie wiemy, dokąd idziesz. Jak więc możemy znać drogę?»
Odpowiedział mu Jezus: «Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie.»[J 14, 4-6]

Życie – droga do celu

Jest wielu ludzi, którzy wierzą, że ostatecznym końcem życia jest śmierć i grób, czyli że życie to nieustanna droga w dół prowadząca do nicości. Dlatego – wobec takiej perspektywy – przykładają oni wielką wagę do oferty świata doczesnego i mają skłonność do nadużywania życia i gromadzenia oraz przywiązywania się do rzeczy materialnych, aby wypełnić nimi duchową pustkę.

Ale w rzeczywistości prawdziwe życie to wędrówka drogą biegnącą w górę do pełnego, wiecznego szczęścia, a śmierć na ziemi jest chwilą rozstania z doczesnością i przejściem do wieczności. Jak każda wspinaczka, wymaga ona wysiłku. Im mniejszy bagaż człowiek niesie, tym mniejszy trud i mniejsze ryzyko ustania w drodze do ostatecznego celu.

Wędrując przez świat warto pamiętać słowa Jezusa (Mt 19, 23-26, Mk 10, 23-27, Łk 18, 24-27):

Jezus zaś powiedział do swoich uczniów: «Zaprawdę, powiadam wam: Bogaty z trudnością wejdzie do królestwa niebieskiego, Jeszcze raz wam powiadam: Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne niż bogatemu wejść do królestwa niebieskiego». Gdy uczniowie to usłyszeli, przerazili się bardzo i pytali: «Któż więc może się zbawić?» Jezus spojrzał na nich i rzekł: «U ludzi to niemożliwe, lecz u Boga wszystko jest możliwe».

Tu zostawiamy bagaże

Ilustracją i próbą wyjaśnienia znaczenia tych słów Jezusa może być następująca historia.

Szeroką drogą idzie wielki tłum, który tworzy długą, szeroką rzeką ludzi. Wszyscy niosą mniejsze lub większe bagaże, niektórzy ciągną lub pchają wózki wypełnione dobytkiem. Od pewnego miejsca droga zaczyna biec kotliną i zaczyna się lekko wznosić w górę. Nachylenie jest niewielkie, ale po pewnym czasie marsz staje się trudniejszy.

Niektórzy, bardziej utrudzeni zatrzymują się. Część z nich zostawia trochę bagaży i kontynuuje marsz, ale niektórzy zawracają. Kolumna wydłuża się i tempo marszu zmniejsza się. Na przodzie idą ludzie z mniejszymi bagażami, a z tyłu z większymi.

Kręta droga w górę

Kotlina zaczyna zwężać się, nachylenie drogi zwiększa się i staje się ona kręta. Marsz wymaga coraz większego wysiłku. I znowu niektórzy ludzie muszą porzucić część swoich bagaży, aby iść dalej. I znowu część ludzi rezygnuje z dalszego marszu i zawraca.

W miarę jak droga staje się bardziej stroma i kręta coraz więcej wędrowców porzuca bagaże po drodze i coraz więcej ludzi nie kontynuuje marszu. Tłum rzednie stopniowo. Teraz czołówkę marszu stanowią ludzie niosący bardzo niewiele bagażu.

I oto ta stroma i wąska droga ostro zakręca i widać górę zagradzającą drogę. Wydaje się, że tutaj wędrówka kończy się. Ale oto w skale widać ciemny otwór, prowadzący do wnętrza góry. Jest on tak wąski, że przed wejściem trzeba zostawić cały przyniesiony bagaż, aby móc wcisnąć się do niego.

Wielu z wędrowców, którzy dotarli do tego miejsca nie zdecydowało się na porzucenie bagażu i wejście do otworu. Ale inni, uwolniwszy się od resztek dobytku, wchodzą do otworu, idą w ciemności i niepewności. Jednak, po pewnym czasie, widzą w oddali jasne światło, zapowiadające koniec wędrówki w górze.

Wychodząc z niej, widzą cudowny widok, wspaniały ogród, pełen zieleni i kwiatów, oświetlony jasnym, ciepłym światłem, czują, że opadło z nich zmęczenie i ogarnął ich przedziwny spokój. Światłość jest bardzo jasna, a jednak nie muszą mrużyć oczu. Równocześnie wypełnia ich głęboka, niewypowiedziana radość.

Teraz są pewni, że osiągnęli prawdziwy cel swojego życia.

Dobre uzupełnienie tej opowiastki stanowi też poniższy fragment utworu Jana Kochanowskiego pt. "Tren XIX albo Sen"

(…)
W niebie szczere rozkoszy, a do tego wieczne,
Od wszelakiej przekazy wolne i bezpieczne.
Tu troski nie panują, tu pracej nie znają,
Tu nieszczeście, tu miejsca przygody nie mają,
Tu choroby nie najdzie, tu nie masz starości,
Tu śmierć łzami karmiona nie ma już wolności.
Żyjem wiek nieprzeżyty, wiecznej używamy
Dobrej myśli, przyczyny wszytkich rzeczy znamy.
Słońce nam zawżdy świeci, dzień nigdy nie schodzi
Ani za sobą nocy niewidomej wodzi.
Twórcę wszech rzeczy widziem w Jego majestacie.
(...)

Jeżeli masz ochotę przemyśleć powyższy tekst przy delikatnej muzyce, ...


Wyślij komentarz:koperta