Kiedy się z przywar, nie z osób natrząsa;
I żart dowcipną przyprawiony sztuką
Zbawienny, kiedy szczypie, a nie kąsa;
I krytyk zda się, kiedy nie z przynuką,
Bez żółci łaje, przystojnie się dąsa.
Szanujmy mądrych, przykładnych, chwalebnych,
Śmiejmy się z głupich, choć i przewielebnych.
- «powiedzenie zawierające treść komiczną, pobudzające do śmiechu; anegdota, żart, kawał»
- «zdolność spostrzegania, wychwytywania śmiesznych cech, stron, zjawisk, zdarzeń i ludzi oraz przedstawiania ich w zabawny sposób»
- daw. «rozum, inteligencja; talent, spryt»
Aktualna liczba kawałów politycznych, dowcipów i anegdot:
Kawały polityczne
Dedykacja
Strona ta jest dedykowana szczególnie młodym, którzy nie wiedzą, czym naprawdę był sowiecki komunizm (czerwona zaraza) oraz
PRL Polska Rzeczypospolita Ludowa, bo go na szczęście dla siebie nie
doświadczyli, ale dzisiaj są celem nowej marksistowskiej totalitarnej ideologii (tęczowej zarazie) oraz wspierającej ją zmasowanej, nachalnej propagandy, uskutecznianej przez przez media głównego nurtu.
Ma ona zachęcić do samodzielnego myślenia oraz poważnego, krytycznego spojrzenia na rzeczywistość - dla własnego i wspólnego dobra.
Czytając lub opowiadając, lub śmiejąc się z dowcipów politycznych należy pamiętać, że są one również specyficznym zapisem historii Polski i Polaków. Do ich poprawnego zrozumienia potrzebna jest znajomość historii. Dlatego zachęcam do sięgnięcia po najnowsze publikacje rzetelnych historyków, które pokazują czym naprawdę był sowiecki system oraz PRL.
Śmiech przez łzy
O tym, czym był naprawdę był PRL pokazuje sposób w jaki rozszyfowali go dowcipni Polacy: PRL - Prywatne Rancho Leonida. Uzupełnieniem tego dowcipu, potwierdzającym wasalne relacje między państwami bloku sowieckiego i ZSRR, jest dowcip atłumaczący po polsku skrót DDR, oficjalnej niemieckiej nazwy NRD - Deutsche Demokratische Republik: DDR - Dodatek Do Rancha.
Państwa włączone do bloku sowieckiego były określane jako Kraje DEMOkracji LUDowej (oficjalny skrót: KDL-e, potocznie: demoludy). Czym była demokracja ludowa wyjaśnia kolejny kawał: Demokracja ludowa ma tyle wspólnego z demokracją, co krzesło elektryczne z krzesłem.
Politycy oraz propagandziści komunistyczni wychwalali ustrój sowiecki jako jedyny zapewniający równość wszystkich, z wyjątkiem jego rzeczywistych i wyznaczonych przez partię wrogów. Na czyn polegała w praktyce ta urzędowa równość wyjaśnia poniższy dowcip, przypomniany ostatnio przez prof. Aleksandra Nalaskowskiego: Socjalizm to ustrój, w którym władzę zrównano z dyrektorami fabryk, dyrektorów fabryk z robotnikami, robotników z chłopami, a chłopów z ziemią.
Czasy PRL-u, w których głównym celem KDL-i było rozwiązywanie problemów, które nie występowały poza blokiem sowieckim, wymyślanie i opowiadanie kawałów politycznych było integralną częścią życia codziennego. Kawały takie tworzyli zwykli ludzie obserwując to co się dzieje w przestrzeni publicznej. Część dowcipów politycznych była dziełem aktywistów partyjnych. Mimo istnienia cenzury państwowej i niestrudzonej pracy Urzędu Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk w publikacjach oraz w tekstach kabaretowych i dialogach filmowych były przemycane w sposób inteligentny żarty z systemu politycznego.
To, że inwigilacja i cenzura były codziennością w PRL-u pokazuje w sposób prześmiewczy m.in. film "Rozmowy kontrolowane", w szczególności jego póltoraminutowy fragment 1:10:00-1:11:30.
Cenzura, nawet korespondencji prywatnej, jest stosowana szczególnie chętnie i na szeroką skalę w krajach, w których politycy są niepewni swojej legitymacji do sprawowania władzy. Do takich krajów należał PRL oraz inne KDL-e. W okresie stanu wojennego (13 XII 1980-22 VII 1983) działanie cenzury korespondencji prywatnej było demonstrowane publicznie, m.in. za pomocą pieczątek na kopertach, co miało pokazać determinację władzy politycznej oraz wyrobić w Polakach przekonanie, że kontroluje ona wszystkie obszary życia, a przez to zniechęcić społeczeństwo do oporu.
Do tworzenia i rozumienia inteligentnych dowcipów potrzebna jest znajomość kodu językowego, ważnego na danym obszarze i w danym czasie. Z tego powodu teksty uważane za dowcipne na pewnym obszarze mogą nie być uznawane za takie na innym. Podobnie dowcipy, cieszące się powodzeniem w pewnym okresie, mogą być niezrozumiałe później ("co w tym śmiesznego").
Umiejętne używanie kodu językowego umożliwiało obchodzenie cenzury. Dzięki temu powstawały w PRL-u m.in. niektóre tzw. filmy kultowe, np. "Rejs" (1970),
"Miś" (1980), "Seksmisja" (1983) itd. Dialogi w filmie "Seksmisja" zawierają m.in. takie zdanie, wypowiedziane przez Maksa po wyjściu na powierzchnię ziemi, kiedy zastanawiali się,
w którym kierunku należy iść: Uwaga, grupa! Kierunek – wschód! Tam musi być jakaś cywilizacja.
Po usłyszeniu tego zdania cała widownia wybuchała serdecznym śmiechem. Z czego się śmiano? Dowcip polega tu na zestawieniu słów "wschód"
i "cywilizacja", które odbierano jako przeciwstawne.
O stosunku polskiego społeczeństwa do kierunku "wschodniego" świadczy również inny przykład.
Władze komunisyczne wykorzystywały do propagandy politycznej również działalność działaczy kultury. Otaczały szczególną opieką jawnych oraz ukrytych apologetów systemu. Obdarzani wględami władzy literaci rewanżowali się jej twórczością,
która służyła pozyskaniu przychylności społeczeństwa dla demokracji ludowej, partii i jej głównej podpory, tj. Związku Sowieckiego.
Ważną rolę odgrywała tutaj piosenka. O tym świadczy fakt, że w Zielonej Górze odbywał się przez 25 lat (1965-1989) Festiwal Piosenki Radzieckiej, którego formalnym organizatorem było Towarzystwo Przyjaźni Polsko-Radzieckiej (TPPR), a którego przedłużeniem był w latach 2008–2013 Festiwal Piosenki Rosyjskiej.
Przedmiotem takich zabiegów było również Wojsko Polskie - formacja stanowiąca, obok służb milicyjnych, zbrojne ramię PRL-u. Polaków cechuje duża, naturalna sympatia do polskiego wojska. Na tej sympatii bazowała propaganda partyjna, która miała w tym przypadku ukryć fakt, że polska armia nie służy de facto Narodowi i obronie suwerenności Państwa, ale sowietyzacji polskiego społeczeństwa oraz umacnianiu systemu sowieckiego (patrz Operacja "Dunaj" - inwazja wojsk państw Układu Warszawskiego (Układu o Przyjaźni, Współpracy i Pomocy Wzajemnej)) w roku 1968.
Władze PZPR uznały, że i w tym przypadku najlepszą formą propagandy będzie festiwal piosenki. Otrzymał on nazwę Festiwalu Piosenki Żołnierskiej, jego organizację powierzono Głównemu Zarządowi Politycznemu Wojska Polskiego (GZP WP) i odbywał się od roku 1968 w Kołobrzegu.
Z uwagi na te okoliczności tematyka piosenek produkowanych na tym festiwalu nie mogła odbiegać bardzo od ideologicznych wytycznych organizatora. Jednym z autorów tekstów piosenek, spełniających te wymagania był Janusz Przymanowski, znany jako współautor scenariusza serialu telewizyjnego "Czterej pancerni i pies". Napisał on tekst piosenki pt. "Myśmy są wojsko" (lub "Witaj Zosieńko"), którą na Festiwalu w Kołobrzegu zaprezentował w 1976 roku Daniel Kłosek.
Refren tej piosenki zawiera słowa "Witaj, Zosieńko, otwórz okienko na wschodnią stronę". Zostały one skomentowane w następujący sposób; Gbybym nie wiedział, że to głupota, to pomyślałbym, że to prowokacja.
Z jednej strony, tworzenie kawałów politycznych można przyrównać do masowej twórczości satyrycznej na tematy społeczno-polityczne, opowiadanie kawałów - do uprawiania krytyki ówczesnej reczywistości, a śmianie się z dowcipów do terapii - odreagowania stresów i emocji, których w dużej ilości dostarczało życie codzienne w sowieckim systemie. Z drugiej strony, tempo pojawiania się nowych kawałów politycznych i ich liczba w obiegu oraz tematyka były, w przerwach między kolejnymi publicznymi manifestacjami niezadowolenia społecznego, miarą dysfunkcji tego systemu oraz dezaprobaty społecznej.
Dlatego władze komunistyczne monitorowały rynek dowcipów politycznych, co było codziennym zadaniem ubecji aparatu bezpieczeństwa PRL-u. Ich stosunek do kawałów politycznych był ambiwalentny - były one swoistym wentylem bezpieczeństwa, pomagającym zachować spokój społeczny, jak również formą krytyki politycznej, rozbudzającej emocje, co groziło wybuchem protestów społecznych. Zbieranie i przetwarzanie takich informacji przez komunistyczne państwo było istotną częścią jego systemu wczesnego ostrzegania. Informacje z niego władze wykorzystywały w praktyce.
Ilustracją tego jest poniższy kawał, rozpowszechniony w tamtych czasach.
➰
I sekretarz KC PZPR Komitetu Centralnego Polskiej
Zjednoczonej Partii Robotniczej codziennie dowiaduje się o nastroje społeczeństwa.
- Co robią ludzie, płaczą czy śmieją się?
- Towarzyszu I Sekretarzu, płaczą.
- Dalej dokręcać śrubę.
Innym razem:
- Towarzyszu I Sekretarzu, śmieją się.
- Poluzować trochę śrubę.
Cechą wszystkich totalitarnych systemów, w tym sowieckiego, jest głęboka nieufność władz do obywateli oraz lęk przed obywatelską aktywnością. Strach przed społeczeńtwem sprawiał, że oprócz propagandy i indoktrynacji władze stosowały inwigilacją pojedynczych ludzi i całych środowisk przy pomocy rozbudowanego aparatu bezpieczeństwa wewnętrznego oraz systemu szpiclowania, donosicielstwa i zastraszania. Objawy niezadowolenia były bezwględnie tłumione w jak najwcześniejszej fazie. Różnice w traktowaniu ludzi przez władze w systemie sowieckim a zachodnioeuropejskim i północnoamerykańskim tamtych dni pokazują poniższe dowcipy z lat słusznie minionych.
➰
- Co sądzisz o naszym rządzie?
- To samo co ty - odpowiada ostrożnie zapytany.
- A więc w imieniu Służby Bezpieczeństwa aresztuję cię za kontrrewolucyjne myślenie.
➰
- Obywatelu, odpowiecie za działalność antypaństwową.
Na rozprawie sędzia pyta oskarżonego o działalność antypaństwową:
- Obywatelu, czy powiedzieliście, że rząd jest do dupy?
- Tak, powiedziałem, ale miałem na myśli rząd amerykański, a nie nasz.
