wyimek [wg Definicje PWN]
fragment, urywek z obszerniejszego tekstu; wyjątek

wypis [wg Definicje PWN]
zwykle w lm  fragmenty, wyjątki wypisane z jakiegoś tekstu

Wyimki

Aby uniknąć zniekształceń oryginalnych myśli autorów, które mogą powstać przy omówieniach, oraz zachęcić do zapoznania się ze źródłami na tej stronie znajdują się wyimki z publikacji, będących refleksją nad historią, współczesnością i przyszłością Polski, Europy i świata.
Teksty odnoszące się do wydarzeń bieżących są zamieszczane jako ilustracja lub potwierdzenie ogólnych spostrzeżeń i wniosków. Mają one również zachęcać do sięgnięcia po teksty źródłowe.

Pod nazwą poezji rozumiane są dwie różne rzeczy, które jednak w pewnym punkcie łączą się ze sobą.
Poezja – takie jest jedno znaczenie wyrazu – jest sztuką opartą na mowie.
Ale ma też znaczenie ogólniejsze, bardziej rozpowszechnione, trudne do zdefiniowania, bo znacznie bardziej nieokreślone: wyraża pewien stan umysłu.
{Paul Valéry, 1871-1945}


(...) nie czytamy poezji Stowarzyszenie Umarłych Poetów (Dead Poets Society) dlatego, że jest ładna.
Czytamy ją, bo należymy do gatunku ludzkiego,
a człowiek ma uczucia.
Medycyna, prawo, finanse czy technika to wspaniałe dziedziny,
ale żyjemy dla poezji, piękna, miłości.
{John Keating}


Są, którzy uczą, Rzecz o wolności słowa
Wygłoszona przez autora na jednym z odczytów publicznych, urządzonych przez Komitet Stowarzyszenia Pomocy Naukowej w Paryżu 13 maja 1869 roku.
iż dla poezji trzeba przedmiotów, które nie byłyby suche i niewdzięczne...
Poezja ta, co, ażeby była poezją, potrzebuje przedmiotów nie suchych i czeka na wdzięczne — nie należy do mojej kompetencji.
{Cyprian Kamil Norwid, 1821-1883}


Dla triumfu zła potrzeba tylko, żeby dobrzy ludzie nic nie robili.Edmund Burke, 1729-1797



O. Honoriusz Stanisław Kowalczyk OP

***

Nie bójcie się przyjaciół,
– bo mogą was tylko zdradzić.
Nie bójcie się wrogów
– bo mogą was tylko zabić.
Bójcie się ludzi
obojętnych;
wprawdzie nie zdradzają,
ani nie zabijają,
ale za ich milczącą zgodą
dokonuje się
– zabójstwo
i zdrada.
„Przystań” 1979, nr 6/7

***

...żeby
być patriotą,
kochać Ojczyznę
– nie wystarczy
w Polsce się urodzić
skończyć studia,
być magistrem.
– Trzeba szanować godność ludzką,
być człowiekiem
i Polakiem!
Motto, „Przystań” 1979, nr 5

***

Dążąc do Dobra
    Prawdy
    Sprawiedliwości
    postawy odpowiedzialnej
    przywracania godności ludzkiej
    przemiany serc...
Przeciwstawiając się utopii
    mitom
    fałszom
    przemocy
    dyskryminacji religijnej...
„Z miłością osób a nienawiścią błędów”
chcemy iść razem,
by budować
– na serio żyć!
Motto, „Przystań” 1979, nr 6/7

***

Może jeszcze kochasz Prawdę –
    jesteś potrzebny!
Może chcesz być wolny –
    dąż do wolności bez użycia broni i nienawiści.
Może lubisz ryzyko –
    otwórz serce i swój dom. Bóg wejdzie w twoje życie.
Może jesteś odważny –
    tajemnica Jezusa, który jest w agonii zaprasza cię, byś czuwał.
Może chcesz być człowiekiem, szukasz przyjaźni –
    nikogo nie zostawiaj w obojętności.
Niech twoja miłość zmusza do myślenia,
niech będzie niewygodną jak prawda,
niech będzie wymagająca jak sprawiedliwość.
Być obecnym dziś, „Przystań” 1980, nr 17/18

***

Nadzieja,
którą niesiemy z sobą,
jest wewnątrz
    I wiara,
    którą dajemy życiu
    jest wewnątrz
I prawda,
w której gruntujemy życie
jest wewnątrz
    I droga,
    której poszukujemy w życiu
    jest wewnątrz.
A może –
oderwać się
wejść
głębiej.
„W drodze” 1983, nr 7

Leopold Staff

"Oto twa pieśń!"notka Ze zbioru wierszy "Tęcza łez i krwi", wydanie II, Warszawa 1921, Instytut Wydawniczy "Bibljoteka Polska", str. 123

Jakże jest nieszczęśliwy, który się urodził
Już nieszczęśliwym, pastwą losu-kata!
Ty, któremu czas wiosny odrodzeniem wschodził
W listopadowe dnie, kiedy niemocą
Jesień umiera! Ty, z czterech stron świata
Otoczon wrogą, zabójczą Północą,
Która zaciska wokół ciebie cicśń
Narodzie, oto twa pieśń!

Pominęły cię dzieje.
Dzikiem, obłędnem rozpętaniem szału
Pchnięte w oślepłych wydarzeń koleje,
Które się toczą bez twego udziału,
Gdzie zysku szuka podłość, gwałt i kłam
Sztuką niecnego oręża
I tchórz chytrością zwycięża...
Wiedz! Jesteś sam,
W bezbrzeżu świata sam na ziemi bryle,
Wrogiem osaczon zewsząd, w każdej dobie,
Oparty jeno na swej własnej sile,
O swoją własną kość
I o swój własny miąższ,
Sam sobie wszystko i sam sobie dość,
Codzień i wciąż.

Pominął ciebie czas
I tem odznaczył
Samotną godność w nas,
Że nas zahaczył.
Nie będziesz obdarzony!
Masz własną krew wśród żył,
Masz własny w mięśniach trud,
Masz w pocie własnym plony..
Pośród gry mętnych i nikczemnych sił.
Kędy nie dano walczyć prawem męstwem,
Gdzie prym wygraną jest, a nie zwycięstwem,
Kędy szczęśliwy kości rzut
Rozstrzyga o wolności szacie,
Słusznie nie było miejsca dla cię!
Nic me otrzymasz trafem.
Przypadek zbawczym nie będzieć Serafem,
Ni owcą, by z niej runo złote strzyc...
Dar najgodniejszy w grze tej wziąłeś: Nic!

Przypadkiem gardź!
Nie będziesz przezeń obdarzony,
Ni tem, co padnie ci z drapieżnych starć,
W których szaleją o krwawy łup trony
Pośród krwi morza, grabieży, pożaru,
Wdziawszy przyłbice, a zrzuciwszy maski.
Wolności nie otrzymasz z daru,
Ani ją weźmiesz z losu łaski

W ufnej w sąsiedzką pomoc wierze...
Wolności nie dostaje się, wolność się bierze!

Przypadek nie jest tobie przyjacielem.
Przypadkiem gardź, a swym zawładnij celem!
Kłos trzeba ziarnem siać,
By potem żąć.
Wolności nikt nie może tobie dać,
Ty sam ją musisz sobie wziąć.
Nie pociechą ci będzie, którą dadzą ludy,
Lecz podjęciem wysiłku i trudu nad trudy!
Nie wezgłowiem zacisznem, lecz niebezpieczeństwem,
Nie jałmużną, lecz trwałem i samotnem męstwem,
Nie łaską, lecz zdobyczą wydartą z rąk doli,
Nie z trafu, ale z męskiej, twardej, długiej woli.

Stoisz na prochach własnej nędzy i słabości
I na ruinach siebie, na nieszczęściu swojem.
Uczyń swą boleść paszą swej wielkości,
Powróz swej nędzy — silnym biódr zawojem;
Uczyń swą klęskę swych żarów paliwem,
Słabość swą swojej potęgi wyzywem;
Uczyń swym hartem, co jest twą żałobą,
Zwyciężaj siebie, by zawładnąć sobą;
Sam siebie podnieś na swe własne bary,
Bo podjąć musisz najcięższe ciężary,
Bo podjąć musisz najtwardsze brzemiona,
Los własny wykuć w głębi swego łona!

Los cię odznacza, byś był twórcą siebie,
Co moc buduje swą, gdy słabość grzebie.
Kamień nieszczęścia, co ci legł na drodze,
Niech za podstawę posłuży twej nodze,
Jak był wezgłowiem dotąd dla twej głowy.
W plan go olbrzymiej twej wciągnij budowy,
Uczyń go progiem na zgliszczu popielnym,
Przyszłego domu kamieniem węgielnym.

Jesteś w świecie sam jeden, odarty i nagi,
Na wirchach, gdzie li chmury i wichrowe szumy.
Być synem twym, to dzieło najwyższej odwagi,
To górny czyn wybranej, nieugiętej dumy!
Będziesz hartowny, surowy i twardy,
Gotów na wszystkie grozy i hazardy,
W bystrem władaniu wszystkich zmysłów pięciu,
Wzrokiem i słuchem i sercem potrójny,
Walecznie na straży i wieczyście czujny,
Jak orzeł skalny!
Za każdą chwilę swą odpowiedzialny,
W stałem niebezpieczeństwie, w wysiłku, w napięciu,
Namiętny, powściągliwy, skupiony, tajemny,
Wiecznie podziemny i wiecznie nadziemny,
W oczekiwaniu ciągiem błyskawic i gromu
Karnie posłuszny sobie i nikomu,
Niczem na ziemi niezabezpieczony,
Bez poręki pomocy i cudzej obrony!

Otocz się wkrąg powietrzem walki heroicznem,
Mięśnie swe pogotowiem nasyć błyskawicznem,
W którem na czujnej warcie nigdy nie zadrzemicsz.
Wola twa niech się zowie: młot, oskard i topór,
Myśl twa niech zna li miana: pług, socha i lemiesz,
Uczuciem twem niech będzie wieczny, twardy opór!

Przeciwstawiaj się wciąż, bez wytchnienia!
Każdą chwilą swojego istnienia,
Każdem uczuciem, co jest w tobie siłą,
Każdą swą myślą, co jest w tobie mocą!
Przeciwstawiaj się swojej przeszłości mogiłą
I tęsknotą przyszłości, którą sny twe złocą!
Przeciwstawiaj się hardo, namiętnie, zuchwale,
Oko w oko ciemnemu losowi czy skale,
Naporowi odporem, piersi piersią nagą,
Niewierze swoją wiarę, lękowi odwagą,
Ospałości porywem, ciągle, nieznużenie!
Największy dar ci dano: Niezadowolenie!
Niechaj nie będzie doby, dnia, ani godziny,
Coby nie była w tobie potężnym sprzeciwem,
Bo wtedy już twe serce nie byłoby żywem,
Bo wtedy z życia twego już trup byłby siny!
Kogo błogość spoczynku usidla powabnie,
Ten jest wybrańcem klęski i biada mu, biada!
Bo gdzie moc przeciwności nie czuje, tam słabnie!
Gdzie oporu nie czuje ramię, tam nie włada!
Wtedy nie znałeś wrogów, ni wrogości srogiej,
Kiedy i sił nie miałeś! Szukaj, znajduj wrogi!

Tak żyj! i w takiej kochaj się wolności!
W niej dobrowolne swe uwielbiaj prawo!
Bo wolność nie jest ulgą, lecz trudem Wielkości!
Bo wolność nie jest wygodą, lecz Sławą!
Upij się tęgą mocą tego wina!
Żyj z Sławą w wiecznej gonitwie przegończej!
Bo wolność wiecznie się jeno zaczyna,
Bo droga w szczyty nigdy się nie kończy!

Bądź sławny, wielki, wolny! Ty, coś się urodził
Już nieszczęśliwym, pastwą losu-kata!
Ty, któremu czas wiosny odrodzeniem wschodził
W listopadowe dni, kiedy niemocą
Jesień umiera! Ty z czterech stron świata
Otoczon wrogą zabójczą Północą,
Która zaciska wkoło ciebie cieśń,
Narodzie, oto twa pieśń!

Tadeusz Borowski

"Umarli poeci"

Umarli, spaleni, rozstrzelani,
dla was piszę, koledzy młodości.
Oto ciągnie nurt ziemi nad wami
i szumi - szumem roślin.

To milczenie, bezruch i pustka,
wiry ziemi, zastygłe na pół -
gdzież jest ból, żeby martwym ustom
słów nie zabrakło?