- Co świadek oskarżenia na to? - sędzia zwraca się do agenta Stasi.
- To nieprawda. My dobrze wiemy, który rząd jest do dupy. - oświadcza tenże.
➰
W czasie szkolenia dla kandydatów na bezpieczniaków prelegent zapytał jego uczestników:
- Na jakie grupy społeczne są podzieleni Polacy?
Na sali zapanowało milczenie. Po chwili prelegent odpowiedział na swoje pytanie.
- Polacy podzieleni są na trzy grupy społeczne: na tych, którzy siedzieli, którzy siedzą i na tych, którzy będą siedzieć.
➰
Do pokoju przesłuchań KGB wprowadzono radzieckiego obywatela. Po doprowadzeniu zapytał przesłuchującego go funkcjoriusza KGB:
- O co jestem podejrzany?
Ten w odpowiedzi westchnął ciężko, uchylił zasłonę w oknie pokoju przesłuchań i wskazując na ulicznych przechodniów powiedział:
- Podejrzani to są oni. Ty już jesteś skazany.
Można sądzić, że ten rodzaj społecznego "dialogu" w czasach PRL-u był kontynuacją tego z czasów okupacji niemieckiej podczas II wojny światowej. Kiedy w okupowanej Warszawie pojawiły się niemieckie transparenty z napisem "Jedźcie z nami do Niemiec", spece od "małej dywersji" przerabiali go na "Jedźcie sami do Niemiec".
Do propagandowych sloganów, które miały wytworzyć w społeczeństwie przekonanie, że jedynym możliwym, najlepszym rozwiązaniem dla kraju jest przewodnia rola PZPR, należało m.in. hasło "Partia z narodem, naród z partią". Odpowiedzią na nie było: "Partia z narodem, naród z Kościołem". Jeszcze inną parafrazą, z czasów piekgrzymki Ojca Św. Jana Pawła II do Polski w 1979 roku było: "Kościół z narodem, naród z Kościołem". Z kolei reakcją na slogan "Mówimy partia, myślimy Lenin. Mówimy Lenin, myślimy partia." był komentarz "Co innego myślimy, a co innego mówimy".Dzięki swojej zwięzłości, dosadności i humorowi sytuacyjnemu dowcipy polityczne oddawały jednoznacznie stosunek społeczeństwa do panującego systemu politycznego oraz jego reprezentantów.
➰
Pewien człowiek miał papugę, którą nauczył powtarzać "Oby Stalin umarł". Usłużny sąsiad doniósł na niego na milicję. Po pewnym czasie właściciel papugi dostał wezwanie do sądu, gdzie miał stawić się z papugą. Przed pojściem do sądu pożyczył od księdza identyczną papugę, która umiała recytować pieśni kościelne. Na rozprawie sędzia, aby sprowokować papugę wykrzyknął "Oby Stalin umarł", ale papuga milczała. Teraz sędzia i obecni na sali pracownicy sądu powtórzyli okrzyk "Oby Stalin umarł". I tym razem papuga nie zareagowała. Wtedy na znak sędziego wszyscy obecni na sali zawołali razem "Oby Stalin umarł". Na to papuga odezwała się "Słuchaj Jezu, jak Cię błaga lud".
➰
Sekretarz lokalnego komitetu PZPR na Podhalu namawia do wstąpienia do partii bacę, który jakoś nie ma na to ochoty i zadaje mu pytania naprowadzajace.
- Gazdo, oddacie partii konia?
- Oddom.
- Dobrze, a krowę?
- Tyz oddom.
- Bardzo dobrze, a owieczki oddacie?
- Nie oddom.
- A dlaczego, gazdo?
- Bo mom.
➰
W 1946 roku na posterunek milicji przybiega chłop i krzyczy:
- Amerykańscy żołnierze ukradli mi krowę!
- Spokojnie, u nas nie ma amerykańskich żołnierzy. Jak wyglądali?
- W kufajkach, walonkach, zarośnięci, śmierdzieli bimbrem.
- To byli radzieccy żołnierze.
- Ale ja tego nie powiedziałem!
➰
Odbywało się szkolenie propagandzistów partyjnych. Na końcu instruktor zapytał kursantów, czy już wiedzą jak należy agitować za komunizmem. Jeden z nich poprosił go o podanie konkretnego przykładu tej świetlanej przyszłości.
Instruktor wskazał ręką na przejeżdżający za oknem traktor "Ursus" i powiedział:
- Widzicie, teraz jedzie tu tylko jeden ciągnik, a w komuniźmie będzie tu jechał jeden ciągnik za drugim.
Po kursie, świeżo upieczony propagandzista pojechał na agitację w teren. Swoją pogadankę chciał okrasić przykładem, poznanym na szkoleniu, ale akurat nie przejeżdżał żaden traktor za oknem. Zauważył jednak idącego drogą wiejskiego dziada.
Zwrócił się wtedy do słuchaczy:
- Widzicie, teraz idzie drogą tylko jeden dziad, ale kiedy nastanie komunizm, to będzie tu szedł jeden dziad za drugim.
➰
Bolesław Bierut postanowił złożyć "gospodarską wizytę" w szpitalu.
Najpierw odwiedził pacjentów, którzy zaśpiewali "Jeszcze Polska nie zginęła". Następnie odwiedził pacjentów umysłowo chorych, którzy krzyczeli "Niech żyje towarzysz Bierut!".
Ochroniarz Bieruta zauważył, że strażnik szpitalny nie wiwatuje i pyta go:
- A towarzysz dlaczego nie krzyczy?
Na co strażnik:
- A czy ja jestem umysłowo chory?
➰
Agitator partyjny na zebraniu wiejskim zachwala osiągnięcia władzy ludowej.
- W burżuazyjnej Polsce jedna połowa ludzi we wsi nie umiała pisać, a druga czytać.
- A teraz jest na odwrót.
➰
- Z powodu wrogich działań kapitalistycznych imperialistów oraz ich pachołków w kraju
Polska Ludowa stanęła na krawędzi przepaści. Ale umocnimy socjalizm i zrobimy krok do przodu.
➰
- Jaka jest rola związków zawodowych w kapitalizmie?
- Mają bronić robotników przed ustrojem.
- A w socjalizmie?
- Odwrotna niż w kapitalizmie.
28 października 1950 roku Sejm uchwalił ustawę o zmianie systemu pieniężnego (Dz.U. 1950 nr 50 poz. 459) oraz ustawę o zakazie posiadania walut obcych, monet złotych, złota i platyny oraz o zaostrzeniu kar za niektóre przestępstwa dewizowe (Dz.U. 1950 nr 50 poz. 460). Posiadanie na obszarze Państwa bez zezwolenia Komisji Dewizowej walut obcych, monet złotych, złota lub platyny było zagrożone karą więzienia, a obrót wszelkiego rodzaju walutą obcą, monetami złotymi, złotem lub platyną bez zezwolenia Komisji Dewizowej podlegał karze wíęzienia albo dożywotnego więzienia albo karze śmierci.
Zakaz posiadania wartości dewizowych obowiązywał do wejścia w życie rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 7 listopada 1956 r. zmieniającego rozporządzenie z dnia 15 kwietnia 1952 r. w sprawie wykonania ustawy dewizowej (Dz.U. 1956 nr 50 poz. 223), zaś zakaz obrotu dewizowego zniosła dopiero ustawa z dnia 15 lutego 1989 r. Prawo dewizowe (Dz.U. 1989 nr 6 poz. 33).O wymianie pieniędzy w roku 1950 Jerzy Kochanowski napisał, że było to "Dziesięć dni, które wstrząsnęły portfelem". Aby odreagować tę niezapowiedzianą "reformę", ludzie opowiadali o niej dowcipy. W swojej publikacji Kochanowski przytoczył następujący dowcip w formie rozmowy:
➰
- Jak wyszedłeś na wymianie?
– Zrobiło się troszkę pieniędzy.
– Co mówisz! W jaki sposób?
– Było dużo, zrobiło się troszkę.
Inny dowcip z tej serii:
➰
- Jak z wymianą u ciebie?
– Straciłem tysiąc złotych...
– Co, tylko tyle?
– ...dolarów”.
Zakaz posiadania obcej waluty i złota spowodował, że wielu obywateli sięgnęło po łopaty i zakopało swoje oszczędności. Władze korzystały z donosów, aby zdobyć te ukryte skarby. Ilustracją tego jest poniższy kawał.
➰
Syn odwiedza w areszcie śledczym ojca, który został aresztowany wskutek donosu, że posiada ukryte złoto. Przy rewizji nie znaleziono nic, ale władza trzyma go w areszcie, aby zmiękł.
Ojciec, martwi się, że wiosna już blisko, ziemia w ogrodzie nie jest przekopana a nie wiadomo jak długo będzie jeszcze siedział. Syn pociesza ojca, mówiąc, że rozwiąże ten problem.
Po powrocie do domu wysyła do UB anonim z informacją, że złoto jest zakopane w ogrodzie. UB przyjeżdża i przekopuje cały ogród. Przy następnych odwiedzinach syn może już uspokoić ojca.
Jednym z głównych sposobów pacyfikacji duchowej społeczeństwa w PRL-u oraz zadań reżymowej propagandy było wykorzystywanie dialektycznego kłamstwa o rozwoju społeczeństwa i nieustanne przekonywanie Polaków, że komunizm jest nieuniknioną konsekwencją rozwoju i patriotycznym obowiązkiem jest służba PRL, ludowej ojczyznie. Wyrazem tego były m.in. hasła: "Nauką i pracą budujemy Polskę ludową" lub "Polska Ludowa ukoronowaniem tysiąclecia naszego państwa". Ilustracją odzewu Polaków na tę komunistyczna retorykę, a zarazem oceny "zasług" PZPR-u w budowie tej ludowej ojczyzny mogą być m.in. poniższe dowcipy.
➰
- Szczyt patriotyzmu w PRL-u?
- Płacić składki partyjne w dolarach.
➰
- Szczyt kardiochirurgii w PRL-u?
- Przeszczepić socjalizm z d... do serca.
We władzach PRL-u ludzie pochodzenia żydowskiego mieli nadreprezentację. Zajmowali najwyższe stanowiska państwowe, przede wszystkim w tzw. resortach siłowych i resorcie spraw zagranicznych, oraz aparacie partyjnym, czyli należeli do "grupy trzymającej władzę". Jednym z jej prominentnym reprezentantów był Marian Spychalski, który w 1963 roku otrzymał stopień marszałka Ludowego Wojska Polskiego (LWP), a do którego w okresie kampanii antysemickiej, prowadzonej w ramach walk frakcyjnych w PZPR w 1968 roku przylgnęło miano "Moniek". O nim opowiadano wtedy poniższy dowcip.
➰
W mieszkaniu państwa Spychalskich dzwoni telefon. Telefon odbiera Barbara, żona Mariana i słyszy w słuchawce:
- Czy Moniek jest w domu?
- To musi być jakaś pomyłka. To jest mieszkanie marszałka LWP Mariana Spychalskiego.
Po chwili znowu dzwoni telefon.
- Chciałem rozmawiać z Mońkiem.
- Już raz mówiłam, że tu nie ma żadnego Mońka. To jest mieszkanie marszałka Mariana Spychalskiego.
Za chwilę, po raz trzeci odzywa się dzwonek telefonu. Słuchawkę podnosi znowu pani Spychalska i słyszy:
- Czy mogę rozmawiać z marszałkiem Ludowego Wojska Polskiego Marianem Spychalskim?
- Moniek, telefon do ciebie.
Ludowe Wojsko Polskie nie różniło się od pozostałych służb mundurowych PRL-u. I tu trzon formacji tworzyli ludzie dobierami według zasady "mierny, ale wierny". Kadra wojskowa i jej potencjał intelektualny były przedmiotem różnych, mniej lub bardziej cenzuralnych, kawałów. Cechą tych dowcipów jest to, że dowódcy wypadają w nich gorzej niż ich podwładni. Poniżej próbka humoru wojskowego.
➰
Na poligonie plutonowy wydaje swojemu plutonowi rozkaz:
- Macie tutaj kopać rów. Czy są jakieś pytania?
- Jak mamy go kopać?
- Od miejsca, gdzie stoję do południa. Zrozumiano?
- Tak jest, obywatelu plutonowy!
➰
Plutonowy szkoli szeregowych:
- Woda wrze w temperaturze dziewięćdziesięciu stopni.
- A nas uczono w szkole, że woda wrze w temperaturze stu stopni!
- Niemożliwe! - stwierdza plutonowy. Po chwili zerka do swoich notatek i mówi:
- Tak, macie rację. Woda wrze w temperaturze stu stopni, a dziewięćdziesiąt stopni to kąt prosty!
➰
Sierżant pyta:
- Szeregowy Kowalski, z czego zrobiona jest lufa karabinku AK?
- Ze stali.
- Dobrze. Z czego zrobiony jest zamek karabinku?
- Też ze stali.
- Źle, szeregowy.
- Dlaczego źle?
- Bo w w książce napisano: "Zamek zrobiony jest z tego samego materiału."
➰
- Szeregowy Kowalski, powiedzcie, co będzie, jeśli kula odstrzeli wam ucho?
- Będę słyszał gorzej, obywatelu sierżancie!
- Dobrze. A co będzie, szeregowy, jeśli kula odstrzeli wam drugie ucho?
- Nie będę nic widział!
- A to dlaczego?
- Bo mi hełm spadnie na oczy!
➰
Sierżant pyta szeregowego na szkoleniu:
- Macie rozkaz pilnować składu amunicji, a tam nagle wybucha pożar. Co robicie?
- Wylatuję w powietrze z całym składem!
➰
- Sierżant: Żołnierzu, stawiaj opór!
- Żołnierz: Nie!
- Sierżant: Bardzo dobrze.
➰
- Sierżant: Żołnierzu, nie widziałem was dzisiaj na zajęciach z kamuflażu!!!
- Dziękuję za uznanie sierżancie!
➰
Do jednostki przyszła wiadomość o śmierci matki szeregowego Kowalskiego. Jej dowódca polecił plutonowemu zawiadomić o tym żołnierza.
- Tylko zróbcie to delikatnie, kapralu.
Kapral zarządził zbiórkę pododziału i stojąc przed frontem plutonu polecił:
- Wszyscy żołnierzy, którym umarła wczoraj matka, wystąp. Kiedy nie wystąpił nikt, plutonowy zwrócił się do Kowalskiego:
- A wy, szeregowy Kowalski dlaczego nie wystąpiliście?
➰
Sierżant pyta żołnierza:
- Kowalski, kim jesteście w cywilu?
- W cywilu, obywatelu sierżancie, to ja jestem pan Kowalski.
➰
Kadra oficerska jednostki desantowej ma wykonać treningowe skoki spadochronowe. Generał przed skokiem upewnia się:
- Co mam zrobić, gdy nie otworzy się spadochron główny?
- Należy, obywatelu generale, otworzyć spadochron zapasowy, pociągając ręką za uchwyt.
Po wyskoczeniu z samolotu nie otworzył się spadochron główny. Generał ciągnie za uchwyt spadochronu zapasowego, ale i ten się nie otwiera.
- Mam nadzieję, że przynajmniej mój gazik będzie czekał na miejscu lądowania - mówi do siebie generał.
Warunkiem koniecznym awansu zawodowego była w PRL-u "prawidłowa postawa ideologiczna", a przypadku wyższych stanowisk kierowniczych również przynależność do PZPR-u. Kandydaci na te stanowiska nusieli uzyskać pozytywną opinię odpowiednich instancji partyjnych.
➰
Mosze ubiega się o stanowisko głównego księgowego w dużym zakładzie produkcyjnym i jest na rozmowie kwalifikacyjnej w Komitecie Zakładowym PZPR
(KZ PZPR):
- Wiemy, towarzyszu, że jesteście aktywnym członkiem partii, ale chcemy upewnić się, że macie odpowiednie kwalifikacje zawodowe.
- Powiedzcie, ile jest dwa razy dwa?!
- A ile ma być?
Jedną z ważnych cech PRL-u był strach władz partyjnych przed publicznie manifestowanymi oznakami niezadowolenia społecznego, które były negacją hasła: "Partia z Narodem, a Naród z Partią". Działacze partyjni obawiali się szczególnie wystąpień robotników, które były zaprzeczeniem dogmatu, że "Partia wyrazicielem interesów klasy robotniczo-chłopskiej". Ponieważ mniej lub bardzej spontaniczne wybuchy niezadowolenia społecznego z "kierowniczej roli Partii" mogły być spowodowane wymianą myśli na poważne tematy między uczestnikami rozmaitych spotkań, to władze starały się utrudnić rozmowy Polaków o ważnych sprawach, aby nie przyszła im do głowy myśl, że PZPR jest zła i że trzeba temu przekonaniu dać wyraz. Bardzo skutecznym sposobem, obok inwigilacji, było rozpijanie społeczeństwa - mimo, że od 10 grudnia 1952 r. do 12 maja 1982 r. obowiązywała ustawa o zwalczaniu alkoholizmu, którą zastąpiła ustawa z dnia 26 października 1982 r. o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi. Było przyzwolenie na picie alkoholu, również w miejscach publicznych, w tym w zakładach pracy i urzędach. Imprezy bez wódki uważane były za nieudane. Okazji do nadużywania alkoholu było wiele. Właściwie każde wydarzenie nadawało się do tego, imieniny szefa, kolegi z pracy, otrzymanie wypłaty, premii, awans, urodziny dziecka, chrzciny, ślub itp. Bardzo często, ze względu na marne zaopatrzenie sklepów innych niż monopolowe,te ostatnie były miejscem zakupu prezentów w postaci butelek, a nierzadko całych transporterów wódki. Abstynenci byli uznawani za dziwaków, odludków i element towarzysko podejrzany, jako potencjalni donosiciele.
Opowiadania o mocno zakrapianych imprezach i alkoholowych osiągnięciach ich uczestników były częścią rozmów koleżeńskich. Władza państwowa miała świadomość, że alkoholizm stanowi poważny problem społeczny, mający wpływ również na gospodarkę i od czasu do czasu podejmowała próby ograniczenia spożycia napojów alkoholowych, w szczególności w miejscu pracy. Niestety wszystkie te działania nie przynosiły oczekiwanych skutków, gdyż picie wódki nie było uważane przez społeczeństwo za grzech a Polacy umieli obchodzić wszelkie utrudnienia w dostępie do alkoholu. Taka postawę polskiego społeczeństwa w tej materii dobrze określa znane porzekadło: "Na złość mamie, niech mi uszy zmarzną".
Jednym z dłużej funkcjonujących działań przeciwalkoholowych był obowiązujący od 2 grudnia 1982 r. do 30 listopada 1990 r. zakaz sprzedaży alkoholu przed godz. 13. 13:00 stała się wtedy punktem zwrotnym dnia, o którym w Opolu w 1986 roku Shakin’ Dudi śpiewał w piosence "Za dziesięć trzynasta": Trzynasta wybiła, wstaje nowy dzień/Ruszyła kolejka, wszystkim lżej/Życie po trzynastej tu zaczyna się.... Zakaz stał się przedmiotem m.in. następującego dowcipu:
➰
- Dlaczego stanęło budownictwo?
- Bo praca na budowie rozpoczyna się teraz dopiero o 13.
- Dlaczego nie rano?
- Bo obowiązuje zakaz sprzedaży alkoholu przed godz. 13.
- Ale co to ma wspólnego z budownictwem?
- Żadnej budowy nie można prowadzić bez wódki.
Innym działaniem był zakaz sprzedaży w restauracjach wódki na flaszki. Wolno ją było sprzedawać tylko na kieliszki, jako dodatek do konsumpcji potraw. I ten pomysł na ograniczenie ilości pitego alkoholu oraz skutków jego picia był zgodnie obchodzony przez personel lokali gastronomicznych (barów i restauracji) i ich klientów. Polegało to na tym, że klient płacił za alkohol oraz zakąskę, której nie zjadał. Była ona sprzedawana wielokrotnie przez barmana. Zwykle taka zakąska miała rozmiar symboliczny, jej rolę pełniła np. połówka jajka ugotowanego na twardo, przyozdobiona śladową ilością majonezu oraz kawałkiem natki pietruszki lub porcja śledzika. Jej wygląd często nie zachęcał do zjedzenia jej, zwłaszcza, kiedy stała przez dłuższy czas w niechłodzonej gablotce szklanej. Dlatego kupującym alkohol przychodziło łatwo rezygnować z niej. Tak więc to zakąska była zbędnym dodatkiem do konsumpcji alkoholu - przeciwnie do intencji prawodawcy.
Były też popularne inne - mocniejsze kalorycznie - zakąski na zimno, np. tatar lub galaretka wieprzowa. Zestaw dwie setki wódki i porcja galaretki wieprzowej nazywany był potocznie lorneta i meduza. Meduza to oczywiście zimne nóżki.
Alkohol nie tylko piło się. Był on też przedmiotem wielu dowcipów, np. takich:
➰
Wyślij głupiego po wódkę, to kupi jedną butelkę.
➰
Rozmowa dwóch mężczyzn przed sklepem monopolowym:
- Kupimy dwie butelki.
- Po co nam dwie? Wystarczy jedna.
- A ja ci mówię kupmy dwie.
- No dobra, niech będą dwie.
Mężczyźni wchodzą do sklepu
- Prosimy skrzynkę wódki i dwie butelki oranżady.
W PRL-u powstały też dowcipy o milicjantach, gdyż społeczeństwo miało do nich negatywny stosunek. Nie postrzegało ich jako stróży bezpieczeństwa i porządku publicznego, ale jako przedstawicieli formacji politycznej, powiązanej z bezpieką i zajmującej się utrzymywaniem społeczeństwa w posłuszeństwie, używaną do zwalczania opozycji oraz tłumienia manifestacji niezadowolenia spoołecznego. Z powodu sposobu rekretucji milicjanci mieli opinię "miernych, ale wiernych".
➰
Podczas testu na inteligencję zadaniem milicjantów było włożenie klocka okrągłego, kwadratowego i trójkątnego do odpowiednich otworów.
Po zakończeniu testu komendant odczytuje wyniki:
5% milicjantów wykazało się niebywałą inteligencją,
95% milicjantów wykazało się niebywałą... siłą.
➰
Milicjant wraca po służbie do domu i pyta syna:
- Jakim wynikiem zakończył się mecz?
- 0:0.
- A jaki wynik był do przerwy?
➰
Milicjant otwiera drzwi lodówki i widzi światło.
Zamyka lodówkę i zaczyna bić żonę.
- Dlaczego mnie bijesz? - pyta go żona.
- Tyle razy ci mówiłem, żebyś gasiła światło w lodówce, a ty nadal tego nie robisz!
➰
Milicjant w sklepie papierniczym.
- Poproszę długopis.
- Jaki?
- ... Do wypisywania mandatów!
➰
- Sprawdź czy w naszym radiowozie działa lewy kierunkowskaz - mówi jeden milicjant do drugiego.
- Działa... nie działa... działa... nie działa...
➰
Do milicjanta stojącego na rogu ulicy podchodzi przechodzień i pyta:
- Panie władzo, czy na tej ulicy jest bezpiecznie?
- Oczywiście. Gdyby tak nie było, nie stałbym tutaj.