Oto w górze, wysoko na pniach
z was wyrosłych szumią noce i burze,
ustom, ziemią porosłym i wapnem,
słów szukać próżno - -

Już za późno, za późno uwięzionym rękom
łamać się w nocach, w burzach nieucichłych.
Próżno żywych wołacie jękiem,
rozpaczą wichru.

Próżno, próżno. Wichry się kłębią,
wabi trawiasta głąb. Pachną podziemne łąki,
dalej trzeba, pod ziemię, głębiej i głębiej,
aż do was wstąpię.

Już za późno, za późno. Umilknę,
miniony, zapomniany. W martwych oczach
chwieją się drzewa; leśne śpiewne wilgi;
oślepłe nurty ziemi toczą się, toczą -

Zaplątani w kłącza paproci,
w korzenie brzóz, w kłęby dzikich malin,
płyniemy, umilkli, dokąd i po co?
dalej, dalej - -

Józef Baran

"Cywilizacyjny troglodyta"notka Wiersz ze zbioru "Taniec z ziemią", Wydawnictwo "Zysk i S-la, Poznań 2006, str. 124

inteligentna
idealnie zaprogramowana
maszyna ludzka

w której dusza
zbędnym
elementem ciała
gdyż je uczłowiecza
więc oddoskonala

ma w małym paluszku
prostą instrukcję obsługi świata
posługuje się nią
z małpią zręcznością
jakby nie było przed nim
Szekspira
Pascala
Einsteina

Cyprian Kamil Norwid

"Rzecz o wolności słowa I"notka Rzecz o wolności słowa
Wygłoszona przez autora na jednym z odczytów publicznych, urządzonych przez Komitet Stowarzyszenia Pomocy Naukowej w Paryżu dnia 13 maja 1869 roku.


Co znaczyłaby ludzkość, gdyby ją kto zmierzył,
Jak ona jest i w taką, jak jest ona, wierzył?
Co ona by znaczyła, widziana tak szczerze,
Jak ją znam i oglądam, nie zaś, jak w nią wierzę?
Co by ona znaczyła?
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxDziewięćset milionów
Skazanych na śmierć istot — parę zaludnionych
Półwyspów... Oto wszystko — i trup w każdej chwili
Zowąd — a zowąd słabe niemowlę zakwili —
Oto i  wszystko...
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxLudzkość z takowem obliczem,
Lubo lubo (przestarz.) — chociaż. [przypis redakcyjny] to jej oblicze, nie byłaby niczem,
Jakby, do samej siebie twarzą poniżona,
Przestawała być sobą — wszelako to ona
I to własny jej obraz — i ten ją zagładza;
Tak ludzkość bez boskości sama siebie zdradza,
Aż dopiero, gdy w eter opłynie niebieski,
Powraca jej majestat i szkarłat królewski,
Aż dopiero widziana, jaką była, bywa
I będzie, to, zaiste, jest ludzkość prawdziwa.

Nie inaczej z człowiekiem. Gdy nań kto poziera,
Jak on jest i purpurę mu królewską zdziera,
Oglądając go lichym od stopy do powiek,
Jak pyłu garść rwanego wiatrem... — Cóż tam człowiek!
Ale pył ów, odniesion harmonii stworzenia,
Kiedy atomem swoim w gwiazdę się zamienia,
I wielka rzecz stąd rośnie co godzina, co wiek,
Co era — to mówimy wtedy: oto człowiek!

A jak z ludzkością całą, a jak z oderwanie
Uważanym uważany (daw.) — tu: brany pod uwagę. [przypis redakcyjny] człowiekiem, zarówno się stanie
I ze słowem; to, wzięte odrębnie, cóż znaczy?
Niewierny dźwięk, i przywieść mocen do rozpaczy,
Tak niewierny, tak kłamny wnętrznemu znaczeniu,
Jak zmarłego by poznać chciał kto po dzwonieniu.
Lecz tenże dźwięk niewierny dostrojon otwarcie
W Grecji do roześpiewu, do milczenia w Sparcie,
Do mlecznej drogi proroctw gwiazdami w Judei,
Do litery u Rzymian, Słowian — do nadziei...
Nareszcie do słów wielkich, co na zawsze nowe,
Niczyje, wszędy własne, nigdzie nie miejscowe,
Skądsiś natchnione duchem... Dopiero takową
Zmierzone próbą, wybrzmi ta rzecz wielka — słowo!

Najmniej-bo znaną rzeczą, lub znaną najbłędniej,
Bywa słowo. Nałóg je codzienny podrzędni podrzędnić — czynić podrzędnym, mniej ważnym. [przypis redakcyjny]
I rozlewa jak wodę tak, że nie ma chwili
Na globie, w której nic by ludzie nie mówili,
A jako w gospodarskich zaprzętach bez końca,
Nieustanniej się wody używa niż słońca,
Tak i słowo brzmi ciągle i ciągle jest w ruchu,
Bardziej niż światłość jego promieniąca w duchu,
I, gdy wciąż wszyscy mówią, mało kto się spyta,
Jaki też jest cel słowa? Jak słowo się czyta
W sobie samem?... I dziejów jego promień cały
Rozejrzeć mało kto jest ciekawy, zuchwały.

A jednak — niech no wolność mowy kto znieważy,
Ten sam, co nią pomiatał, głośno się uskarży,
I będzie mówił: «Jako? Wszak słowo jest wolne,
To, co pierwej jak kwiaty sam deptałem polne,
I nad którem śród licznych zatrudnień hałasu
Nieco się zastanowić zbywało mi czasu!...»
Tu cóż powiem?... I czyliż, od tych mniemań oto
Spółczesnych rozpocząwszy, snować mam nić złotą
Aż do świtu, gdzie pierwsze są mowy zaczęcia,
Lub odwrotnie? Sam nie wiem. Szkodzą mi pojęcia
O człowieku od strony, gdzie blask rajskich progów,
Zaś od spółczesnej strony huragan nałogów.
Z obu krańców dwie chmury; kierunkiem więc trzecim,
Orfejskim, orfejski (z gr.) — tu: poetycki; przymiotnik utworzony od imienia Orfeusza, postaci wybitnego poety, śpiewaka i muzyka w mit. gr., syna patrona sztuki, boga Apollina i muzy Kaliope. Muzyka i śpiew Orfeusza miała w cudowny sposób działać na słuchaczy, jak również na zwierzęta, rośliny, a nawet przyrodę nieożywioną (morze, kamienie). Orfeusza uznawano też za twórcę orfizmu, nurtu mistyczno-religijnego, charakteryzującego się wiarą w metempsychozę (wędrówkę dusz). [przypis redakcyjny] pójdę, którym, choć wątpimy, lecim,
A który nieraz w mieni chmurny temat,
By ludzie o nim rzekli: «To nic, to poemat!»

Przypomnę, jak bywało za czasów prawdziwie
Wieszczych; co zmarłe uczczę, co kona ożywię.
Lat sto tam, ówdzie rzucę, drugie zaś sto minę,
Idąc za gwiazdą, która nie świeci godzinę...
Rzeczy nudne wytoczę... Albowiem szanowni
Poprzednicy, poeci, pisarze wymowni,
Ośpiewali już wszelki dźwięk ojczystej ziemi,
Źródło każde i brzozę z włosy zielonemi,
Wszelaką stokroć polną, każdy liść stokroci,
Tęczę — rosę — i promień zorzy, co je złoci; —
Tak, że mnie nie zostało, jedno mieć na pieczy mieć na pieczy — zajmować się, opiekować czymś. [przypis redakcyjny]
Prosty, spólny interes pospolitej rzeczy pospolita rzecz — rzeczpospolita; tu: społeczeństwo. [przypis redakcyjny].

Adam Naruszewicz

Satyry

III. Głupstwonotka Adam Stanisław Naruszewicz, "Wybór poezyj z dołączeniem kilku pism prozą oraz listów", Wydawnictwo S. Lewental, Warszawa 1882, str. 362

Jan Kasprowicz

Zorza

Zaświeciła ranna zorza
nad uśpioną ziemią,
w której skarby niewidziane,
niesłyszane drzemią.

Zaświeciła ranna zorza,
a jej skry promienne
rozlewają się i płyną
nad te smugi senne.

Płyną wielką, złotą falą
ponad żytnie łany,
musną kłosy i kłos każdy
wnet jak rozegrany.

Chwieje głową, cicho szumi,
z wiewem się kołysze,
z rannym wiewem, który idzie
w dal, w szumiącą ciszę.

I od razu, jakby świat ten
rajską był kapelą,
całe pola zaszumiały,
lśnią się i weselą.

Całe pola zaszumiały,
błogosławiąc zorzy
za to ranne przebudzenie,
za ten promień boży.

Zaszumiały razem z nimi
w ten przestwór daleki
nasze stawy i wądolce,
jeziora i rzeki.

Zaszumiały razem z nimi
stare, siwe drzewa,
skowroneczek wzleciał w górę
i radośnie śpiewa.

Niby jakieś zmartwychwstanie
dzwoni w jego głosie,
a tu zorza się uśmiecha
w najdrobniejszej rosie.

A tu świeci ranna zorza
nad naszą wioszczyną,
wokół blaski jej ogniste
wciąż płyną i płyną.

Płyną wielką, złotą falą
nad podarte strzechy,
gdzie tak dużo trosk się gnieździ,
a mało pociechy.

Gdzie się człowiek ze snu budzi,
a nie wie, czy kiedy
zazna chwili wypoczynku,
końca swojej biedy.

Gdzie pod drzwiami czyha nędza
i za kark go bierze,
i gdzie gorzkim tylko łkaniem
ranne są pacierze.

Co tam troska! Co tam bieda!
Co tam gorzkie łkanie!
Zorza świeci jaśniejąca
na zbudzonym łanie!

Zorza świeci nad zorzami,
promienista, złota:
Dalej! dalej! niecierpliwa
czeka nas robota!

Dalej w pole, tam, gdzie w blaskach
szumią kłosy żyta,
gdzie nas wczesny skowroneczek
rannym śpiewem wita.

Rannym śpiewem zmartwychwstania,
grzmiącym ponad ziemią,
w której skarby niewidziane,
niesłyszane drzemią.

Adam Asnyk

Nad głębiami (1883-1894) XXIX

Póki w narodzie myśl swobody żyje,
Wola i godność, i męstwo człowiecze,
Póki sam w ręce nie odda się czyje
I praw się swoich do życia nie zrzecze.

To ani łańcuch, co mu ściska szyję,
Ani utkwione w jego piersiach miecze,
Ani go przemoc żadna nie zabije -
I w noc dziejowej hańby nie zawlecze.

Zginąć on może z własnej tylko ręki:
Gdy nim owładnie rozpacz senna, głucha,
Co mu spoczynek wskaże w grobie miękki

I to zwątpienie, co szepcze do ucha:
Że jednym tylko lekarstwem na męki
Jest dobrowolne samobójstwo ducha.

Antysemityzm (1896)

Antysemityzm często hodują handlarze,
Z których każdy dla siebie pewien zysk w tym widzi:
Kiedy się interesem korzystnym ukaże,
Ujmą go w swoje ręce niezawodnie Żydzi.

Kornel Ujejski

Na zgon rozstrzelanych w Irkucku (1867)

"Lepsza nam kula niźli takie życie!"
Rzekli, powstali, rozbroili zbirów;
A gdy broń mieli, to w pierwszym zachwycie
Błysnęła ku nim ziemia łez i kirów.
Potem pustynia, skąd nie ma wychodu,
Bój, gdzie szczęśliwsi giną, męki głodu
I znowu dawne pęta. Sąd otwarty...
Dla katów spisy żeru... Czy słyszycie?
Padł strzał — i drugi — i trzeci — i czwarty!

Salwo męczeńska! Bądź dla tych zbudzeniem,
Których sumienia głos syren utula,
A tym, co naród chcą zbawiać spodleniem,
Powiedz: Niż takie życie — lepsza kula!
Powiedz: Na sprzedaż nie wolno nikomu
Wynosić słupów ze wspólnego domu,
By w ciasnym szczęściu na chwilę utonąć.
Niźli obcego ciała stać się cieniem,
Lepiej jak gwiazda w własnym ogniu spłonąć!

Chorał (1847)

Z dymem pożarów, z kurzem krwi bratniej,
Do Ciebie, Panie, bije ten głos,
Skarga to straszna, jęk to ostatni,
Od takich modłów bieleje włos.
My już bez skargi nie znamy śpiewu,
Wieniec cierniowy wrósł
w naszą skroń,
Wiecznie, jak pomnik Twojego gniewu,
Sterczy ku Tobie błagalna dłoń.