➰
Milicjant przychodzi do pizzerii i zamawia pizzę. Kelner go pyta:
- Pokroić na 4 czy 8 kawałków?
- Na 4, bo 8 nie dam rady zjeść.
➰
Dwóch milicjantów stoi przy drodze. Przy nich zatrzymuje się auto z zagraniczną rejestracją.
Jego kierowca zwraca się do nich po angielsku, po francusku, po niemiecku i po włosku. Kiedy nie reagują, odjeżdża.
- Popatrz, ile zna języków. - Mówi z podziwem jeden milicjant.
- I na nic mu się to nie zdało. - mówi drugi.
➰
Drogą jedzie ksiądz na rowerze. Zatrzymuje go milicjant i pyta:
- Dokąd to obywatel tak pędzi?
- Z Panem Bogiem do chorego.
- Na rowerze nie wolno jeździć we dwóch. Trzeba zapłacić mandat.
Ksiądz płaci i myśli:
- Dobrze, że nie wiedział, że Bóg jest w trzech osobach.
➰
Dlaczego milicjanci chodzą trójkami?
Jeden umie czytać, drugi pisać, a trzeci pilnuje intelektualistów.
➰
Lata 70-te XX w. Koło budki milicyjnej na skrzyżowaniu stoi milicjant zwany "krawężnikiem" i patrzy na swój elektroniczny zegarek
z wyświetlaczem cyfrowym.
Koło niego zatrzymuje się przechodzień.
- Panie władzo, która godzina?
Kiedy milicjant milczy, przechodzień ponawia pytanie.
Na to milicjant:
- Obywatelu, myślicie, że łatwo podzielić 11 przez 35.
➰
W pociągu, w przedziale siedzi ksiądz oraz milicjant z psem. Milicjant obserwuje księdza, który odmawia brewiarz i mówi do psa:
- Ucz się, ucz się, a zostaniesz księdzem.
Na to ksiądz:
- Nie ucz się, nie ucz się, a zostaniesz milicjantem.
➰
Co to jest pałka milicyjna?
- Bijące serce partii.
➰
W 1968 roku ormowiec zatrzymuje młodego człowieka i pyta:
- Student?
- Nie, chuligan.
- A to bardzo pana przepraszam.
➰
W 1968 roku pojawił się nowy środek do prania.
- Jaki?
- ORMO 68 Nawiązanie do proszku do prania IXI 65
poznańskiej Polleny Lechia.
➰
W związku z wydarzeniami w marcu 1968 roku pojawiła się parafraza słynnego wiersza Władysława Bełzy pt.
"Katechizm polskiego dziecka".
Kto ty jesteś?
- Ormo mały.
Jaki znak twój?
- Trzonek pały.
Skąd pochodzisz?
- Z samych mętów.
Co twym celem?
- Bić studentów.
Od roku 1956, w praktyce od 1957, do 1989 do utrzymywania Polaków w posłuszeństwie władzy komunistycznej służyły Zmotoryzowane Odwody Milicji Obywatelskiej (ZOMO), które były używane przede wszystkim do pacyfikacji demontracji niezadowolenia społecznego. Zomowcy zasłynęli z brutalności i bezwzględności z jaką rozpędzali demonstrantów, zwłaszcza w latach 80. minionego stulecia. Jednostki ZOMO były skoszarowane i na akcje wyruszały z koszar. O opuszczających je zomowcach mówiono "jadą na ludzi". Stosunek Polaków do zomowców i ZOMO - znienawidzonego symbolu władzy PRL - w tamtych latch wyrażał bardzo dobrze poniższy doskonały dowcip w formie hasła werbunkowego.
➰
Cechą realnego socjalizmu w PRL-u było centralne zarządzanie gospodarką, czego skutkiem były notoryczne braki towarów i usług w coraz to nowych jej dziedzinach. Wyrazem tego była m.in. taka instytucja jak Centralny Urząd Planowania (CUP), utworzony już w 1945 roku, który pod zmieniającymi się nazwami przetrwał do 1997 roku. Jednym z jego zadań było ustalanie zapotrzebowania społecznego na różne dobra, w tym na mieszkania. W pratyce popyt na nie zawsze przeważał znacznie nad ich podażą, niezależnie od wysiłków rządzących państwem. Wobec trwałych braków materiałów budowlanych Polacy byli skazani na ofertę spółdzielni mieszkaniowych.
Bardzo często okres wyczekiwania zwykłych ludzi na mieszkanie spółdzielcze wynosił nawet kilkanaście lat. Równocześnie obowiązywały normatywy mieszkaniowe dla
budynków wielokondygnacyjnych. Od stanu cywilnego osoby i wielkości rodziny ubiegającej się o mieszkanie zależała jego wielkość. Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 26 czerwca 1974 r. w sprawie wykonania niektórych przepisów
prawa lokalowego (Dz.U. 1974 nr 26 poz. 152) przewidywało m.in.: §7.1. Norma powierzchni mieszkalnej, przysługującej jednej osobie, wynosi
7—10 m2.
oraz §7.4. Powierzchnia mieszkalna lokalu przydzielonego osobie samotnej nie może być mniejsza niż 10 m2.
Własne mieszkanie było marzeniem bardzo wielu ludzi. Ta sytuacja Polaków znalazła odzwierciedlenie również w dowcipie. Inspiracją dla niego był fakt, że przywódcy krajów obozu socjalistycznego wzorem przywódców Rosji sowieckiej reklamowali się jako bojownicy o pokój na świecie, któremu zagrażał nieludzki kapitalizm. Tę ich "pokojową misję" głosiły liczne plakaty i transparenty zawierające m.in. taki slogan: "Walczymy o pokój". Na jednym z nich pojawił się dopisek; "Ja walczę o dwa pokoje z jasną kuchnią i łazienką."
Hasło "walki o pokój" budziło śmiech. Czasami był to śmiech przez łzy, bo za tym zawołaniem propagandy kryła się śmierć tysięcy ludzi uznanych za przeszkodę w wysiłkach Rosji Sowieckiej, aby zapanować nad całym światem. Wyrazem tego było powiedzonko: "Najgorsza jest walka o pokój, bo nikt jej nie przeżyje".
Dużą część kawałów politycznych w PRL-u stanowiły dowcipy o ZSRR Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich, który był wysławiany przez propagandzistów jako kraj miłujący pokój oraz niosący pomoc bratnim narodom w potrzebie, a jego przywódcy jako dobroczyńcy ludzkości.
➰
➰
- Wtedy u nas byłoby wszystko.
➰
- Proszę pani, znaczki z Leninem nie chcą się przyklejać.
- Bo pluje pan na nie ze złej strony. - pada odpowiedź.
➰
- Czy jest "Pan Tadeusz"?
- Panie Tadziu, przyszli po pana. - woła ekspedientka.
Okresowe wizyty na Kremlu partyjnych delegacji i przywódców partii z bloku sowieckiego były okazją do przyjacielskich rozmów, tj. informowania przywódców ZSRR o tym co się działo w poszczególnych krajach oraz przekazywania ich decyzji władzom tych państw. Poniższe dowcipy pokazują na czym polegały "przyjacielskie stosunki" partii w "bratnich krajach", których podstawę stanowił dogmat o nadrzędna pozycji ZSRR i KPZR.
➰
➰
- Olku, kim jest twój dziadek?
- Zegarmistrzem.
- Jak to?
- Ciągle lata do Moskwy po wskazówki.
➰
- Co tam Polsce? - pyta go Breżniew.
- Jeszcze Polska nie zginęła. - odpowiada Gierek.
Breżniew mu na to: A jak to się stało, to nie wiem do dziś!
➰
- Kto to napisał?!
- Mickiewicz, ale... ale on już nie żyje... - odpowiada mocno wystraszony Gierek.
Breżniew mu na to: Wiesz co Edziu, za to cię właśnie lubię!
➰
- Coście zrobili z "Dziadami"? - pyta go Breżniew.
- Zdjęliśmy. - odpowiada minister.
- A co zrobiliście z reżyserem?
- Też go zdjęliśmy.
- A co z autorem?
- Nie żyje. - mówi minister.
Na to Breżniew: E, toście przesadzili!
Społeczeństwo, łącznie z tymi, którzy byli jego bezpośrednimi beneficjentami, oceniało realistycznie, tzn. negatywnie system polityczny PRL i pozostałych KDL-i, mimo pewnego zróżnicowania ich sytuacji. Im bardziej partia
i nomenklatura w PRL: grupa ludzi wyznaczanych przez władze, instancje partyjne itp. na stanowiska kierownicze w instytucjach
i urzędach państwowych starała się udowodnić wyższość socjalizmu nad "zgniłym kapitalizmem", tym szybciej mnożyły się problemy i powiększał się rozziew między rzeczywistością a jej obrazem malowanym przez propagandzistów.
Ówczesną sytuację celnie oddawało sformułowanie niepokornego Kisiela: Socjalizm to ustrój, który bohatersko walczy z problemami nieznanymi w innych ustrojach.
, a moc
sprawczą tego ustroju jednoznacznie charakteryzował m.in. poniższe dowcipy.
➰
- Czy jest papier toaletowy?
- Nie ma. - odpowiada kioskarka.
- A są tezy na VIII Zjazd PZPR? - pyta znowu.
- Są. - pada odpowiedź.
- To proszę dać mi 5 egzemplarzy.
➰
- Bo po wprowadzeniu socjalizmu na Saharze zabrakłoby piasku.
➰
- Rozchmurz się. Te wszystkie kłopoty są przejściowe. Komunizm ostatecznie zatriumfuje i obejmie cały świat.
Minister złapał się za głowę w przerażeniu:
- Co? To skąd będziemy importować zboże?
➰
- Cóż to znaczy? Co to jest piekło kapitalistyczne? - zapytał stojącego obok człowieka.
- Och, to okropność! Te kapitalistyczne diabły są niezwykle sprawne i dobrze zorganizowane. To straszne. Tną pana brzytwami, polewają wrzątkiem i palą żywym ogniem. To okropne!
- A piekło komunistyczne?
- To samo. Te same tortury.
- To skąd taka różnica w kolejkach?
- Wie pan, komunistyczne piekło nie jest tak dobrze zarządzane. Brzytwy są tępe, woda ledwie letnia, ponieważ ogień wygasł, nie mogą też pana spalić, bo węgiel się skończył, bo zapomnieli zamówić więcej, a poza tym wszystkie komunistyczne diabły siedzą ciągle na naradach produkcyjnych.
➰
- No, ale jeśli zrobimy kobiety kierownikami, to kto będzie pracował w polu?
Mimo heroicznej pracy propagandzistów, którzy malowali kraje obozu sowieckiego jako obszar szczęśliwości, ludzie postrzegali rzeczywistość zupełnie inaczej. Wszędzie istniały braki tego, czego ludzie potrzebowali najbardziej. Na szczęście kraje różniły się pod względem braków i uprawianie tzw. turystyki handlowej w KDL-ach łogodziło niedobory poszukiwanych dóbr, nie tylko materialnych.
➰
- Dlaczego idziesz do Czechosłowacji?
- Potrzebuję naszyjnika dla żony! A ty po co wybierasz się do Polski?
- Chcę sobie porządnie poszczekać.
➰
- Idę do Czechosłowacji zjeść trochę mięsa.
Pies z Czechosłowacji mówi:
- Idę do Polski poszczekać sobie trochę.
Piec z ZSRR pyta:
- A co to jest mięso i szczekanie?
Propaganda w krajach bloku sowieckiego starała się nieustannie przekonywać ludzi o wyższości socjalizmu nad kapitalizmem. Posługiwała się przy tym zestawieniami mniej lub bardziej nieprawdziwych obrazów sytuacji społeczno-gospodarczej w Rosji Sowieckiej i Stanów Zjednoczonych Ameryki. Ich absurdalność wywoływała najczęściej śmiech a reakcją na to były dowcipy pokazujące prawdziwy obraz systemu sowieckiego i obnażające jego słabość w porównaniu z Zachodem. Poniżej jeden z nich.
➰
- Ile zarabia się i wydaje na życie w USA?
- Przeciętne miesięczne wynagrodzenie u nas wynosi $2000, a na życie wydaje się $1500 - odpowiedział Amerykanin.
- A co z tymi $500?
- A to prywatna sprawa każdego. A jak to wygląda w ZSRR?
- Przeciętne miesięczne wynagrodzenie u nas wynosi 1000 rubli, a na życie wydaje się 1500 rubli.
- A co z tymi 500 rublami?
- A to prywatna sprawa każdego.
➰
- Jest pan teraz w Afryce. Gorąco piekielnie. Nie ma nawet kropli wody.
Ochotnik zdradza wszelkie znamiona wyczerpania, dopóki hipnotyzer pstryknięciem palcami nie wyprowadza go ze stanu hipnozy.
Następnie hipnotyzer mówi do ochotnika:
- Jest pan teraz na Syberii. Zimno piekielnie, ma pan lodowate ręce.
Ochodnik wykazuje odpowiednie reakcje, dopóki hipnotyzer pstryknięciem palcami nie wyprowadza go ze stanu hipnozy.
Hipnotyzer ponownie wprowadza ochodnika w stan hipnozy, przekazując sugestię:
- Jest pan teraz w Ameryce. W łachmanach, bez pracy, nie ma pan niczego do jedzenia.
Ochotnik otwiera jedno oko i mówi:
- Pstryknij palcami, przyjacielu, a rozwalę ci łeb.
Dowcipy o ZSRR były opowiadane nie tylko w państwach obozu sowieckiego, ale i w USA, nie tylko przez zwykłych zjadaczy chleba, ale i przywódców państw, m.in. przez Ronalda Reagana. W jego ustach brzmiały szczególnie śmiesznie.
W połowie lat siedemdziesiątych XX wieku dominującym widokiem w handlu były puste półki sklepowe i nagie haki w masarniach. Klienci zwracali się do ekspedientek stojących za ladami "Czy nie ma ...?", bo było mało prawdopodobne, że poszukiwany towar jest w sklepie. Ludzie nie mający dostępu do specjalnych sklepów, w rozmowach o zakupach używali powszechnie zwrotu "Udało mi się kupić...", kiedy kupili poszukiwany towar.
W tym czasie pogorszyło się również zaopatrzenie sklepów górniczych, w których pracownicy kopalni mogli kupić towary niedostępne w zwykłych sklepach. Władze partyjne próbowały zapobiegać pogarszaniu się nastrojów tzw. klasy robotniczej, przede wszystkim w ważnych sektorach gospodarki, m.in. przez fetowanie aktywistów podczas branżowych świąt w rodzaju "Dzień Górnika", "Dzień Hutnika", "Dzień Budowlanych"."Dzień Górnika" obchodzono 4 grudnia, w dniu św. Barbary z Nikomedii, patronki dobrej śmierci i trudnej pracy, jako święto górnicze "Barbórka". W trakcie uroczystości barbórkowych władze starały się przekonać do siebie górników rozdając obficie odznaczenia, medale oraz nagrody pieniężne, bacząc jednak pilnie, aby nikt nie zepsuł atmosfery "niepoprawnym" zachowaniem natury społecznej lub politycznej. Poniżej dwa dowcipy "górnicze" z tego okresu.
➰
Podczas uroczytej akademii barbórkowej, po przemówieniach polityków partyjnych oraz oficjanych gości pozwolono zabrać głos górnikom z sali.
Wstał jeden z nich i powiedział: "Jo jest gornik z kopolni Bytom, kaj jest wungiel, jo sie pytom".
Potem ogłoszono przerwę w uroczystości. Po przerwie jakiś górnik, zanim usiadł, rozglądnął się po sali i powiedział:
"Jo jest gornik z kopalni Brzeszcze. Jo niy wrzeszcze, ale jo sie wos spokojnie pytom kaj je ten gornik z kopalni Bytom?"
➰
Podczas barbórkowych uroczystości, jeden z uczestników zwrócił się do oficjeli siedzących za stołem prezydialnym na podium: "Jo jest gornik z kopolni Bytom, kaj jest teroz myinso i wuszt, jo sie pytom".
Po przerwie w uroczystościach inny górnik zapytał prezydium: "Jo sie wos o myinso i wuszt nie pytom, ale kaj je teroz gornik z kopalni Bytom, ja sie wos pytom".
Jedną z podpór reżimu komunistycznego była, obok propagandy ideologicznej i służby bezpieczeństwa, cenzura. Była bardzo ostra - typu sowieckiego - do roku 1956, później łagodniejsza. Różnicę między tymi dwoma okresami obrazuje stwierdzenie: przed odwilżą październikową w roku 1956 Główny Urząd Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk mówił co należy pisać, a później, czego pisać nie wolno. Poniżej dobitne przykłady dowcipu o cenzurze.
➰
- Mam nadzieję, że dostaniecie chociaż te kilka słów ode mnie, bo wiem że cenzura listów w Polsce jest surowa.
Po jakimś czasie otrzymuje list z informacją:
- Nie dostarczamy adresatom listów obrażających Polskę. PS Cenzury listów u nas nie ma.
Brak wolności słowa w przestrzeni publicznej spowodował, że komentarz wydarzeń politycznych przybierał formę łatwych w przekazie i odbiorze lakonicznych powiedzeń oraz gry słów. W okresie stanu wojennego powstawały hasła ośmieszające Wojskową Radę Ocalenia Narodowego (WRON), Obywatelskie Komitety Ocalenia Narodowego (OKON) oraz Patriotyczny Ruch Odrodzenia Narodowego (PRON).
➰
- WRONa Orła nie pokona!
- WRONa nas nie pokona!
- WRON – won za Don!
- To nic, że kraczą WRONy.
- WRONa kracze, naród płacze.
- Zdziwiły się OKON-ie że PRON-cie wyrosło WRON-ie!
- Jeśli wejdziesz między WRONy, towarzyszu – bądź czerwony.
- Junta juje.
- WRONa skona!
- "WRONA SKONA" ("Dziennik Bałtycki" z dn. 12 lutego 1982 r. – początkowe litery każdego akapitu w felietonie o tematyce muzycznej układały układały się w słowa WRONA SKONA.)
- 13-tego grudnia, roku pamiętnego wykluła się wrona z jaja czerwonego...
Propaganda sowiecka wykorzystywała media do codziennej indoktrynacji, natarczywego prania mózgów, co polegało m.in. na podawaniu nieprawdziwych wiadomości.
Znany jest przypadek perelowskiej TVP, która w wiadomościach wieczornych pokazała relację filmową z powitania na Dworcu Centralnym w stolicy powracającej z ZSRR delegacji PZPR z jej I Sekretarzem Edwardem Gierkiem.
Później autor tej relacji ujawnił, że naprawdę Gierka nie było wśród powracających, bo został w Moskwie i do Warszawy wrócił na drugi dzień, a do telewizyjnej relacji wykorzystano stary film. Dlatego ocena ówczesnych mediów przez
społeczeństwo była jednoznaczna, wyrażało ją m.in hasło "Telewizja kłamie".
Kłamstwa medialne były tematem wielu dowcipów. Miały one m.in. formę zapytań do Radia Erewań i jego odpowiedzi. Ta w rzeczywistości niestniejąca rozgłośnia stała się symbolem absurdu oraz zakłamania w sowieckim ustroju. Poniższe przykłady oddają konstrukcję oraz ducha dowcipów z serii "Radio Erewań (RE)".
➰
Pytanie do RE: Czy to prawda, że odpowiedzi Radia Erewań sa znane na całym świecie?
Odpowiedź RE: Tak, to prawda, ale za wyjątkiem ZSRR.
➰
Pytanie do RE: Czy to prawda, że na Placu Czerwonym w Moskwie rozdają samochody?
Odpowiedź RE: Tak, to prawda, ale nie samochody, tylko rowery, nie na Placu Czerwonym, tylko w okolicach Dworca Warszawskiego i nie rozdają, tylko kradną.
➰
Pytanie do RE: Czy jest prawda, że kompozytor Chaczaturian wygrał samochod na loterii?
Odpowiedź RE: Tak, to prawda, ale nie Chaczaturian a Szostakowicz, nie samochod a motocykl, nie wygrał, ale przegrał i nie na loterii, ale w karty.
➰
Pytanie do RE: Jaka jest różnica między socjalizmem a kapitalizmem?
Odpowiedź RE: W kapitaliźmie człowiek wyzyskuje człowieka, a w socjaliźmie - na odwrót.
➰
Pytanie do RE: Jaka jest różnica między związkami zawodowymi w kapitaliźmie i socjaliźmie?
Odpowiedź RE: W kapitaliźmie bronią robotników przed ustrojem, a w socjaliźmie - na odwrót.
➰
Pytanie do RE: Jaka jest definicja komunisty?
Odpowiedź RE: Komunista to człowiek, który utracił nadzieję, że zostanie kapitalistą.
➰
Pytanie do RE: Dlaczego ZSRR jest bratem krajów socjalistycznych?
Odpowiedź RE: Przyjaciół można wybierać.
➰
Pytanie do RE: Czy człowiek niepiśmienny może zostać członkiem Akademii Nauk?
Odpowiedź RE: Tak, ale nie członkiem-korespondentem.
➰
Pytanie do RE: Co to jest kwartet smyczkowy?
Odpowiedź RE: Moskiewska Radiowa Orkiestra Symfoniczna po powrocie z tournee na Zachodzie.
➰
Pytanie do RE: Co to jest agresja?
Odpowiedź RE: Kiedy jeden kraj napada na drugi bez zgody ZSRR.
Propaganda sowiecka z uporem głosiła, że ZSRR jest państwem miłującym pokój i walczącym o niego na całym świecie, w szczególności w "bratnich krajach", w których stacjonowały jego wojska okupacyjne. Były one liczne, ale morale żołnierzy było niskie. Oddaje to dobrze znany dowcip.
➰
Sowieccy żołnierze pilnowali cysternę spirytusu. W trakcie kontroli posterunku komendant stwierdził, że cysterna zniknęła. Pyta więc żołnierzy:
- Gdie spirit? (Gdzie spirytus?)
- Prodali. (Sprzedaliśmy.)
- Gdie dengi? (Gdzie pieniądze?)
- Propili. (Przepilismy.)
Opowiadanie kawałów politycznych wiązało się z pewnym ryzykiem. Zarówno moment, w którym trzeba było zapłacić za to, jak i cena były trudno przewidywalne. Pobłażliwość władzy komunistycznej była bowiem pochodną różnych okoliczności, m.in. sytuacji polityczno-społecznej oraz doraźnymi potrzebami wizerunkowymi "przewodniej siły narodu". Tę sytuację obrazuje poniższy dowcip, opowiadany w PRL-u, bardzo często, również jako życzliwa przestroga.
➰
Nie myśl! Jak myślisz, to nie mów. Jak mówisz, to nie pisz. Jak napisałeś, to nie podpisuj. A jak podpisałeś, to nie dziw się niczemu.
Uzupełnieniem powyższej "mądrości życiowej" są lapidarne powiedzenia, które zdają się być nadal aktualne.
➰
Nie krytykuj, nie podskakuj, siedź na d... i przytakuj.
Mierny, ale wierny.