Ileż to razy Tyś nas nie smagał
A my, nie zmyci ze świeżych ran,
Znowu wołamy: "On się przebłagał,
Bo On nasz Ojciec, bo On nasz Pan!"
I znów powstajem w ufności szczersi,
A za Twą wolą zgniata nas wróg,
I śmiech nam rzuca, jak głaz na piersi:
"A gdzież ten Ojciec, a gdzież ten Bóg?"

I patrzym w niebo, czy z jego szczytu
Sto słońc nie spadnie wrogom na znak -
Cicho i cicho, pośród błękitu
Jak dawniej buja swobodny ptak.
Owóż w zwątpienia strasznej ozterce,
Nim naszą wiarę ocucim znów,
Bluźnią Ci usta, choć płacze serce;
Sądź nas po sercu, nie według słów!

O! Panie, Panie! Ze zgrozą świata
Okropne dzieje przyniósł nam czas,
Syn zabił matkę, brat zabił brata,
Mnóstwo Kainów jest pośród nas.
Ależ, o Panie! Oni niewinni,
Choć naszą przyszłość cofnęli wstecz,
Inni szatani byli tam czynni;
O! rękę karaj, nie ślepy miecz!

Patrz! My w nieszczęściu zawsze jednacy,
Na Twoje łono, do Twoich gwiazd,
Modlitwą płyniem jak senni ptacy,
Co lecą spocząć wśród własnych gwiazd.
Osłoń nas, osłoń ojcowską dłonią,
Daj nam widzenie przyszłych Twych łask,
Niech kwiat męczeństwa uśpi nas wonią,
Niech nas męczeństwa otoczy blask.

I z archaniołem Twoim na czele
Pójdziemy potem na wielki bój,
I na drgającym szatana ciele
Zatkniemy sztandar zwycięski Twój!
Dla błędnych braci otworzym serca,
Winę ich zmyje wolności chrzest;
Wtenczas usłyszy podły bluźnierca
Naszą odpowiedź:
"BÓG BYŁ I JEST!"

"Chorał" (w: "Skargi Jeremiego", 1847)

Zbigniew Herbert

Przesłanie Pana Cogito

Idź dokąd poszli tamci do ciemnego kresu
po złote runo nicości twoją ostatnią nagrodę

idź wyprostowany wśród tych co na kolanach
wśród odwróconych plecami i obalonych w proch

ocalałeś nie po to aby żyć
masz mało czasu trzeba dać świadectwo

bądź odważny gdy rozum zawodzi bądź odważny
w ostatecznym rachunku jedynie to się liczy

...
...


Bądź wierny Idź

Potęga smaku

To wcale nie wymagało wielkiego charakteru
nasza odmowa niezgoda i upór
mieliśmy odrobinę koniecznej odwagi lecz w gruncie rzeczy była to sprawa smaku
Tak smaku
w którym są włókna duszy i chrząstki sumienia

...
...


To wcale nie wymagało wielkiego charakteru
mieliśmy odrobinę niezbędnej odwagi
lecz w gruncie rzeczy była to sprawa smaku
Tak smaku
który każe wyjść skrzywić się wycedzić szyderstwo
choćby za to miał spaść bezcenny kapitel ciała
głowa

Jerzy Narbutt

***

Kimkolwiek jesteś, Ty który tu stoisz
Jakkolwiek życie układa się Tobie
Pamiętaj – żyjesz póki się nie boisz
Bo gdy się lękasz to jakbyś był w grobie

To co chcesz zyskać, czego nie chcesz stracić
Wszystko cokolwiek los Ci z czasem sprzeda
Ma swoją cenę i będziesz ją płacić
Lecz wolnej myśli – tej już za nic nie daj

***

Którzy bezprawiu mówią nie
to choćby nawet słabi byli
to choćby nie najmądrzej żyli
solą tej ziemi są
tak Bóg

prosto pisze po liniach krzywych

Józef Szczepański "Ziutek"

Czerwona zaraza

Czekamy ciebie, czerwona zarazo,
byś wybawiła nas od czarnej śmierci,
byś nam Kraj przedtem rozdarłwszy na ćwierci,
była zbawieniem witanym z odrazą.

Czekamy ciebie, ty potęgo tłumu
zbydlęciałego pod twych rządów knutem
czekamy ciebie, byś nas zgniotła butem
swego zalewu i haseł poszumu.

Czekamy ciebie, ty odwieczny wrogu,
morderco krwawy tłumu naszych braci,
czekamy ciebie, nie żeby zapłacić,
lecz chlebem witać na rodzinnym progu.

Żebyś ty wiedział nienawistny zbawco,
jakiej ci śmierci życzymy w podzięce
i jak bezsilnie zaciskamy ręce
pomocy prosząc, podstępny oprawco.

Żebyś ty wiedział dziadów naszych kacie,
sybirskich więzień ponura legendo,
jak twoją dobroć wszyscy kląć tu będą,
wszyscy Słowianie, wszyscy twoi bracia

Żebyś ty wiedział, jak to strasznie boli
nas, dzieci Wielkiej, Niepodległej, Świętej
skuwać w kajdany łaski twej przeklętej,
cuchnącej jarzmem wiekowej niewoli.

Legła twa armia zwycięska, czerwona
u stóp łun jasnych płonącej Warszawy
i scierwią duszę syci bólem krwawym
garstki szaleńców, co na gruzach kona.

Miesiąc już mija od Powstania chwili,
łudzisz nas dział swoich łomotem,
wiedząc, jak znowu będzie strasznie potem
powiedzieć sobie, że z nas znów zakpili.

Czekamy ciebie, nie dla nas, żołnierzy,
dla naszych rannych - mamy ich tysiące,
i dzieci są tu i matki karmiące,
i po piwnicach zaraza się szerzy.

Czekamy ciebie - ty zwlekasz i zwlekasz,
ty się nas boisz, i my wiemy o tym.
Chcesz, byśmy legli tu wszyscy pokotem,
naszej zagłady pod Warszawą czekasz.

Nic nam nie zrobisz - masz prawo wybierać,
możesz nam pomóc, możesz nas wybawić
lub czekać dalej i śmierci zostawić...
śmierć nie jest straszna, umiemy umierać.

Ale wiedz o tym, że z naszej mogiły
Nowa się Polska - zwycięska narodzi.
I po tej ziemi ty nie będziesz chodzić
czerwony władco rozbestwionej siły.

Zbigniew Herbert

Wilki Wiersz pochodzi z ośmego tomu poezji Zbigniewa Herberta pt. "Rovigo", który ukazał się w maju 1992 r. w sześć miesięcy po ostatecznym powrocie poety do Polski.

Marii Oberc

Ponieważ żyli prawem wilka
Historia o nich głucho milczy
Pozostał po nich w kopnym śniegu
Żółtawy mocz i ślad ich wilczy.

szybciej niż w plecy strzał zdradziecki
trafiła serce mściwa rozpacz
pili samogon jedli nędzę
tak się starali losom sprostać

już nie zostanie agronomem
"Ciemny" a "Świt" – księgowym
"Marusia" – matką "Grom" – poetą
posiwia śnieg ich młode głowy

nie opłakała ich Elektra
nie pogrzebała Antygona
i będą tak przez całą wieczność
w głębokim śniegu wiecznie konać

przegrali dom swój w białym borze
kędy zawiewa sypki śnieg
nie nam żałować - gryzipiórkom
i gładzić ich zmierzwioną sierść

ponieważ żyli prawem wilka
historia o nich głucho milczy
został na zawsze w dobrym śniegu
żółtawy mocz i ten trop wilczy.

Zbigniew Herbert "Wilki" (plik wideo 4:55)

Guziki Wiersz pochodzi z ośmego tomu poezji Zbigniewa Herberta pt. "Rovigo", który ukazał się w maju 1992 r. w sześć miesięcy po ostatecznym powrocie poety do Polski.

pamięci kapitana Edwarda Herberta

Tylko guziki nieugięte
przetrwały śmierć świadkowie zbrodni
z głębin wychodzą na powierzchnię
jedyny pomnik na ich grobie

są aby świadczyć Bóg policzy
i ulituje się nad nimi
lecz jak zmartwychwstać mają ciałem
kiedy są lepką cząstką ziemi

przeleciał ptak przepływa obłok
upada liść kiełkuje ślaz
i cisza jest na wysokościach
i dymi mgłą katyński las

tylko guziki nieugięte
potężny głos zamilkłych chórów
tylko guziki nieugięte
guziki z płaszczy i mundurów.

Zbigniew Herbert "Guziki", nagranie zespołu "De press" (plik wideo 3:00)

Polscy bandyci Wiersz - nieznanego autora - pochodzi z podziemnego pisma satyrycznego "Szydło", nr 1, 20 września 1946 r., wydawanego przez Obwód Łomża WiN.

Za carskich czasów, wiemy to sami
Byliśmy zwani wciąż bandytami
Każdy, kto Polskę ukochał szczerze
Kto pragnął zostać przy polskiej wierze,
Kto nie chciał lizać moskiewskiej łapy
Komu obrzydły carskie ochłapy
I wstrętnym było carskie koryto
Był "miateżnikiem" - polskim bandytą.

"Polskich bandytów" smutne mogiły
Tajgi Sybiru liczne pokryły.
Przyszedł bolszewik - znów piosnka stara
Czerwonych synów białego cara.
Polak, co nie chciał zostać Kainem,
Że chciał być wiernym ojczyźnie synem,
Chciał jej wolności w słońcu i chwale,
A że śmiał mówić o tym zuchwale,
Że nie chciał by go więziono, bito,
Był "reakcyjnym polskim bandytą".

I znowu Sybiru tajgi pokryły
"Polskich bandytów" smutne mogiły.
Gdy odpłynęła krasna nawała
Germańska fala Polskę zalała.
Kto się nie wyrzekł ojców swych mowy,
W pruską obrożę nie włożył głowy,
Nie oddał resztek swojego mienia,
Swojej godności, swego sumienia,
Kto nie dziękował, kiedy go bito,
Ten był "przeklętym polskim bandytą".

Więc harde "polskich bandytów" głowy
Chłonęły piece, doły i rowy.
Teraz, gdy w gruzach Germania legła,
Jest Polska "Wolna i Niepodległa",
Jest wielka. Młoda, swobodna, śliczna,
I nawet mówią "demokratyczna".
Cóż z tego, kiedy kto Polskę kocha,
W kim pozostało sumienia trochę,
Komu niemiłe sowieckie myto,
Jeszcze raz został "polskim bandytą".

I znowu polskości tłumią zapały
Tortury UB, lochy, podwały.
O Boże, chciałbym zapytać Ciebie,
Jakich Polaków najwięcej w niebie?
(głos z góry)
«Płaszczem mej chwały, blaskiem okryci
Są tutaj wszyscy "polscy bandyci"».

Zbigniew Herbert

Trzy wiersze z pamięci

I

Nie mogę trafić na tytuł
wspomnienia o Tobie
ręką wyprutą z ciemności
stąpam po śladach twarzy
miękkie przyjazne profile
zamarzły w twardy kontur

krąży nad moją głową
pustą jak czoło powietrza
sylwetka człowieka z czarnego papieru

II

żyjąc - pomimo
żyjąc - przeciw
wyrzucam sobie grzech niepamięci

uścisk zostawiliście jak zbyteczny sweter
wzrok jak pytanie

dłonie nasze nie przekażą kształtu waszych dłoni
trwonimy je dotykając pospolitych rzeczy

oczy odbiją pytanie
spokojne jak lusterko
nie spleśniałe oddechem

co dzień odnawiam spojrzenie
co dzień narasta mój dotyk
łaskotany bliskością tylu rzeczy

życie bulgoce jak krew
cienie tają łagodnie
nie dajmy zginąć poległym -

pamięć przekaże chyba obłok -
wytarty profil rzymskich monet

III

kobiety z naszej ulicy były
zwykłe i dobre nosiły
cierpliwie z placów
jarzyn pożywne bukiety

dzieci z naszej
ulicy utrapienie kotów

gołębie -
szaro-łagodne

w parku był pomnik Poety
dzieci toczyły obręcz
i kolorowy krzyk
ptaki siadały na ręce
czytały jego milczenie

żony w letnie wieczory
cierpliwie czekały na usta
pachnące znajomym tytoniem

kobiety nie mogły dzieciom
odpowiedzieć: czy wróci
gdy zachodziło miasto
gasiły ogień rękami przytkniętymi do oczu

dzieci z naszej ulicy
śmierć miały bardzo ciężką

gołębie spadały lekko
jak zestrzelone powietrze

teraz wargi Poety
są pustym horyzontem
ptaki dzieci i żony nie mogą mieszkać
w żałobnych skorupach miasta
w ostygłych puchach popiołów

miasto stoi nad wodą
gładką jak pamięć lustra
odbija się w wodzie od dna

i leci na gwiazdę wysoką
gdzie pożar pachnie odległe
jak karta Iliady

Jerzy Liebert

Jeździec

Uciekałem przed Tobą w popłochu,
Chciałem zmylić, oszukać Ciebie —
Lecz co dnia kolana uparte
Zostawiały ślady na niebie.