Do tych, których nie pociągało ryzykowne podskakiwanie władcom PRL-u, ale raczej kariera, m.in. za cenę rezygnacji ze zwykłej ludzkiej ucziwości, odnosi się znane w tamtych czasach powiedzenie: Żeby zostać
członkiem Związku Literatów Polskich (ZLP), trzeba wydać jedną książkę i dwu kolegów
. Stwierdzenia tego nie należy oczywiście odnosić tylko do startu kariery literackiej.
Uzasadnione poczucie opresji ze strony Związku Sowieckiego sprawiało, że Polacy wymyślali kpiące dowcipy na temat jego "największych na świecie osiągnięć". Elementem zimnej wojny po II wojnie światowej był wyścig zbrojeń oraz wyścig kosmiczny. Po wylądowaniu na Księżycu pierwszego człowieka – Amerykanina – 21 lipca 1969 roku, w ramach programu Apollo, powstał poniższy kawał.
➰
W Gwiezdnym Miasteczku w ZSRR zwołano zebranie, na którym przedstawiciel Politbiura] poinformował kosmonautów:
- W odpowiedzi na lądowanie Amerykanów na Księżycu, radzieccy kosmonauci polecą na Słońce. Są pytania?
- Ale na Słońcu panuje przecież bardzo wysoka temperatura.
- Nie martwcie się tym. Partia to wie i dlatego polecicie w nocy.
Okolicznością sprzyjającą powstawaniu kawałów politycznych była możliwość konfrontacji rzeczywistości w kraju z życiem po drugiej stronie "żelaznej
kurtyny". Taką możliwość, chociaż w różnym stopniu mieli mieszkańcy krajów bloku sowieckiego graniczących z państwami Zachodu oraz państw, z których wyjazd za "żelazną kurtynę" był łatwiejszy.
Szczególnym przypadkiem wśród demoludów była NRD Niemiecka Republika Demokratyczna. Na pewnej części terytorium NRD możliwy był odbiór programów
telewizyjnych z Federalnej Republiki Niemiec (RFN). To było dla Niemców w NRD istotne, niemieckojęzyczne źródło wiadomości "stamtąd"
(niem. von drüben), gdyż wyjazd na Zachód, zwłaszcza do RFN, był dla obywateli NRD przed emeryturą praktycznie niemożliwy - stąd liczne, w większości nieudane, próby przedostania się do
Berlina Zach.. Każdy wyjazd w tamtym kierunku wymagał uzyskania zgody odpowiednich organów policji ludowej (niem. Volkspolizei).
Poniższy kawał, a właściwie anegdota, dobrze oddają specyfikę ówczesnych Niemiec Wsch.
➰
Do prezydium policji ludowej przychodzi młody człowiek i składa podanie o pozwolenie na wyjazd do RFN, motywując go tym, że jego dziadek, który mieszka w Hamburgu jest głuchy i wymaga stałej opieki.
- To niech dziadek przyjedzie do NRD. - proponuje policjant ludowy.
- Mój dziadek jest głuchy, a nie głupi. - odpowiada na tę propozycję młody człowiek.
A propos Niemców. W PRL-u funkcjonował podział na Niemców złych, którzy mieszkali w RFN oraz dobrych, tj. obywateli NRD. Tym pierwszym, którzy zadawali się z "amerykańskimi imperialistami", można było i należało przypisywać różne złe cechy, przede wszystkim wywołanie II wojny światowej i rewizjonizm. Ci drudzy, którzy umacniali komunizm, byli naszymi przyjaciółmi, z którymi łączył nas przede wszystkim Związek Sowiecki. Ich nie wolno było krytykować (ówczesna "poprawność polityczna"?).
Kontynuacja po przerwie??
Po rozpadzie bloku sowieckiego i upadku PRL-u zmniejszyła się bardzo liczba nowych dowcipów, w szczególności politycznych. Wygląda na to, że ludzie uznali, że nie ma powodów do krytycznej oceny nowego ustroju państwa i raczej trzeba wykorzystać czas na bogacenie się niż na wymyślanie i opowiadanie nowych dowcipów. Wydawało się, że w nowej i lepszej - jak wierzono - rzeczywistości również opowiadanie starych dowcipów nie ma sensu.
Jednak od około 10 lat zauważa się powrót kawałów. Częściowo są to nowe dowcipy, a częściowo zmodernizowane stare. Nierzadko aktualizacja polega na zastąpieniu nazwisk dawnych polityków lub dawnych nazw państw nowymi, jak poniżej. Sugeruje to, że albo zmiany polityczne nie były tak głębokie, jak sądzono, albo że faktycznie "historia kołem się toczy" i teraźniejszość przypomina niedawną przeszłość.
➰
Do hotelu w Rosji późną porą przybywa podróżny.
- Proszę o pokój jednoosobowy na jedną noc.
- Niestety, mamy tylko wolne miejsce w pokoju pięcioosobowym.
- Może być, w końcu to tylko jedna noc - odpowiada podróżny i idzie do pokoju.
Układa się wygodnie w łóżku i próbuje zasnąć, ale współtowarzysze grają w brydża, opowiadają kawały o Putinie i co chwila wybuchają gromkim śmiechem.
Nie mogąc zasnąć, podróżny ubiera się i schodzi do recepcji:
- Poproszę 5 herbat do pokoju za 10 minut.
Potem wraca do pokoju i mówi do współlokatorów:
- Panowie opowiadają sobie dowcipy i śmieją się z prezydenta, a przecież tutaj może być podsłuch!
- Co też pan mówi! W hotelu?
- Można to łatwo sprawdzić: „Panie kapitanie! Poproszę 5 herbat pod 14-stkę".
W chwilę potem przynoszą herbatę. Współlokatorzy z lekka przestraszeni kładą się spać.
Rano podróżny budzi się i widzi, że w pokoju jest tylko sam. Schodzi do recepcji i pyta:
- Co się stało z moimi współlokatorami?
- Rano zabrała ich milicja.
- A mnie dlaczego nie zabrali?
- Bo kapitanowi spodobał się bardzo ten dowcip z herbatą.
➰
- W Rosji rośnie pszenica jak słupy telegraficzne.
- Jest taka duża?
- Nie. Jest taka rzadka.
➰
W roku 1959 gensek [ros.] генсек, skrót od: генеральный секретарь, [pol.] sekretarz generalny (KPZR) i premier ZSRR
Nikita Chruszczow odwiedził USA. W trakcie tej wizyty odbył się wyścig biegowy, w którym uczestniczył tylko Chruszczow i prezydent USA
Dwight Eisenhower.
Media amerykańskie podały: "W wyścigu miejsce pierwsze zajął prezydent USA, a drugie premier ZSRR."
Informacja w sowieckich mediach o wyniku wyścigu obu polityków brzmiała: "W wyścigu premier ZSRR zajął miejsce drugie, a prezydent USA przedostatnie."
➰
Prezydent Dwight Eisenhower mówi do premiera Nikity Chruszczowa: "U nas jest demokracja, każdy może wyjść na ulicę i powiedzieć, że Eisenhower to dureń."
Na to Chruszczow: U nas też jest demokracja, też każdy może wyjść na ulicę i powiedzieć, że Eisenhower to dureń."
➰
Rosyjskie media donoszą: "Dziś rano cztery chińskie dywizje przekroczyły granicę Federacji Rosyjskiej i zaatakowały traktor rosyjski pracujący na polu. Traktor odparł wszystkie ataki zestrzeliwując kilkanaście samolotów i niszcząc około 30 czołgów wroga. Prezydent Władimir Putin ostrzegł, że w przypadku ponownych incydentów na pole wyjedzie kombajn.
Ten ostatni dowcip ma cechy adaptacji innego, z czasów ZSRR, kraju walczącego o pokój na świecie.
➰
Agencja TASS [ros.] Телеграфное агентство Советского Союза, [tranl.] Tyelyegrafnoye agyentstvo Sovyetskovo Soyuza, [pol.] Telegraficzna Agencja Informacyjna Związku Sowieckiego informuje: "Dziś rano wojska chińskie zaatakowały ogniem moździerzowym radziecki traktor pracujący na polu. Traktor odpowiedział ogniem rakietowym i odleciał w kierunku Moskwy.
Powstawały również dowcipy polityczne na temat Chińskiej Republiki Ludowej (ChRL, komunistycznych Chin). Miały one niekiedy charakter prześmiewczy, co dzisiaj pewnie byłoby niezasadne. Do nich należy m.in. poniższy.
➰
Odprawa w sztabie generalnym Chińskiej Armii Ludowej. Szef sztabu mówi:
- Zaatakujemy wroga w następujący sposób: na lewym skrzydle pójdzie 150 mln żołnierzy, na prawym 200 mln a w środku czołgi. Są pytania?
Zgłasza się dowódca wojsk pancernych:
- Czy wszystkie trzy?
Przypomina się też stare, niezmienione dowcipy polityczne ("kawały z brodą"), pasujące do nowej sytuacji politycznej i odzwierciedlające aktualne nastroje. Do tej grupy należy m.in. poniższy.
➰
Podczas II wojny światowej podziemie francuskie było zakonspirowane tak dobrze, że nie wiedzieli o nim ani Niemcy, ani Francuzi.
Odgrzewanie starych kotletów w postaci kawałów politycznych z PRL-u można interpretować jako wyraz ożywionego zainteresowania historią Polski oraz krytyki tamtych czasów, czego przykładem może być poniższy dowcip.
➰
Komendanta nie ma, ale jest jego zastępca, który pyta rolnika:
- Czego chcecie obywatelu od komendanta?
- Wiem, że jesteście zastępcą komendanta, ale ja mam sprawę do samego komendanta - mówi rolnik.
- Mówcie zaraz o co wam chodzi! - denerwuje się ubek.
- Milicja zabrała mi krowę i nie chce jej oddać. Przyszedłem do komendanta, żeby zaświadczył, że to moja krowa.
- A skąd on ma to wiedzieć?
- Pasał ją u mnie przez dwa lata...
Przyjmowanie członków PZPR odbywało się dwuetapowo, najpierw było przyjęcie w poczet kandydatów na członków partii, potem - po okresie kandydackim trwającym do dwóch lat - w poczet członków partii. Do partii nie można było się zapisać, ale jedynie być przyjętym. Zanim partia podjęła decyzję o przyjęciu kogoś w poczet kandydatów, tenże był badany pod kątem spełnienia wymagań ideologicznych. Procedura przyjmowamia do partii oraz stawiane wymagania są przedmiotem poniższego dowcipu.
➰
- Musimy was najpierw prześwietlić. - mówi sekretarz.
- Jak to będzie wyglądało? - pyta zainteresowany.
- Najpierw prześwietlimy was od góry do pasa, by zbadać, czy nie macie Boga w sercu, a potem od pasa do stóp - czy nie macie I sekretarza w d....
Cechą okresu rządów Wojciecha Jaruzelskiego był pogłębiający się kryzys, gospodarczy i społeczny oraz coraz silniejszy podział "my-oni". Polacy pamiętali o roli Jarzuzelskiego w tłumieniu robotniczych protestów w grudniu 1970 oraz wprowadzeniu przez niego stanu wojennego (wojnie polsko-jaruzelskiej 1980–1981). Ilustracją oceny jego osoby mogą być poniższe dowcipy.
➰
- Żeby chociaż wtedy mieć naród za sobą.
➰
- Bo głównym celem rządu socjalistycznego zawsze jest robotnik.
Dobrą recenzją czasów realnego socjalizmu typu sowieckiego jest "Siedem cudów socjalizmu":
➰
- Każdy miał pracę.
- Mimo, że każdy miał pracę, nikt nigdy nie pracował.
- Mimo tego, że nikt nie pracował, plan był zawsze wykonany w ponad 100%.
- Mimo tego, że plan był wykonywany w ponad 100%, nie można było niczego kupić.
- Mimo tego, że nie można było niczego kupić, wszyscy mieli wszystko.
- Mimo tego, że wszyscy mieli wszystko, wszyscy kradli.
- Mimo tego, że wszyscy kradli, nigdy niczego nie brakowało.
Nowe czasy
W porównaniu z PRL-em, istotną cechą nowych czasów, jest deklarowana politycznie wolność słowa, powszechny dostęp do bardzo sprawnych kanałów komunikacji społecznej, umożliwiających jeszcze swobodny przepływ informacji zobacz ACTA2 w skali globalnej oraz możliwość zachowania anonimowości.
W miarę jak ludzie uczą się obserwować oraz oceniać krytycznie złożoną nową rzeczywistość w wymiarze lokalnym, krajowym, europejskim i światowym pojawiają się nowe dowcipy, nie będące kopią lub przeróbką starych. Są one reakcją na bieżące wydarzenia polityczne oraz zachowania polityków, ich komentarzem i oceną oraz wyrazem poglądów, obaw, oczekiwań i frustracji ich autorów. Poniżej przykłady nowej twórczości.
➰
- Jaka będzie nazywała się spółka po połączeniu się Jaruzelskiego z Wałęsą?
- General Electric.
➰
Frekwencja wyborcza w Polsce wynosi 45%.
Kiedy znowu nie będzie wam się chciało iść na głosowanie, pamiętajcie,
że w Gambii frekwencja wynosi 65%, a 60% mieszkańców tego kraju to analfabeci.
➰
- Mój wujek kandydował w ostatnich wyborach do sejmu.
- Serio? I co teraz robi?
- Nic. Wybrali go.
➰
Co mają wspólnego Angela Merkel i Donald Trump?
- Fryzjera.
➰
Na konferencji prasowej dziennikarz pyta Busha:
- Czy ma pan dowody na to, że Irak posiada broń masowego rażenia?
- Oczywiście. Departament Stanu zachował starannie wszystkie faktury sprzedaży.
➰
W czasie pandemii koronawirusa Pan Bóg objawił się przywódcom trzech państw: Trumpowi, Putinowi oraz Kaczyńskiemu i powiedział.
- Mam dla was wiadomość, którą musicie przekazać swoim narodom: za dwa tygodnie będzie koniec świata.
Trump wygłosił orędzie do narodu, w którym powiedział Amerykanom:
- Mam dla was dwie wiadomości, jedną dobrą i drugą złą. Dobra: Bóg istnieje, a zła: za dwa tygodnie będzie koniec świata.
Putin wystąpił w telewizji i powiedział Rosjanom:
- Mam dla was dwie złe wiadomości. Pierwsza: Bóg istnieje, druga: za dwa tygodnie będzie koniec świata.
Kaczyński zwołał konferencję prasową, na której oświadczył:
- Mam dwie dobre wiadomości dla Polaków. Jedna: Bóg istnieje, a druga: PiS będzie rządził do końca świata.
➰
- Które samochody mają wszystkie części oryginalne?
- Tylko chińskie.
W roku 1989 panowało wśród Polaków, nie mylić ich z posiadaczami obywatelstwa polskiego, powszechne przekonanie, że upadek sowieckiego komunizmu jest ostateczny. Niestety rzeczywistość w niegdyś demokratycznej Europie jest zupełnie inna. Dlatego warto ku przestrodze przypomnieć lapidarne sformułowanie trzech zasad gospodarczej polityki lewactwa:
- Jeśli coś działa, ureguluj.
- Dalej działa? Opodatkuj.
- Przestało działać? Dotuj.
Niestety działania rządu utworzonego po wyborach parlamentarnych 15 pażdziernika 2023 roku wywołały sprzeciw znaczącej cześci społeczeństwa, zwłaszcza tych Polaków, którzy doświadczyli skutków sowieckiego ustroju w Polsce oraz znają historię naszego kraju. Opór ma formę manifestacji publicznych, podcas których skandowane są m.in. poniższe hasła:
- PO samo zło.
- Przedtem ZOMO, teraz PO.
- Sienkiewicza do Rawicza.
- Raz sierpem, raz młotem, PO-wską hołotę.
- Tusk do Berlina.
- Ruda wrona, Orła nie pokona.
- Przeżyliśmy Ruska, przeżyjemy Tuska.
- Kraków wolny od Platformy.
- Kraków wolny od SLD i Platformy.
- Polska katolicka.
- Polska katolicka, nie laicka.
- Precz od naszej młodzieży.
- Kiedyś była MO, teraz jest KO!
- Kara dla Bodnara.
- Bodnara spotka kara.
- Sienkiewicza do Rawicza.
- BezHołownia.
Można zauważyć, że niektóre z nich stanowią przeróbkę haseł znanych w czasach PRL-u. Pokazuje to, że historia powtarza się, w tym przypadku niestety już po 34 latach od przemian ustrojowych w bloku sowieckim w roku 1989 oraz po 43 latach od wydarzeń Sierpnia 1980. Wskutek okupacji sowieckiej Polska stała się państwen wasalnym Rosji Sowieckiej, Obecnie, będąc członkiej Unii Europejskiej (UE), kraj nasz jest zagrożony utratą suwerenności na rzecz UE zdominowanej przez Niemcy. Sytuacja, jako żywo, przypomina okres międzywojenny, kiedy Niemcy hitlerowskie, współpracując ze stalinowską Rosją Sowiecką, wywołały kolejną wojnę światową w celu uczynienia z Rzeszy Niemieckiej (III Rzeszy) światowe mocarstwo, europejskiego hegemona.
Kawały okupacyjne z czasów II wojny światowej
Okupacja niemiecka to sytuacja krańcowa dla narodu polskiego. Człowiek wychodząc z domu rano, nie był pewien czy wróci do niego wieczór. Niepewność przygniatała psychicznie. Mogłoby się wydawać, że w tych warunkach nie ma miejsca na dowcipy. Tymczasem - jak uczy historia - powstawały i opowiadano sobie dowcipy. Kazimierz Żygulski wypowiada się o roli komizmu w warunkach sytuacji krańcowej Kazimierz Żygulski, "Wspólnota śmiechu. Studium socjologiczne komizmu", PIW, Warszawa 1985, str. 184-185 następująco:
Komizm taki pełni rozliczne funkcje, przynajmniej w części przywraca grupom w sytuacji krańcowej równowagę psychiczną, jest dowodem panowania nad sytuacją - choćby tylko intelektualnego; integruje, bawi, oclpręża, często służy jako oręż w nierównej, dramatycznej walce z przeważającym i groźnym, okrutnym przeciwnikiem. Aby im podołać, musi łatwo trafić do adresata, wykorzystywać zarówno jego doświadczenia kulturalne, jak i nastroje, uczucia, obawy, dążenia. W sytuacjach krańcowych komizm musi sam być w pewien sposób krańcowy, ostry, brutalny, nawet makabryczny. [...]
Okupacja ta miała dla grup ludzkich zamieszkujących podówczas nasz kraj, przede wszystkim dla Polaków i Żydów, wszystkie cechy sytuacji krańcowej, a nawet ostatecznej. Unicestwiane społeczeństwo reaguje dramatycznym, często tragicznym oporem, okupionym milionami ofiar. Komizm staje się wtedy przede wszystkim rodzajem oręża, za którego pomocą walczy się zarówno z zasadniczym wrogiem i jego sojusznikami, jak i z tymi członkami własnego społeczeństwa, którzy temu wrogowi w ten czy inny sposób sprzyjają. Uprawianie komizmu pełniło wtedy także ważną funkcję polityczną i wychowawczą, przekonywało ludzi, iż wbrew klęskom i katastrofom, w najcięższych warunkach potrafimy się nie tylko bronić, lecz kontynuować, rozwijać nasze własne tradycje kulturalne.
Biorąc pod uwagę wysiłek, jaki potrzebny był w Polsce w czasie okupacji do wydawania konspiracyjnych publikacji, i ryzyko niebezpieczeństwa, na jakie narażali się ludzie podejmujący ten trud, można stwierdzić, iż potrzeba komizmu, w jego prasowej, drukowanej formie, była podówczas ogromna. Dane i wspomnienia o akcjach małego sabotażu wskazują, iż elementy komizmu odgrywały w nich także znaczną rolę; i ta akcja pociągała za sobą ofiary, lecz miała duże znaczenie w zaciekłej walce propagandowo-psychologicznej toczonej w czasie okupacji.
Poniżej przykłady humoru okupacyjnego.
➰
W tramwaju warszawskim
Felek zauważył na drugim końcu wagonu tramwajowego swego znajomego, z którym nie widział się od początku wojny. Nie może jednak z powodu tłoku dostać się do niego, więc krzyczy poprzez ludzi:
- Dzień dobry Kajakiewicz, co ty tu porabiasz w Warszawie?
- Czołem Felek, widzisz bracie, ja się tu ukrywam.
➰
Nowy punkt w statucie NSDAP
Do statutu partii narodowosocjalistycznej dołączono ostatnio nowy paragraf, który reguluje wynagrodzenie za zwerbowanie nowych członków partii:
Za każdego nowo zwerbowanego członka werbujący otrzyma nagrodę w wysokości 250 RM, za dwóch zwerbowanych członków - 500 RM nagrody, za trzech - zwolnienie z partii, za czterech - zwolnienie i zaświadczenie,
że werbujący do partii nigdy nie należał.
➰
Wolne posady
Poszukuję choćby jednego uczonego niemieckiego, który by nie był doktorem kłamstwa, profesorem złodziejstwa lub magistrem morderstwa.
Naród Polski
➰
Zawołanie
Kto ty jesteś? - Volksdeutsch cwany.
Jaki znak twój? - Krzyż złamany.
Kto cię stworzył? - Zawierucha.
Co cię czeka? - Gałąź sucha.
➰
Po locie Rudolfa Hessa do Anglii
Zginął pies.
Zwie się Hess.
Odprowadzić sukinsyna.
Za nagrodą do Berlina.
Polem bitwy w wojnie warszawsko-niemieckiej Tytuł opowieści dokumentalnej z lat 1939-1944 Czesława Michalskiego, Wydawnictwo Czytelnik, Warszawa 1974 były również szalety miejskie w stolicy Polski, na ścianach których pojawiały się m.in takie rymowanki:
Na Bismarcka srebrną trumne,
Na Hitlera czoło dumne,
I na wszystkich Niemców w świecie,
Tylko nie na deskę przecie!
Organizacja Małego Sabotażu "Wawer", założona przez Aleksandra Komińskiego w roku 1940, piętnowała ze względów wychowawczych chodzenie do niemieckich kin i teatrów, bo ich bywalców uważano za hitlerowskich kolaborantów, a aktorów występujących na okupacyjnych scenach traktowano jako zdrajców. Akcja antykinowa polegała to m.in. na rozlepianiu na mieście, przede wszystkim na budynkach kinowych oraz na pobliskich murach i słupach ogłoszeniowych karteczek z wydrukowanym hasłem: "Tylko świnie siedzą w kinie". Notabene hasło to doczekało się modyfikacji przez nieznanego autora na: "Tylko świnie siedzą w kinie, co bogatsze, to w teatrze". Inne antykinowe hasło brzmiało: "Padlina idzie do kina".
Inny przykład małego sabotażu "Wawra" typu graffiti pokazują dwa poniższe zdjęcia Źródło: Czesław Michalski, "Wojna warszawsko-niemiecka", Wydawnictwo Czytelnik, Warszawa 1974, wkładka po str. 112. Pierwsze to karykatura Hitlera, a drugie - wawerska wykładnia symbolu zwycięstwa "V", wykorzystywanego przez niemiecką propagandę - "V" to pierwsza litera niemieckiego słowa "veloren", które oznacza 'stracony', 'zgubiony', 'przegrany'.