Dogoniłeś mnie, Jeźdźcze niebieski,
Stratowałeś, stanąłeś na mnie.
Ległem zbity, łaską podcięty,
Jak dym, gdy wicher go nagnie.

Nie mam słów, by spod Ciebie się podnieść,
Coraz cięższa staje się mowa.
Czyżby słowa utracić trzeba,
By jak duszę odzyskać słowa?

Czyli trzeba aż przejść przez siebie,
Twoim słowom siebie zawierzyć —
Jeśli trzeba, to tratuj do dna,
Jestem tylko twoim żołnierzem.

Jedno wiem, i innych objawień
Nie potrzeba oczom i uszom —
Uczyniwszy na wieki wybór,
W każdej chwili wybierać muszę.

Konstanty Ildefons Gałczyński

Modlitwa króla Heroda

Oremus:

I
Żeby ludzie w tym kraju byli punktualni;
żeby Polak był mrówką, a nie pawiem;
żeby zegarek mrówki chodził punktualnie
i mrówka żeby się szczyciła, że jest kółkiem.

II
Żeby z roku na rok malała liczba geniuszów,
zaś rosła robota kupowana nietanio;
żeby nawet najsłabszy, najnieudolniejszy
miał chleb na stole, a w doniczce geranium.

III
Żeby żaden łotr lub dureń nie bredził o wojnie,
a polski mózg żeby przestał być mistycznym kalafiorem;
żeby mężczyźni mogli pracować spokojnie,
a kobiety gadać długo i bez sensu wieczorem.

IV
Żeby kule były na zające
i tylko do sznyclów noże.
O te rzeczy wznoszę ramiona uparte i modły gorące,
o te rzeczy modlę się, Bracie Boże.

Amen

[1947]

Modlitwa do Anioła Stróża

Aniele Boży, Stróżu mój,
do żony mojej steruj
na swej łódce z niebieskiego papieru
i powiedz jej, że kocham ją,
Aniele Stróżu mój.

Muśnięciem piór w kolędę zmień
troski jej wszystkie ziemskie,
a rozsyp przed nią twoje srebro betlejemskie,
miękkie jak zieleń serce jej
raduj spokojnym snem.

Aniele Boży, uczyń mnie
chociażby niskim progiem,
ale szkarłatnym pod jej stopy drogie,
i w próg tchnij śpiew na chwałę stóp,
Aniele Stróżu mój.

[1933]

Rodzice, Władysław Bełza, Jan Brzechwa, Anna Kamieńska, Włodzimierz Ścisłowski, Ikona pliku PDF

Wybór urokliwych wierszy o jesieni, nie tylko dla dorosłych

Wybór urokliwych wierszy jesiennych, nie tylko dla dzieci, Ikona pliku PDF



Modlitwa obozowa Znana również jako: Modlitwa AK, Modlitwa partyzanckaModlitwa żołnierza tułacza.

O, Panie, Któryś jest na niebie,
Wyciągnij sprawiedliwą dłoń!
Wołamy z cudzych stron do Ciebie,
O polski dach i polską broń.

Ref. O, Boże, skrusz ten miecz,
Co siecze kraj,
Do wolnej Polski nam
Powrócić daj!
By stał się twierdzą
Nowej siły,
Nasz dom, nasz dom.

O, usłysz, Panie, skargi nasze,
O, usłysz nasz tułaczy śpiew!
Znad Warty, Wisły, Sanu, Bugu Oddziały AK na Kresach śpiewały: "Znad Warty, Wisły, Niemna, Sanu".
Męczeńska do Cię woła krew!

Ref. O, Boże, skrusz ten miecz,
Co siecze kraj,
Do wolnej Polski nam
Powrócić daj!
By stał się twierdzą
Nowej siły,
Nasz dom, nasz dom.

W poszumie drzew, błogosław Panie W Szarych Szeregach znana była także ta dopisana do Modlitwy obozowej dodatkowa zwrotka.
Przysięgę naszą we dniach prób.
Cokolwiek zdarzy się i stanie,
Nie damy Polski, to nasz ślub.

Nagranie pieśni (i) (nagranie wideo 3:07)

Nagranie pieśni (ii) (nagranie wideo 2:58)

Nagranie pieśni (iii) (nagranie wideo 3:19)

Nagranie pieśni (iv) (nagranie wideo 3:34)

Biały krzyż Tekst: Janusz Kondratowicz, Muzyka: Krzysztof Klenczon, Wykonanie oryginalne: Czerwone Gitary, Inne wykonania: Bracia Cugowscy, Irydion

Gdy zapłonął nagle świat,
Bezdrożami szli
Przez śpiący las.
Równym rytmem młodych serc
Niespokojne dni
Odmierzał czas.

Gdzieś pozostał ognisk dym,
Dróg przebytych kurz,
Cień siwej mgły ...
Tylko w polu biały krzyż
Nie pamięta już,
Kto pod nim śpi ...

Jak myśl sprzed lat,
Jak wspomnień ślad
Wraca dziś
Pamięć o tych, których nie ma.

Żegnał ich wieczorny mrok,
Gdy ruszali w bój,
Gdy cichła pieśń.
Szli, by walczyć o twój dom
Wśród zielonych pól -
O nowy dzień.

Jak myśl sprzed lat,
Jak wspomnień ślad
Wraca dziś
Pamięć o tych, których nie ma.

Bo nie wszystkim pomógł los
Wrócić z leśnych dróg,
Gdy kwitły bzy.
W szczerym polu biały krzyż
Nie pamięta już,
Kto pod nim śpi ...

Prawda jest najgłębsza potrzebą ludzkiego ducha.św. Jan Paweł II, 1920–2005

Prawda i wolność albo istnieją razem, albo też razem marnie giną.św. Jan Paweł II, 1920–2005

Wolność jest najtrudniejszym egzaminem dla człowieka.Paul Valéry, 1871–1945


  1. Prawdziwa wolność człowieka kształtuje się w sercu, a nie zależy od zewnętrznych warunków.
    Człowiek może być wolny „nawet w warunkach zewnętrznego zniewolenia” (Redemptor hominis, n. 12c) i może być niewolnikiem żyjąc nawet w warunkach największej swobody.

  2. Człowiek zniewolony wewnętrznie jest niezdolny do panowania nad sobą, nad swoimi wadami, jest ograniczony w możliwości czynienia dobra, w realizacji prawdziwych wartości.
    Zaś człowiek wewnętrznie wolny to ten, który potrafi wybierać i realizować obiektywne dobro, niezależnie od tego, w jakich warunkach się znajduje i nie pozwala się od tego odwieść ani strachem, ani jakimś nałogiem, ani nawet groźnymi konsekwencjami.
    {kard. Zenon Grocholewski, 1939-}

  1. Człowiek, jako jedyne stworzenienotka"Zarys antropologii teologicznej Jana Pawła II", Warszawskie Studia Teologiczne, XVII/2004, 109-166, str. 110, szuka odpowiedzi na swój niepokój, na pytanie o sens życia, jego cel, początek, kres, sens cierpienia.

    (...) Natomiast w ostatnich dziesięcioleciach obserwujemy coraz większą obojętność na stawianie pytań egzystencjalnych. Człowiek przełomu drugiego i trzeciego tysiąclecia uległ do tego stopnia fascynacji materią, zdobyczami nauki i techniki, że coraz rzadziej pyta o sens istnienia, a swoje życie ogranicza do zdobywania i gromadzenia dóbr materialnych. Obojętność na pytania egzystencjalne, brak refleksji na temat sensu swojego życia, jego celu, kresu jest dziś jednym z największych zagrożeń człowieka.
    {ks. Tadeusz Lis, 1961-2003}

"Relacja między wiarą a rozumem", prof. Grzegorz Kucharczyk, (nagranie wideo, 59:28)

"Skąd przyszliśmy i dokąd idziemy? O wolności", prof. Stanisław Grygiel, (nagranie wideo, 1:00:15)

"Żyjemy w chaosie, bo nie szukamy Prawdy", prof. Stanisław Grygiel, (nagranie wideo, 1:10:13)

  1. Dociekanie prawdy, a raczej bronienie się przed oszustwem drugiej strony jest trudne, ale nie niemożliwe.

    Człowiek, który kłamie musi na bieżąco "wymyślać" i tworzyć fakty, obrazy, dźwięki. Jest spore prawdopodobieństwo, iż przy dużej licznie pytań z naszej strony, zwyczajnie się pogubi. Dając nam dowód na to, że nie mówi prawdy.
    Człowiek mówiący prawdę jest w stanie bez problemu odpowiedzieć na wiele, nawet bardzo szczegółowych pytań i jako że "odtwarza" rzeczywistość, a nie ją kreuje, nie ma ryzyka, że pomyli zeznania.
    {Ewa Szejner}

  1. Prawda i Kłamstwo

    Pewnego dnia doszło do spotkania Kłamstwa i Prawdy.
    – Dzień dobry powiedziało Kłamstwo.
    – Dzień dobry odpowiedziała Prawda.
    – Mamy piękny dzień, powiedziało Kłamstwo.
    Prawda spojrzała w niebo.
    – Tak, piękny, odpowiedziała.
    – Jezioro jest jeszcze piękniejsze, ciągnęło dalej Kłamstwo.
    Prawda spojrzała w stronę jeziora i zobaczyła, że Kłamstwo mówi prawdę i przytaknęła głową.
    Kłamstwo na to:
    – Woda jest jest czysta i ciepła, popływamy?
    Prawda dotknęła wody palcami, była właśnie taka, więc zaufała Kłamstwu. Oboje się rozebrali i poszli pływać.
    Jakiś czas później Kłamstwo wyszło z wody, założyło na siebie ubranie Prawdy i oddaliło się.
    Za chwilę z wody wyszła Prawda, nie chciała odziać się w ubranie Kłamstwa, które pozostało na brzegu, więc ruszyła w drogę bez ubrania. Ten widok wszystkich przerażał.
    I tak, do dnia dzisiejszego, ludzie bojąc się nagiej prawdy, akceptują przebrane za prawdę kłamstwo.

człowiek
(gr. άνθρωπος [ánthropos]; łac. homo) konkretnie żyjący byt natury cielesno-duchowej


  1. Być osobą to znaczy: być wolną i duchową istotą. Człowiek jest osobą, to odróżnia go od wszelkich istot naturalnych.
    {Edyta Stein, 1891-1942}
  1. Ratujcie w Polsce człowieka! Ratujcie nowe życie! Ratujcie prawo człowieka do urodzenia się na polskiej ziemi!
    (Słowa do lekarzy, Warszawa, marzec 1969 r.)

    Wszelkie działanie przeciwko rozpoczętemu życiu jest zwykłą zbrodnią przeciwko prawu natury!
    (Warszawa, styczeń 1976 r.)

    Człowiek wychowany przez rodzinę wchodzi do życia społecznego, do serca życia narodowego.
    (W uroczystość Objawienia Pańskiego, archikatedra Świętego Jana, Warszawa, styczeń 1981 r.)
    {kard. Stefan Wyszyński, 1901-1981}

  1. Twarz 5-miesięcznego dziecka

    Komórkę jajową od momentu zapłodnienia nazywamy zarodkiem, ale nie ulega wątpliwości, że jest to człowiek.
    prof. dr hab. med. Bogdan Chazan, specjalista krajowy w dziedzinie położnictwa i ginekologii

    Żywot człowieka rozpoczyna się w momencie poczęcia, to jest zapłodnienia i kończy się w momencie śmierci.
    prof. zw. dr hab. med. Rudolf Klimek, członek Królewskiego Towarzystwa Lekarskiego w Londynie, CM UJ

    W świetle obecnej wiedzy nie ulega wątpliwości, że życie człowieka zostaje zapoczątkowane w następstwie połączenia się dwu komórek rozrodczych - gamet - żeńskiej i męskiej w postać komórki macierzystej zwanej zygotą, która od tej chwili zaczyna żyć własnym rytmem.
    prof. dr hab. med. Maria Rybakowa, Komitet Rozwoju Człowieka Wydziału Nauk Medycznych PAN Warszawa-Kraków

    Rozwój dziecka zaczyna się nie w chwili jego urodzenia, lecz w momencie poczęcia.
    prof. dr hab. med. K. Bożkowa, była dyrektor Instytutu Matki i Dziecka w Warszawie

    Po zapłodnieniu, to jest zespoleniu się jądra komórki jajowej z jądrem plemnika (co następuje w jajowodzie, blisko jego ujścia od strony jajnika) powstaje całkowicie nowa, odbiegająca od genotypów rodzicielskich, odrębna jakość genetyczna – nowa osoba ludzka. Zestaw jej genów w komórkach somatycznych nie ulegnie już zmianie do końca życia.
    prof. dr hab. Bolesław Suszka, biolog, pracownik naukowy PAN

    Dzięki nadzwyczajnemu postępowi techniki wtargnęliśmy do prywatnego życia płodu (...). Przyjęcie za pewnik faktu, że po zapłodnieniu powstała nowa istota ludzka, nie jest już sprawą upodobań czy opinii. Ludzka natura tej istoty od chwili poczęcia do starości nie jest metafizycznym twierdzeniem, z którym można się spierać, ale zwykłym faktem doświadczalnym.
    prof. dr med. J. Lejeune, kierownik Katedry Genetyki na Uniwersytecie im. R. Descartesa w Paryżu

    Otoczmy troską życie

  1. Prawo człowieka do życia, {kard. Gerhard Ludwig Müller, 1947-}, Ikona pliku PDF

  1. Wychowanie antyautorytarne Krzysztof Karoń, "HISTORIA ANTYKULTURY 1.0", str. 501-502

    Psychologia jest dziedziną obszerną i wielonurtową, ale do wiedzy, jaką powinien posiadać ogólnie wykształcony człowiek, powinny należeć te jej wybrane elementy, które są istotne dla zrozumienia zarówno motywów i mechanizmów ludzkiego działania, jak i praw rządzących życiem społecznym.

    Koncepcja wychowania antyautorytarnego powstała w kręgu szkoły frankfurckiej adaptującej teorię Wilhelma Reicha, zgodnie z którą hierarchiczne stosunki panujące w mieszczańskiej, patriarchalnej rodzinie kształtowały osobowość autorytarną, podatną na wpływy faszyzmu. Główna myśl wychowania antyautorytarnego wychodzi z założenia, że człowiek jest istotą z natury dobrą i w swoim rozwoju nie powinien być poddawany jakimkolwiek wpływom ukierunkowującym, z całkowitym odrzuceniem jakiejkolwiek formy przymusu. Wg tej myśli psychika dziecka powinna rozwijać się samodzielnie, a każda ingerencja ukierunkowująca traktowana jest jako zagrożenie dla takiego spontanicznego rozwoju. Z takiego punktu widzenia każdy autorytet posiadający zdolność wpływania na postępowanie dziecka stanowi dla jego rozwoju zagrożenie.
    Tymczasem psychologia rozwoju mówi, że dziecko w trakcie rozwoju samo poszukuje układu odniesienia w postaci osób znaczących, które stanowią z jednej strony wzorce do naśladowania, z drugiej zaś strony personifikują stanowiska, z którym dziecko chce i musi się skonfrontować.
    [...] Wychowanie pozbawione autorytetów wyznaczających granice dopuszczalnych zachowań jest wprawdzie wychowaniem bezstresowym, prowadzi jednak do ukształtowania osobowości niezdolnej do samodzielności i konfrontowania się z wymaganiami życia społecznego, którego naturalnym składnikiem są konflikty interesów.

    (...) człowiek ma wrodzone predyspozycje do opanowania typowo ludzkich zachowań, ale nie jest w stanie rozwinąć ich sam, bez poddania go ukierunkowanemu procesowi wychowania i edukacji i o ile można dyskutować o tym, w jakim stopniu możliwy jest spontaniczny rozwój człowieka, to na pewno nie może on doprowadzić do ukształtowania się człowieka zdolnego do funkcjonowania we współczesnym społeczeństwie, stawiającym przed jego uczestnikami wysokie wymagania.
    Wychowanie antyautorytarne uniemożliwia człowiekowi zdobycie umiejętności rozwiązywania konfliktów, przeżywania porażek oraz zdobycie psychicznej odporności.
    {Krzysztof Karoń, 1955-}

  1. Bogaty biednego... źródło: ks. Jarosław Grabowski, "Niedziela", nr 34/21 VIII 2022, str. 3

    Głęboko współczujętym wszystkim dzieciom, które nigdy nie muszą na nic czekać ani o niczym marzyć, bo rodzice dają im wszystko, zanim cokolwiek zapragną. Współczuję dzieciakom, którym nie wiadomo już, jaką zabawkę kupić, bo mają wszystko. Tym malutkim bogom, których każdy kaprys jest natychmiast spełniany. Tym maluszkom chowanym tak, jakby były kryształem pękającym przy najmniejszym wstrząsie. Zawsze wtedy zadaję sobie pytanie: jak im się ułoży życie? Co się z nimi stanie wtedy, gdy świat powie im "nie", gdy pojawią się pierwsze kłopoty, rozczarowania, a nawet bieda czy głód?
    ...
    Czy dajemy dziecku wszystko, na co wskaże palcem, zmiast uczyć je, że samoograniczenie ma sens, że trzeba się dzielić?

  1. Dzieci na łonie natury

    Spędzanie wolnego czasu na świeżym powietrzu to samo zdrowie. Jak zachęcić najmłodszych do aktywności i odciągnąć ich od smartfonów?

    Ucz przyrody - pokaż dziecku, jak fascynujący może być świat ptaków, roślin czy owadów.
    Zaciekawiaj, ale nie strasz. Nie mów dziecku, że od grzybów można umrzeć. Wystarczy, że wie, iż nie wolno brać ich do buzi.

    Zabieraj na wyprawy - koniecznie spakujcie lornetki oraz szkła powiększające i wyruszcie na wycieczkę tematyczną, np. "Zaglądamy w dziuple", "Kto mieszka w lesie?", "Szukamy mrowiska", itp.

    Ucz bawić się bez zabawek – rozbudź w dziecku kreatywność. Niech jego zabawką staną się kamyki, które może pomalować farbkami, kwiaty, z których uplecie wianuszek lub zioła zbierane na zdrową herbatkę.

  1. Dezyderata, źródło: karnet "Uroczyste ślubowanie uczniów klas pierwszych VIII Liceum Ogólnokształcącego im. Stanisława Wyspiańskiego w Krakowie 27 listopada 2003 roku w Krypcie Zasłużonych na Skałce"

  2. Przechodź spokojnie przez hałas i pośpiech i pamiętaj, jaki spokój można znaleźć w ciszy.
  3. O  ile to możliwe, bez wyrzekania się siebie bądź na dobrej stopie ze wszystkimi.
  4. Wypowiadaj swą prawdę jasno i spokojnie, i wysłuchaj innych, nawet tępych i nieświadomych, oni też mają swoją opowieść.
  5. Unikaj głośnych i napastliwych, są udręką ducha.
  6. Porównując się z innymi możesz stać się próżny i zgorzkniały, bowiem zawsze znajdziesz lepszych i gorszych od siebie.
  7. Niech twoje osiągnięcia, zarówno jak i plany, będą dla ciebie źródłem radości.
  8. Wykonuj swą pracę z sercem, jakakolwiek byłaby skromna, ją jedynie posiadasz w zmiennych kolejach losu. Bądź ostrożny w interesach, na świecie bowiem pełno oszustwa. Niech ci to jednak nie zasłoni prawdziwej cnoty - wielu ludzi dąży do prawdziwych ideałów i wszędzie życie pełne jest heroizmu.
  9. Bądź sobą, zwłaszcza nie udawaj uczucia. Ani też nie podchodź cynicznie do miłości, albowiem wobec oschłości i rozczarowań ona jest wieczna jak trawa.
  10. Przyjmij spokojnie co ci lata doradzają, z wdziękiem wyrzekając się spraw młodości.
  11. Rozwijaj siłę ducha, aby mogła cię osłonić w nagłym nieszczęściu. Lecz nie dręcz się tworami wyobraźni. Wiele obaw rodzi się ze znużenia i samotności.
  12. Obok zdrowej dyscypliny, bądź dla siebie łagodny.
  13. Jesteś dzieckiem wszechświata, nie mniej niż drzewa i gwiazdy masz prawo być tutaj. I czy to jest dla ciebie jasne czy nie, wszechświat, bez wątpienia, jest na dobrej drodze.
  14. Tak więc żyj w zgodzie z Bogiem, czymkolwiek On ci się wydaje, czymkolwiek się trudnisz i jakiekolwiek są twoje pragnienia, w zgiełkliwym pomieszaniu życia zachowaj spokój w swej duszy.
  15. Przy całej swej złudności, znoju i rozwianych marzeniach, jest to piękny świat. Bądź uważny, dąż do szczęścia.

... znalezione w starym kościele św. Pawła w Baltimore, datowane 1692 r.

Pod rozwagę

  1. Bierz odpowiedzialność za to, co mówisz do innych. Dotrzymuj słowa i mów prawdę. Przyznanie się do błędu nie jest słabością, lecz oznaką siły.
  2. Działaj świadomie. Zanim zdecydujesz o czymś ważnym, zastanów się, poradź się innych, sprawdź, dopytaj. Weź odpowiedzialność za konsekwencję swoich decyzji.
  3. Praktykuj hojność. Umiejętność dzielenia się i pomagania innym wzbogaci Twoje życie.
  4. Dbaj o swoją suwerenność. Nie pozwól, aby Twoje ciało uzależniło się od używek, a umysł nadmiernie przywiązał do koncepcji, sytuacji i rzeczy. Wolność jest Twoim bezcennym dobrem.
    {---}

  1. Skąd się biorą plotki?

    Powodów jest wiele, za wszystkimi jednak kryją się ludzkie potrzeby, których osoba plotkująca nie potrafi zaspokoić w dojrzały sposób.
    Potrzeba uznania - osoba powtarzająca plotkę poprawia sobie samopoczucie na zasadzie: "wiem coś, czego inni nie wiedzą".
    Potrzeba bliskości - opowiadając komuś plotkę, osoba wtajemnicza rozmówcę we wspólny sekret, tworząc chwilową więź.
    Chęć bycia zauważonym - osoba dzieląca się plotką zyskuje chwilową uwagę słuchaczy.
    Próba ataku - plotka bywa wyrazem agresji.
    Poczucie bycia lepszym - krytykując czyjeś zachowanie, plotkarz przekazuje informację, że sam nie popełnia takiego błędu, bo jest lepszym człowiekiem.
    Przemyśl powyższe wytłumaczenie, nie słuchaj plotek i unikaj plotkarzy.
    {---}

  1. Trzy postawy Abraham Joshua Heschel, "Bóg szukający człowieka. Podstawy filozofii judaizmu", Wydawnictwo Esprit s.c., Kraków 2015, str. 88-89

    Istnieją trzy postawy wobec tajemnicy: fatalistyczna, pozytywistyczna oraz biblijna.

    Dla fatalisty, tajemnica jest najwyższą mocą panującą nad całą rzeczywistością. Wierzy on, że światem rządzi irracjonalna, absolutnie bezwzględna i ślepa siła, nie znająca sprawiedliwości ani celu. Maat Egipcjan, Pta i Asza wśród Hindusów i Persów, Mojra u Greków oznaczają moc ponad bogami. Srogich wyroków Mojry obawiał się nawet Zeus. Z punktu widzenia losu historia jest nieprzeniknioną tajemnicą, a człowieka otacza mrok niepewnej przyszłości. Tragiczne przeznaczenie wisi nad światem, któremu podporządkowani są bogowie i ludzie, a jedyną postawą, jaką możemy wobec tego zająć jest rezygnacja. To pogląd, który odnajdujemy w różnych formach i stopniach prawie we wszystkich religiach pogańskich, w wielu współczesnych filozofiach historii (historia jako cykl stawania się i upadku), jak również w myśli popularnej.

    Pozytywista przyjmuje orientację realistyczną. Dla niego tajemnica nie istnieje; to, co się za nią uważa, jest po prostu tym, czego jeszcze nie wiemy, lecz co będziemy mogli odkryć pewnego dnia. Logika pozytywistyczna zakłada, że wszystkie twierdzenia o naturze albo sferze wartości przekraczającej nasz świat są bez znaczenia i że, z drugiej strony, wszystkie sensowne pytania mają odpowiedź.