Jeszcze dwa inne przykłady drukowanej okupacyjnej satyry antyniemieckiej Źródło: Czesław Michalski, "Wojna warszawsko-niemiecka", Wydawnictwo Czytelnik, Warszawa 1974, wkładka po str. 208:

Motyw kotwicy w satyrze konspiracyjnej - rysunki Henryka Chmielewskiego, ps. "YES", w podziemnym dzienniku "Demokrata"

Miniaturowe plakietki, tzw. motylki, rozlepiane przez "Wawer" w latach 1941-1943
Kawały inne
Zabawność dowcipu zależy bardzo od sposobu jego opowiadania oraz używanego języka. Polega ona przedstawiania w zabawny sposób śmiesznych cech, stron, zjawisk, zdarzeń i ludzi. Aby kawał pobudzał do spontanicznego śmiechu, jego język musi być dosadny. Dowcip poddany cenzurze przestaje być zabawną historyjką, zamienia się w ciężkostrawny gniot.
Wydaje się, że mała ilość dowcipów politycznych i społecznych w obiegu publicznym jest spowodowana m.in. współczesną cenzurą zwaną "poprawnością polityczną", która miast łagodzić obyczaje, teroryzuje, działa kneblująco, wytwarzając podświadomą autocenzurę, której uniknąć nie sposób. Waldemar Łysiak, "Rzeczpospolita kłamców. Salon", Wydawnictwo Nobilis, Warszawa 2004, str. 30-31
Poniżej przykład kawału Waldemar Łysiak, "Rzeczpospolita kłamców. Salon", Wydawnictwo Nobilis, Warszawa 2004, str. 31 w starym, dobrym stylu.
➰
- W USA wzięto do wojska wszystkich pederastów.
- Po co?
- Żeby zajść Rosję sowiecką od tyłu.
Opresyjny ustrój PRL-u wyostrzył u Polaków zdolność krytycznego oglądu rzeczywistości, w tym własnych wad. Równocześnie negatywnie wpływał na jakość stosunków między ludźmi, którą ilustrowały utarte zwroty. Były one przedmiotem dowcipów. Jeden z nich przypomniał w swoich "Dziennikach" Stefan Kisielewski:
➰
... Polacy dzielą się na nauczycieli ("Ja pana nauczę!"), ekshibicjonistów ("Ja panu pokażę!") oraz nieznanych ("Pan nie wie, kto ja jestem!").
➰
Jaka kolumna jest najbardziej widoczna w Sejmie?
- Piąta kolumna.
➰
Jakie ryby lubi najbardziej Marszałek Senatu?
- Grube sumy.
➰
Donald Tusk pojechał do małej miejscowości na Podkarpaciu.
- Powiedzcie czego wam brakuje, w czym mogę pomóc? - pyta wójta.
- No właściwie to mamy dwie sprawy - odpowiada wójt. - Mamy ośrodek zdrowia, ale nie mamy lekarza.
Tusk wyjmuje z kieszeni telefon komórkowy i z kimś rozmawia, po czym, chowając telefon do kieszeni, zadowolony mówi:
- Załatwione, będzie lekarz. A ta druga sprawa?
- No może byście tu postawili maszt telefonii komórkowej, bo my tu w ogóle nie mamy zasięgu.
➰
Przy budce z piwem rozmawiają faceci. Jeden pyta:
- Wiecie czym się różni piwo od PO?
- Czym?
- W piwie wszystkie męty idą na dno, a w PO do góry!
Okazuje się, że tzw. "kawały z brodą" mogą opisywać stan ducha współczesnych społeczeństw oraz przywódców zachodnioeuropejskich państw, którzy przedkładają swój interes prywatny nad dobro wspólne i nie są zdolni do wspólnego działania. Poniżej brytyjski dowcip źródło: "Warszawska Gazeta", nr 16 (774), 22-28 kwietnia 2022 r., str. 21:
➰
W czasach obrzydliwego brytyjskiego imperializmu, minionego zasłużenie, pewien młody brytyjski podporucznik przechadzał się po pustkowiu, bo cierpiał na weltschmerz.
W pewnym momencie zauważył wielką chmarę zbliżających się wojowników z plemienia Yn-tely-gentów uzbrojonych w dzidy. Uciekali w popłochu, przeraźliwie krzycząc. Schował się za skałą, żeby go nie zadeptali. W pewnym momencie skorzystał
z okazji, przechwycił jednego z biegnących i wciągnął go za skałę w celu przesłuchania.
- Czemuż tak uciekacie w popłochu, waleczni Yn-tely-genci? - zapytał.
- Idzie za nami taki wielki facet z kijem i nim groźnie macha!" - odkrzyknął blady jak kreda wojownik.
- Przecież on jest jeden, a was są setki!
- A bo to wiadomo, komu przyfanzoli?
Sytuacja gospodarcza w roku 2022 pod wzwględem inflacji oraz bardzo szybko rosnących cen na wszystkie towary przypomina w pewnej mierze okres około roku 1989. Jeżeli społeczeństwa oraz politycy w państwach zachodnich nie zreflektują się, to może być "jak kiedyś". Tę obawę oddaje poniższy krótki, ale wymowny dowcip.
➰
- Tatusiu, jak było za komuny?
- Niedługo sam zobaczysz.
Trwająca od 24 lutego brutalna agresja putinowskiej Rosji na Ukrainę spotkała się z potępieniem, a opór stawiany przez wojska ukraińskie wzbudził sympatię do Ukraińców. Wyraz temu dają nowe dowcipy polityczne jak te poniżej.
➰
Do kiosku z gazetami w Moskwie przychodzi przez kilka dni pod rząd mężczyzna, ogląda pierwsze strony gazet, po czym odkłada je na półkę i odchodzi. Któregoś dnia kioskarz pyta go:
- Czego pan szuka w tych gazetach?
- Nekrologu.
- Ale nekrologi są zamieszczane z tyłu gazet, a nie na pierwszej stronie.
- Nekrolog, na który czekam, pojawi się na pewno we wszystkich gazetach na pierwszej stronie.
➰
Po śmierci Putin trafił do piekła. Po kilku latach pobytu w nim dostaje za dobre zachowanie przepustkę. Postanawia odwiedzić Moskwę. Idzie do jednego ze swoich ulubionych barów, zamawia wódkę, wypija ją i pyta barmana:
- Krym nasz?
- Tak. - odpowiada barman.
Putin zamawia następną wódkę, wypija ją i pyta:
- A Odessa?
- Też nasza.
Putin zamawia kolejną wódkę, wypija ją i pyta:
- A Kijów?
- Też nasz.
- A Lwów?
- I Lwów też nasz.
Zadowolony Putin pyta:
-Ile płacę?
- 100 hrywien.
Negatywny stosunek do wroga można wyrażać rysunkiem, prozą lub wierszem. Przykładem wierszowanej krytyki politycznej Rosji Sowieckiej jako okupanta Polski po II wojnie światowej jest poniższa rymowanka, która znakomicie oddaje odczucia społeczeństwa po brutalnej napaści putinowskiej Rosji na Ukrainę.
➰
DLA PUTINOWSKIEJ ROSJI
Jak powiedział stary góral,
Polska będzie aż po Ural,
Za Uralem będą Chiny,
was nie będzie skur*****y.
Obecnie uwidaczniają się skutki polityki globalizacji władzy politycznej. Sposobem jej realizacji jest walka z Kościołem katolickim, dechrystianizacja, niszczenie państw narodowych i chrześcijańskich korzeni kultury eueropejskiej. Temu ma służyć również wspieranie napływu do Europy ludów z obszarów obcych kulturowo, Afryki i Azji, przede wszystkim wyznawców islamu. Jedną z ważnych cech tych ludów jest współczynnik dzietności znacznie wyższy niż rdzennej ludności europejskiej. Wskutek tego zwiększa się udział ludności spoza Europy w państwach europejskich. Do przyszłości demograficznej odnoszą się poniższe dowcipy.
➰
Na poboczu drogi w Niemczech stoi radiowóz policji drogowej. Obok niego znajduje się dwóch policjantów. Jeden z nich zatrzymuje samochów osobowy do kontroli. Prosi kierowcę o pokazanie prawa jazdy. Po przeczytaniu go zwraca się
do swojego kolegi:
- Ali, zobacz jakie dziwne imię i nazwisko ma ten kierowca - Helmut Schmidt.
➰
Rzecz się dzieje w centrum niemieckiego miasta w środku dnia. Dobrze ubrany imigrant z Afryki podchodzi do idącego obok mężczyzny i mówi:
- Chciałbym wam, Niemcom, podziękować za przyjęcie mnie do swojego kraju.
W odpowiedzi słyszy:
- Ale ja nie jestem Niemcem, jestem Turkiem.
Niezrażony podchodzi do kolejnej osoby i mówi:
- Bardzo dziękuję wam, Niemcom, że daliście mi mieszkanie i jedzenie.
I słyszy:
- Mnie proszę nie dziękować, ja jestem z Syrii.
Lekko zdziwiony, nie poddaje się i podchodzi do kolejnej napotkanej osoby:
- Jestem niezmiernie wdzięczny za niemiecką gościnność.
I słyszy:
- Nie jestem Niemcem, jestem z Afganistanu.
- T0 GDZIE SĄ WSZYSCY NIEMCY? - pyta mocno już poirytowany imigrant z Afryki.
- W PRACY!
➰
Rozmawiają dwie przyjaciółki. Jedna z nich mówi:
- Jolu, czy słyszałaś, że wyjazdy do krajów muzułmańskich są teraz niebezpieczne?
- Och, jaka szkoda! Chciałabym kiedyś zobaczyć wieżę Eiffela.
➰
Polak, Ukrainiec i Żyd złapali równocześnie złotą rybkę. Sprawa trudna, bo jak tu rozdzielić życzenia.
Rybka po namyśle zdecydowała, że każdemu przypadnie jedno życzenie do spełnienia.
Pyta Ukraińca:
- Co Ty byś chciał?
Ukrainiec:
- Chciałbym, żeby wszyscy Ukraińcy wrócili na Ukraínę.
Rybka zwraca się teraz do Żyda:
- A Ty jakie masz życzenie?
Żyd:
- Chciałbym, żeby wszyscy Żydzi wyjechali do Izraela.
Na końcu rybka pyta Polaka:
- A Ty, co byś chciał?
Polak:
- Teraz to już nic.
Co dalej?
Dowcipy są wyrazem naszego oglądu i rozumienia rzeczywistości politycznej i społecznej. Tworzenie i rozpowszechnianie dobrych kawałów jest sposobem komunikacji społecznej. Dlatego wolni ludzie powinni to robić, zwłaszcza, gdy sprawy nie mają się dobrze, budzą nasz niepokój i odczuwamy potrzebę manifestowania naszych odczuć. Warunek jest jeden - dobre kawały nie mogą ranić i niszczyć ludzi. Ich przedmiotem powinny być wydarzenia, działania, zaniechania, poglądy i postawy ludzi, nie cechy fizyczne osób.
O tym, że nadal istnieje zapotrzebowanie na kawały polityczne, również te z epoki PRLu, świadczy m.in. książka pt. "Ta śmieszna i straszna PRL. Ale historia…" autorstwa Grażyny Bąkiewicz.
Jeszcze książka, o której powiedziano, że jest mieszanką lekkości i powagi, okraszona wspaniałą kolekcją dowcipów
i że powinna znaleźć się na półce każdego poważnego badacza humoru
:
"Filozofia dowcipu. Humor jako siła napędowa umysłu", Daniel C. Dennett, Matthew M. Hurley, Reginald B. Adams Jr.
"Humor - coś, co czyni nas ludźmi?", rozmowa o teorii humoru przedstawionej w książce "Filozofia dowcipu", (plik audio, 51:24)