    Świadomość tajemnicy była wspólna wszystkich ludziom starożytności. To na początku nowej ery powiedziano człowiekowi, że tajemnica nie jest czymś najgłębszym; że nie demoniczna, ślepa siła, lecz Bóg sprawiedliwości rządzi światem. W greckiej tragedii człowiek jest niezmiennie ofiarą pewnych niewidzialnych mocy, które przesądzają o jego klęsce. Straszna jest tajemnicza moc losu. Zbyteczna modlitwa, gdyż żaden śmiertelnik nie ucieknie przed przeznaczonym mu nieszczęściem. Abraham, przeciwnie, stoi przed Bogiem, błagając o ocalenie Sodomy: O, nie dopuść do tego, aby zginęli sprawiedliwi z bezbożnymi, aby stało się sprawiedliwemu to co bezbożnemu! O, nie dopuść do tego! Czyż Ten, który jest sędzią nad całą ziemią, mógłby postąpić niesprawiedliwie? (Rdz 18, 25).

    Teologia losu zna jedynie jednostronną zależność od największej mocy. Ta siła ani nie troszczy się o człowieka, ani go nie potrzebuje. Historia biegnie jak monolog. Lecz dla religii żydowskiej historię określa przymierze: Bóg potrzebuje człowieka. Tym, co ostateczne, nie jest prawo, lecz sędzia, nie moc, lecz ojciec.
    {Abraham Joshua Heschel, 1907-1972}

  1. "Samowystarczalność - niegodność człowieka [wobec Boga]", Abraham Joshua Heschel, Ikona pliku PDF

×

Jak podchodzić do zła

  1. "Lęk", dr Urszula Krupa, (nagranie audio, 27:43)
  1. Ta sama wiedzie droganotka za: Felicya Boberska, "Karol Baliński.", Odczyt, nakładem Wydawnictwa "Reformy", Kraków 1882, str. 19
    Do Polski co do Boga!
    {Karol Baliński, 1817-1864}
  1. Tylko pod Krzyżem, tylko pod tym znakiem
    Polska jest Polską, a Polak Polakiem.

    Oryginalne źródło tego dwuwiersza:
    (...)
    A niema dla nas warunków układnych
    J ustępstw żadnych i pośrednictw żadnych,
    Niema sojuszu, niema miru z wrogiem,
    Aż się ukorzy—nie nam—lecz przed Bogiem,
    Wtedy mu damy pokoj i przymierze
    J przebaczymy mu wszystko i szczerze,
    Bo tak nam kazał Chrystus pan nad pany,
    Mocarz w dobroci nigdy nieprzebrany.—

    Niemyśl że tajna nam piekieł potęga
    Co wciąż tak rośnie że aż tu dosięga.
    Widzimy dobrze roboty czartowskie,
    Widzimy wszystkie kuźnie judaszowskie,
    Widzimy zdrajców w maskach bohaterów
    Co synów Polski mienią w kondotierów,
    Jmienia polski ohydę ostatnią,
    Widzimy braci kupczących krwią bratn
    ią, Widzimy nigdy nieznane zgnilizny
    Odstępców wiary, Boga i Ojczyzny.
    Widna nam, Bracie, cała ta szkarada,
    Czartów to dzieło, piekielna biesiada.
    Bóg jeden świadkiem holu duszy naszej,
    Ale to wszystko, Bracie, nas nie straszy.
    J drogę naszą widzim tem niemylniej,
    J obejmujem sztandar nasz tem silniej,
    Ufając Panu że ostatni z braci
    Trzymać go będzie póki tchu niestraci:
    Bo tylko pod tym przenajświętszym znakiem
    Polska jest Polską i Polak Polakiem.


    Jeśli zła wola nieda go rozwinąć
    I pod nim ruszyć—to nam pod nim ginąć
    Tu gdzie dziś stoi—a nie zginiem marnie—
    Zginiem za Prawdę, więc zginiem ofiarnie,
    Patrzący w niebo z ufnością, pogodnie,
    Zginiem po polsku—pod Krzyżem—i płodnie—
    Bo kiedyś naród cały w bożą chwilę
    Podniesie serca ku naszej mogile
    Ujrzy znak święty i duszę wytęży,
    Wzniesie go w górę—stanie—i zwycięży—
    J na świat cały z rodzinnego progu
    Na wieki wieków zagrzmi:"Sława Bogu!"-
    Karol Baliński, "Śpiewakowi Mohorta bratnie słowo", Londyn, Drukarnia Powszechna, 178, High Holborn, 1856, str. 15

  1. Czy ten ptak kala gniazdo, co je kala,
    Czy ten, co mówić o tem nie pozwala?
    {Cyprian Kamil Norwid, 1821-1883}

  1. Przybywam do Ojczyznynotka z przemówienia Jana Pawła II na lotnisku Okęcie w Warszawie 16 czerwca 1983 roku
    Pierwszym słowem, wypowiedzianym w milczeniu i na klęczkach, był pocałunek tej ziemi: ojczystej ziemi.
    Czynię tak na początku każdej wizyty duszpasterskiej przez cześć dla samego Stwórcy oraz dla synów i córek ziemi, do której przybywam.

    Pocałunek złożony na ziemi polskiej ma jednak dla mnie sens szczególny. Jest to jakby pocałunek złożony na rękach matki - albowiem Ojczyzna jest naszą matką ziemską.
    Polska jest matką szczególną. Niełatwe są jej dzieje, zwłaszcza na przestrzeni ostatnich stuleci. Jest matką, która wiele przecierpiała i wciąż na nowo cierpi.
    Dlatego też ma prawo do miłości szczególnej.
    {św. Jan Paweł II, 1920–2005}

  1. Przemówienie Ojca Świętego Jana Pawła II wygłoszone w czasie nabożeństwa dziękczynnego z okazji 200. rocznicy Konstytucji 3 maja w Warszawie 8 czerwca 1991 r.

    1. "Naucz nas być wolnymi". Ambrozjańskie słowa hymnu Te Deum laudamus - wspaniałe dziedzictwo Kościoła pierwszych stuleci - rozbrzmiewały tu, w tej katedrze, w dniu 3 maja 1791 r. Dwa wieki temu. Nasi przodkowie, ci, którym zawdzięczamy dzieło Konstytucji w tym dniu uchwalonej pod przewodnictwem króla Stanisława Augusta, przynieśli owoc swych prac "przed Twe ołtarze": "Święty Boże, Święty mocny, Święty a nieśmiertelny - Boże ojców naszych, Przenajświętszy nasz Ojcze".

    W taki sposób dali wyraz przeświadczeniu, że Konstytucja, czyli Ustawa zasadnicza (Ustawa rządowa) jako dzieło ludzkie winna być odniesiona do Boga. On jest najwyższą Prawdą i Sprawiedliwością. Trzeba, aby prawo ustanowione przez człowieka, przez ludzki autorytet ustawodawczy, odzwierciedlało w sobie odwieczną Prawdę i odwieczną Sprawiedliwość, którą jest On sam - Bóg nieskończonego majestatu: Ojciec, Syn i Duch Święty.

    2. Nasi przodkowie przed dwustu laty dali temu wyraz w warszawskiej katedrze św. Jana. My przychodzimy dziś na to samo miejsce nie tylko po to, aby przypomnieć tamto wydarzenie - przychodzimy równocześnie po to, aby przenieść w naszą epokę tę samą troskę, która wtedy nurtowała twórców 3-majowej Konstytucji: tę samą troskę o dobro wspólne Rzeczypospolitej, tę samą odpowiedzialność.

    Dlatego nasze Te Deum, hymn uwielbienia dla Boga, przechodzi w żarliwą modlitwę, naprzód dziękczynienie, a potem błaganie: "Dziękujemy Ci, Boże, za to, że jesteśmy Polakami. Świadomi jednak grzechów i wad naszych, prosimy Cię: daj nam uprzątnąć dom ojczysty. Wyzwól nas od zniewoleń ducha. I tak jak cudownie przeprowadziłeś nas suchą nogą przez «Morze Czerwone», naucz nas być wolnymi".

    3. Tak modliliśmy się w tej katedrze przed chwilą, pełni troski o dzień dzisiejszy i o przyszłość Ojczyzny, mając przed oczami Ustawę rządową, znaną pod nazwą Konstytucji 3 maja.

    Nie sposób nie dziękować Bożej Opatrzności za to, że dokument taki stanął u progu ostatnich dwóch stuleci naszego historycznego bytowania.

    Zdumiewa on dojrzałością zawartej w nim prawdy i mądrości. Przemawia w nim dusza narodu - a raczej wielu narodów, które stanowiły wraz z Polakami ówczesną Rzeczpospolitą - narodu, który czuje zagrożenia pochodzące nie tylko od zewnątrz, ale także z wnętrza własnych poczynań i działań. Umiłowanie wolności przerodziło się w nadużycie wolności. I oto twórcy Konstytucji odkrywają ten "zbiorowy Obowiązek" (Cyprian Kamil Norwid), jakim musi stać się całe społeczeństwo, jeśli chce zabezpieczyć swą wolność i swój byt.

    Po upływie dwóch wieków doceniamy pełniej jeszcze wagę tego dokumentu: odczytujemy w nim prawdę o Polsce, zakorzenioną w przeszłości, a równocześnie wychyloną w przyszłość. I dlatego Konstytucja 3 maja w tym właśnie dziejowym momencie, wobec bliskiej już groźby utraty niepodległości była dokumentem profetycznym i opatrznościowym. Ona sprawiła, że nie można było odebrać Polsce jej rzeczywistego bytu na kontynencie europejskim, bo ten byt został zapisany w słowach Konstytucji 3 maja. A słowa te, mając moc prawdy, okazały się potężniejsze od potrójnej przemocy, która spadła na Rzeczpospolitą. Słowa tej prawdy okazały się twórcze i "stwórcze". Synowie i córki tej ziemi nie przestali wierzyć w "odnowę jej oblicza" pod tchnieniem tego Ducha, który natchnął twórców Konstytucji 3 maja.

    4. Papież Pius VI przesłał dla króla i twórców Konstytucji 3 maja błogosławieństwo i wyrazy głębokiego uznania. Dzisiaj staje wśród was syn tej ziemi, którego Chrystus powołał jako następcę św. Piotra na rzymskiej stolicy w naszych czasach.

    Przeżywa on tamto wydarzenie sprzed dwóch wieków równocześnie jako jeden z was. Tradycja 3 maja należy do dziejów jego duszy, podobnie jak należy do dziejów duszy wszystkich rodaków.

    Nasze dzisiejsze modlitewne wołanie: "Naucz nas być wolnymi", było aktualne wtedy, przed dwustu laty. Konstytucja 3 maja stanowiła na nie odpowiedź zasadniczą. Wszyscy czujemy, jak jest ono aktualne dziś, po dwustu latach.

    Wolności nie można tylko posiadać, nie można jej zużywać. Trzeba ją stale zdobywać i tworzyć.

    Bogarodzico Dziewico! Ty, którą ośmielamy się od stuleci nazywać Królową Polski - w szczególności w dniu 3 maja!

    W tym świętojańskim sanktuarium stolicy, które przed dwoma wiekami słyszało Te Deum naszych przodków w dniu uchwalenia Konstytucji 3 maja, stajemy dzisiaj, u progu III Rzeczypospolitej. Staje naród i parlament, prezydent państwa i rząd. Niech ta sama prawda i mądrość, jaka wyraziła się w majowej Konstytucji, ukształtuje dalszą przyszłość Rzeczypospolitej w duchu sprawiedliwości i miłości społecznej dla dobra wszystkich ludzi i chwały Boga samego.

  1. Naród, który walczy o najszlachetniejsze ideały, musi być trzeźwy! (1959 r.)

    Dzisiaj często spotykamy się ze zjawiskiem opluwania własnego gniazda. Ludzie, zwłaszcza niezbyt wykształceni, natrząsają się z naszej przeszłości historycznej, nie doceniają wielkiej ofiary, każdej kropli krwi wylanej za naród czy każdej kropli potu z czoła rolnika, która wsiąkła w ziemię ojczystą. To wszystko wskazuje na wielką potrzebę wołania o szacunek dla dziejów narodowych, dla trudów pokoleń, które minęły, dla ich ofiarnej krwi wylanej w powstaniach, w walce o wolność ojczyzny, na wszystkich kontynentach czy w ostatnim powstaniu warszawskim. Chociaż wiele zrywów było nieudanych, jednakże zawdzięczamy im to, że sumieniu międzynarodowemu przypominały o naszym narodzie. Ich praca, trud i ofiarne poświęcenie dało taki rezultat, że obecnie jesteśmy. (1964 r.)

    Pamiętajcie, nowa Polska nie może być Polską bez dzieci Bożych! Polską niepłodnych lub mordujących nowe życie matek! Polską pijaków! Polską ludzi niewiary, bez miłości Bożej! Nie może być Ojczyzną ludzi bez wzajemnej czci jedni dla drugich, bez ducha ofiary i służby, bez umiejętności dzielenia się owocami pracy z tymi, którzy sami nie są w stanie zapracować na życie i utrzymanie. (1970 r.)

    Bądźcie odpowiedzialni za ład społeczny i moralny, ład myśli i uczuć, odpowiedzialni za przyjęte na siebie obowiązki, za miejsce, jakie zajmujecie w ojczyźnie, w narodzie, w państwie, w życiu zawodowym. Tą drogą idzie się do wielkości. A narodowi potrzeba wielkości. Nie myślcie, że naród może wypełnić swoje zadanie tylko z pomocą ludzi bez wyrazu, którzy żyją byle jak, aby przeżyć, aby jakoś się odkuć, aby wykręcić się tanim kosztem; dzisiaj na uczelni profesorowi, a jutro na urzędzie czy stanowisku podjętym obowiązkom. Łatwizna życiowa jest największym wrogiem współczesnej Polski. Nie tylko niekompetencje, ale i nieuczciwość ludzi kompetentnych, wykształconych, znających swoje zadania, nawet dobrze uposażonych, może doprowadzić do straszliwej katastrofy naszej ojczyzny. (1979 r.)
    {kard. Stefan Wyszyński, 1901-1981}

  1. Rachunek sumienia Narodu
    kard. Stefan Wyszyński
  2. Mamy obowiązek umiejętnego posługiwania się dobrami i zasobami Kazanie w kościele św. Anny w Warszawie 25 września 1972 r. w "Nasz Dziennik", nr 68 (6726), 21-22.03.2020 r., str. 2, które powstają wyniku pracy obywateli,oraz świadczonych przez nich podatków. (...) Dlatego do wszystkich ludzi dysponujących groszem publicznym, państwowym czy społecznym kieruje się zawsze pragnienie, aby te dobra obracać przede wszystkim na zaspokojenie właściwych, najbardziej pilnych potrzeb; aby ich nie zmarnować, nie niszczyć, nie defraudować; aby ich nie wydawać na zachcianki czy fantazje. Trzeba zawsze pamiętać, że stanowią one bonum commune totius universi dobro wspólne wszystkich obywateli. (...)
    Czytaliśmy w prasie o święcie jubileuszowym pewnej gazety. Urządzono z tej okazji wielkie bankiety, zjazdy, delegacje, puszczano w niebo sztuczne ognie, jak w krainie perskiej, a nie w kraju demokratycznym, na dorobku. Przecież my tutaj nie fetujemy królów, którym się to może podobać. Więc po co to i na co? Czy wolno dla jakieś fantazji puszczać w powietrze ciężko zapracowane pieniądze społeczne?
  3. Nie trzeba się oglądać na innych Kard. Stefan Wyszyński do wiernych w bazylice gnieźnieńskiej 2 lutego 1981 r. w "Nasz Dziennik", nr 75 (6733), 30.03.2020 r., str. 2, na tych lub owych, żądając od nich, aby się odmienili.
    Każdy musi zacząć od siebie, abyśmy prawdziwie się odmienili. A wtedy, gdy wszyscy będziemy się odradzać, i politycy będą musieli się odmienić, czy będą chcieli czy nie. Nie idzie bowiem w tej chwili w Ojczyźnie naszej tylko o zmianę instytucji społecznej, nie idzie też o wymianę ludzi, ale idzie przede wszystkim o odnowienie człowieka.
    Idzie o to, aby człowiek był nowy, aby nastało "nowych ludzi plemię". Bo jeżeli człowiek się nie odmieni, to najbardziej zasobny ustrój, najbardziej bogate państwo nie ostoi się, będzie rozkradzione i zginie.
    Cóż bowiem z tego - powiem może trywialnie - że krążąca butelka spirytusu przejdzie z rąk jednych pijaków do rąk innych pijaków? Powiem jeszcze bardziej drastycznie: że klucz od kasy państwowej przejdzie z rąk jednych złodziei w ręce drugich złodziei?
    Przecież chyba nie o to idzie, żeby wszyscy złodzieje mieli dostęp do kasy i wszyscy pijacy do wódki, tylko żeby sumienie wszystkich się obudziło, żebyśmy zrozumieli naszą odpowiedzialność za Naród, który Bóg wskrzesza.

  1. Jedna jest Polska
    kard. Stefan Wyszyński: Jasna Góra, 3 maja 1973 r.
  2. Ktokolwiek pracuje nad osłabieniem jedności Narodu w Chrystusie i w Kościele "Nasz Dziennik", nr nr 84 (6742), 9 kwietnia 2020 r., str. 2, ten dopuszcza się największej krzywdy wobec Narodu, bo wyrywa kamień węgielny wszelkiego budowania.
    I chociaż budujący odrzucają go, nie przestaje on być kamieniem węgielnym, którego nie można się wyzbyć bez zagrożenia naszego życia rodzinnego, społecznego, narodowego i politycznego.
    Dlatego jest dla nas rzeczą, niesłychanie bolesną, że na naszych oczach kamień ten został odrzucony przez budujących i nie jest wzięty pod uwagę w budowaniu tzw. dziś "nowej" czy "drugiej Polski". My jednak dobrze wiemy, że jest jedna Polska! Jedna i ta sama od czasów Mieszka aż do czasów dzisiejszych! [...]
    Nie trzeba zatem wprowadzać  błąd, że buduje się jakąś "nową Polskę". Mamy jedną Ojczyznę i jej winni jesteśmy miłość, służbę, ofiarę, a nawet śmierć, gdy Bóg tego zażąda! Ale abyśmy byli na to zawsze gotowi, potrzeba nam jedności w Chrystusie i w Kościele. Dlatego też prosimy wszystkich, od których to zależy, aby tej jedności nie niszczyli, bo jest to zagrożenie bezpieczeństwa Ojczyzny i wprowadzanie do życia Narodu podziału, a więc sporów i kłótni.

  1. Ignacy Jan Paderewski: Lwów 1910, z okazji 100–lecia urodzin źródło: "100 lat później" Fryderyka Chopina
  2. Wraz ze zdrowym ziarnem powiało po nas tumanem plewy i pośladu. [...] W sercach nieład uczuć, w umysłach pojęć zamęt. Uczą nas szacunku do obcych, a pogardy dla swoich. Każą nam miłować wszystkich, choćby ludożercę, a nienawidzieć ojców i braci, za to, że nie gorzej, lecz inaczej tylko myślą. [...] W odwieczną budowę świątyni narodu, której potężne wrogów ramiona zburzyć nie zdołały, biją dziś już młoty bratnią kierowane ręką: dla nowych gmachów pono naszych tylko gruzów potrzeba, jak gdyby owych budowniczych na własną nie stać było cegłę. Nad białoskrzydłym, niezmazanym, najczcigodniejszym Ojczyzny symbolem kraczą kruki i wrony, chichocą obce a złowrogie puszczyki, urągają mu nawet swojskie, zacietrzewione orlęta. »Precz z Polską« - wołają - »niech żyje ludzkość!«. Jak gdyby życie ludzkości ze śmierci narodów powstać mogło!...
  3. "Paderewski o Szopenie", Ikona pliku PDF

  1. Nie jest zbrodnią kochać swój naród, Za Wikicytaty: źródło: Stanisław Smolka, "Pamiętniki ks. Zygmunta Szczęsnego Felińskiego", cz. II 1851–1883, Wydawnictwo Zgromadzenie Rodziny Maryi, 1897, s. 275–276 bo to jest uczucie wrodzone, jak miłość dziecka do matki. Nie jest winą Polaków, że jako naród mając wspaniałą i bogatą przeszłość historyczną dąży w każdym pokoleniu do wolności i niepodległości. Losy narodów są w ręku Boga i jeśli w zamiarach Bożych godzina wyzwolenia dla Polski wybiła, car nie zdoła pokrzyżować planów Boga.
  2. Miłość ojczyzny jest uczuciem wrodzonym Za: Jerzy Narbutt, "Ostatnia twarz portretu", Wydawnictwo "Unia", Katowice 2002, str. 90; fragment listu abp. Felińskiego do cara Aleksandra II z 15 marca 1863 roku i nikogo nie można za nią winić; nie jest winą Polaków, że pragną odzyskania niepodległości; nie można poczytywać za zbrodnię ich patriotyzmu; losy narodów są w rękach Opatrzności i jeżeli wybiła godzina wyzwolenia Polski, nie przeszkodzi temu opór cara.
    {św. abp Zygmunt Szczęsny Feliński, 1822-1895}

  1. Jestem Polakiem "Myśli nowoczesnego Polaka" – to słowo w głębszym rozumieniu wiele znaczy. Jestem nim nie dlatego tylko, że mówię po polsku, że inni mówiący tym samym językiem są mi duchowo bliżsi i bardziej dla mnie zrozumiali, że pewne moje osobiste sprawy łączą mnie bliżej z nimi, niż z obcymi, ale także dlatego, że obok sfery życia osobistego, indywidualnego znam zbiorowe życie narodu, którego jestem cząstką, że obok swoich spraw i interesów osobistych znam sprawy narodowe, interesy Polski, jako całości, interesy najwyższe, dla których należy poświęcić to, czego dla osobistych spraw poświęcić nie wolno.

  2. Jestem Polakiem "Myśli nowoczesnego Polaka" – więc mam obowiązki polskie: są one tym większe i tym silniej się do nich poczuwam, im wyższy przedstawiam typ człowieka. Bo im szersza strona mego ducha żyje życiem zbiorowym narodu, tym jest mi ono droższe, tym większą ma ono dla mnie cenę i tym silniejszą czuję potrzebę dbania o jego całość i rozwój. Z drugiej strony, im wyższy jest stopień mego rozwoju moralnego, tym więcej nakazuje mi w tym względzie sama miłość własna.
  3. Jestem Polakiem "Myśli nowoczesnego Polaka" – więc całą rozległą stroną swego ducha żyję życiem Polski, Jej uczuciami i myślami, Jej potrzebami, dążeniami i aspiracjami. Im więcej nim jestem tym mniej z jej życia jest mi obce i tym silniej chcę, żeby to, co w mym przekonaniu uważam za najwyższy wyraz życia stało się własnością całego narodu.
  4. Jestem Polakiem "Myśli nowoczesnego Polaka" – to znaczy, że należę do narodu polskiego na całym jego obszarze i przez cały czas jego istnienia (...) Wszystko co polskie jest moje: niczego się wyrzec nie mogę. Wolno mi być dumnym z tego, co w Polsce jest wielkie, ale muszę przyjąć i upokorzenie, które spada na naród za to, co jest w nim marne.
  5. Katolicyzm "Kościół, naród i państwo" nie jest dodatkiem do polskości, zabarwieniem jej na pewien sposób, ale tkwi w jej istocie, w znacznej mierze stanowi jej istotę. Usiłowanie oddzielenia u nas katolicyzmu od polskości, oderwania narodu od religii i od Kościoła, jest niszczeniem samej istoty narodu.

  6. Naród szczerze "Kościół, naród i państwo", istotnie katolicki musi dbać o to, ażeby prawa i urządzenia państwowe, w których żyje, były zgodne z zasadami katolickimi i ażeby w duchu katolickim były wychowywane jego młode pokolenia.
    {Roman Dmowski, 1864-1939}

  1. Polak jestem, od przodków wolną wziąłem duszę, myślę, gadam i czuję, jak znam, nie jak muszę.
    {Jakub Jasiński, 1761-1794}

  1. "Sny wstaną... Grypsy Łukasza Cieplińskiego z celi śmierci", Elżbieta Jakimek-Zapart, Ikona pliku PDF

  1. "Biografia Łukasza Cieplińskiego", fotogramy wystawy BWE IPN, Ikona pliku PDF

  1. "Hymn do miłości ojczyzny", Ignacy Krasicki, Ikona pliku PDF

  1. "Ojczyzna", ks. Edward Szczodrowski, Ikona pliku PDF

  1. Żyliśmy i żyjemynotkaPrzemówienie na zjeździe legionistów w Kielcach 8 sierpnia 1926 roku w pokoleniu, które odwagę myśli i odwagę pracy mało ceni. Społeczeństwo wychowane w prawdzie niewoli, gdzie odwagę karano zewsząd, społeczeństwo,
    które po długo i ciężko nabytym doświadczeniu nie chciało wierzyć w żadne zorze i czyniło prawdę nocy stałą i nieustanną i - to społeczeństwo zatraciło bardzo silnie odwagę myśli i odwagę pracy.

  2. PolskanotkaOdczyt "Stosunek wzajemny wojska i społeczeństwa w 1863 roku" 24 sierpnia 1926 roku na zdrowe drogi wejść nie będzie w stanie, nim pokolenie niewoli po 1863 roku nie wymrze.
    Zbyt głęboko sięgnęła trucizna w duszę polską.
    {Józef Piłsudski, 1867-1935}

  1. Naród, który nie posiada dostatecznej siły, "Dwa bunty" by wywalczyć sobie wolność i zapewnić suwerenność państwową - musi jednak znaleźć w sobie dość siły, aby przynajmniej przypomnieć światu o swoim prawie do wolności. Taki był sens nieudanych powstań polskich w XIX wieku.
    {Jerzy Narbutt, 1925-2011}

  1. Bezsilne jest zło w życiu zbiorowym, za: "Prof. Paweł Skrzydlewski: Stoi przed nami pilna potrzeba wyzbycia się naiwności, która czyni nas zakładnikami i ofiarami fałszywych dóbr" dopóki nie urządzi z siebie imitacji dobra, ażeby móc wyłudzić współpracę obywateli pragnących dobra. Dlatego w życiu zbiorowym głupota (a choćby tylko naiwność) jest gorsza od samego zła. Nie byłoby bowiem zła w życiu zbiorowym, gdyby nie znajdowało oparcia między dobrymi, gdyby nie było przyjmowane w najlepszej myśli. Nigdy źli niczego nie utworzą bez pomocy dobrych, więc odkąd dobrzy wycofają się z przedsionków zła, zło musi upaść.
    {Feliks Koneczny, 1862-1949}

  1. Ale Ty, Boże! "Pogrzeb kapitana Meyznera" który z wysokości
    Strzały Twe rzucasz na kraju obrońce,
    Błagamy Ciebie przez tę garstkę kości,
    Zapal przynajmniej na śmierć naszą — słońce!
    Niechaj dzień wyjdzie z jasnej niebios bramy,
    Niechaj nas przecie widzą — gdy konamy!
    {Juliusz Słowacki, 1809-1849}

  1. Kim powinien być urzędnik, wojewoda, minister?notka"Nasz Dziennik", nr 249 (6303), 26.10.2018 r., "Kilka myśli", str. 23
    (...) Gubię się i zastanawiam, kim powinien być urzędnik. Może skoro nasze czasy mają z tym problem, to warto sięgnąć do historii?
    Biorę do ręki prywatne zapiski kardynała Augusta Hlonda czynione gdzieś w czasie II wojny, z nadzieją na nową Polskę. Kardynał pisał:

  1. Urzędnik - może nim być w Polsce tylko prawdziwy Polak (także w gminach); urzędnik to człowiek odpowiedzialny. Tym odpowiedzialniejszy, im wyżej w hierarchii państwowej. To poczucie musi być silne – bez biurokratyzmu; oszczędzać papier! Mniej pisać, więcej działać. Wyłączyć kretynów, leniów, niepoważnych, zbrodniarzy, niegodnych - jednym z warunków pomyślnego państwa i dobrych rządów jest dobór urzędników, nie biuralistów, lecz ludzi zdolnych, uczciwych, przedsiębiorczych, którym można urząd powierzyć, a którzy nie boją się swej inicjatywy i swej odpowiedzialności. Tym trzeba zostawić swobodę działania w ramach obowiązujących ustaw i przepisów. Mają być nie tylko wykonawcami, ale w swym zakresie twórcami.
    Nie mają szukać pleców u góry, lecz sami po męsku myśleć, chcieć, nie uciekać od decyzji, nie odsyłać spraw i ludzi, lecz załatwiać.

  2. W stosunku do swych urzędników, jak i w innych aktach wszelkich musi rząd być niezależny. Nie może być, by wojewoda, a nawet minister, nie mógł przesuwać czy usuwać notorycznych szkodników i kryminalistów, dlatego że kryją się za plecami jakiej wpływowej politycznej grupy. Urzędnik państwowy nie może być na usługach żadnego ugrupowania politycznego, lecz jedynie na usługach państwa. Nie może zależeć jak tylko od swej władzy, nie od partii, grupy, masonerii.
    {ks. Paweł Bortkiewicz, 1958–}

  1. Demokracja bowiemnotka Homilia wygłoszona w Warszawie w Święto Dziękczynienia Bożej Opatrzności dnia 2 czerwca 2013 r. nie oznacza władzy większości nad mniejszością, ale respektowanie prawa człowieka do należnej mu godności! Duchowa moc wiary kreuje historię, jednocząc naród, pomimo podziałów i rozłamów. Dostrzegamy dziś prądy ateistyczne, które promują kulturę śmierci, widoczną chociażby w aborcji czy eutanazji. Nie są one niczym nowym. Tego też uczy historia Polski. Mocarstwa imperialistyczne Rosja, Prusy i Austria nie zdołały pokonać wiary i Kościoła na tej ziemi. Nie udało się to również w dwudziestym wieku Hitlerowi i Stalinowi, którzy chcieli budować świat bez Boga, a w konsekwencji zgotowali Europie i światu piekło na ziemi. Także dziś, w dobie neopogaństwa i antyklerykalizmu, których przedstawiciele atakują Kościół i pasterzy Kościoła, Polska nie może ulec tym tendencjom i prądom. Aby zachować swą historyczną tożsamość, musi przeciwstawić się ideologii materialistycznej! Musi kultywować swoją wierność historii, w którą wpisane jest wielkie dziedzictwo chrześcijaństwa!

    Ekonomia jest ważna, ale nie może ona być fundamentem wszystkiego. Materializm i egoistyczne samozadowolenie są błędną drogą do Europy i w Europie, drogą wiodącą ku przepaści. Europa może właściwie rozwijać się tylko wtedy, gdy wykorzysta swój duchowy potencjał. W swojej tysiącletniej historii Polska dochowała wierności chrześcijaństwu.
    {abp Gerhard Müller, 1947-}

  1. Czy musi być taknotka Homilia wygłoszona w Gnieźnie dnia 22 IV 2017 r. podczas I Nieszporów o św. Wojciechu, że ideologia, wyścig po słupki sondaży politycznych, dzieli nas, ludzi spod biało-czerwonej flagi i godła jakim jest polski zwycięski orzeł?
    Czyż Polak nie może być Polakowi bratem? Czy Solidarność musi być tylko hasłem sprzed lat, które jakby dzisiaj wypłowiało?

    Czy musimy tak łatwo sprzedawać polską godność w przydrożnych kasach pozornego postępu i wielkości, które okazują się słabą grą świateł i prymitywną agitacją współczesnych błaznów, uchodzących za autorytety?
    {abp Jan Romeo Pawłowski, 1960-}

  1. Oświadczenie w związku z powtarzającym przekłamania listem naukowców do Rektora KUL
    Wojewoda lubelski Przemysław Czarnek czuje się doceniony faktem, że list do Rektora Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego w jego sprawie skierowali naukowcy, m.in. twórczyni "wybitnego odkrycia", że w niektórych krajach "w związkach jednopłciowych rodzi się tyle samo dzieci, a często więcej, niż w związkach różnopłciowych".
  2. Co najważniejsze jednak wojewoda stanowczo sprzeciwia się kłamstwu zawartemu w tym piśmie, które twierdzi, że Przemysław Czarnek „zaprzecza poszanowaniu praw mniejszości i zakazowi dyskryminacji”. Wojewoda w swoich wypowiedziach – które były wielokrotnie zniekształcane, a także wprost fałszowane w różnorodnych przekazach – skonfrontował jedynie częsty fakt dostrzegania przez sądy wyłącznie praw mniejszości, a niedostrzegania w tym samym czasie praw większości. Wskazał, że demokracja, będąca rządami większości respektującymi prawa mniejszości, nie może przekształcać się w dyktat mniejszości względem większości.

  3. Prosząc wszystkich o niefałszowanie przekazu i wczytywanie się w proste publiczne oświadczenia dr habilitowany Przemysław Czarnek pozostaje zarazem do dyspozycji Księdza Rektora Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Profesora Antoniego Dębińskiego, mając stale na sercu zawołanie swojej stuletniej Alma Mater: "Deo et Patriae" "Bogu i Ojczyźnie".
    {Rzecznik Prasowy Wojewody: Radosław Brzózka}

  1. Organizator marszu równości w Lublinienotka "Nasz Dziennik", nr 32 (6388), 7.02.2019 r., "Kluczem jest wychowanie", str. 6 złożył przeciwko Panu prywatny akt uskarżenia. Dziś odbędzie się rozprawa w tej sprawie. Co było punktem spornym?
    - Z tego, co wiem z aktu oskarżenia, panu Bartoszowi Staszewskiemu nie podoba się fakt, że jestem przeciwnikiem zboczeń, dewiacji i wynaturzenia, a jestem zwolennikiem promocji rodziny opartej na związku małżeńskim kobiety i mężczyzny. Tylko nie rozumiem z kolei, dlaczego miałbym być zwolennikiem zboczeń, dewiacji i wynaturzenia, a przeciwnikiem rodziny opartej na związku małżeńskim kobiety i mężczyzny. Krótko mówiąc, nie wiem, co jest punktem spornym, bo cały ten akt oskarżenia jest absurdalny.

    (...) mnie w ogóle nie interesuje tzw. orientacja seksualna kogokolwiek. Interesuje mnie natomiast fakt, że powinniśmy wychowywać, młodzież w szczególności, w duchu poszanowania dla wartości, które są fundamentem naszego społeczeństwa od 1052 lat, a nie promować zboczenia, dewiacje i wynaturzenia, co się zdarza na tego rodzaju marszach.
  2. W związku z Pana wypowiedzią na temat marszu równości rzecznik dyscyplinarny KUL wszczął przeciwko Panu postępowanie dyscyplinarne. Czy sprawa ta się zakończyła?
    - Sprawa się nie zakończyła. Powiem zupełnie szczerze, że trochę się dziwię, że ona w ogóle ma miejsce na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, dlatego że ci państwo, którzy złożyli przeciwko mnie, czy w mojej sprawie, wniosek do rektora KUL, posłużyli się perfidnym kłamstwem. Wycięli jedną trzecią mojego zdania.
    Po postanowieniu Sądu Apelacyjnego w Lublinie, który pozwolił na organizację marszu równości, stwierdziłem, że dziwię się, iż sądy w Polsce, tak jak Sąd Apelacyjny w Lublinie, dostrzegają prawa jakichś mniejszości, natomiast w tym samym czasie nie dostrzegają prawa większości, która ma prawo do tego, aby nie być epatowana seksualnością kogokolwiek. Nie wiem, co jest w tym sprzecznego z nauką prawa konstytucyjnego, którą uprawiam i w ramach której funkcjonuję na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim.
    Demokracja jest ustrojem rządów większości z poszanowaniem praw mniejszości, natomiast nie może być ustrojem dyktatury mniejszości i relatywizmu, będę to powtarzał zawsze. (...)

  3. Czy ruch LGBTQ stanowi realne grożenie dla polskiego porządku publicznego?
    - Miejsce dla rożnego rodzaju organizacji pozarządowych i mniejszościowych jest zawsze w demokracji. Natomiast nie powinniśmy tego afirmować i nie powinniśmy ulegać naciskom ze strony homolobby, które szerzy się w państwie, jak słyszymy w ostatnich czasach. Absolutnie może istnieć i funkcjonować, bo dla każdego jest miejsce w społeczeństwie, natomiast nie może stanowić jakichś wzorców do naśladowania i nie może z kolei wpływać na zdecydowaną większość społeczeństwa, które opiera swoje życie na rodzinie zbudowanej na małżeństwie kobiety i mężczyzny.

  4. Jakakolwiek ideologia może być podstawą państwowości? Czy też raczej należy odwoływać się tu do trwałych zasad, fundamentów cywilizacji chrześcijańskiej?
    - Ideologizowanie społeczeństwa w jakikolwiek sposób jest niepożądane. Nie mam najmniejszej wątpliwości, że nasze społeczeństwo zbudowane zostało na wartościach chrześcijańskich i na zasadach chrześcijańskich wypływających wprost z Pisma Świętego. I dlatego w ogóle zaczęliśmy istnieć w 966 roku, więc to, że istniejemy dalej, to, że przetrwaliśmy jako Polska i jako Polacy, zawdzięczamy wyłącznie przywiązaniu do tych trwałych zasad chrześcijańskich. Jakiekolwiek ideologie, które chciałyby nam zepsuć ten sposób funkcjonowania, są szkodliwe dla naszego społeczeństwa. (...)
    {Rozmowa Anny Ambroziak z prof. Przemysławem Czarnkiem, wojewodą lubelskim}

  1. (...) Pytanie, dlaczego takie działania.notka "Nasz Dziennik", nr 244 (6298), 20-21.10.2018 r., "Najpierw Irlandia, teraz Polska", str. 31 Chodzi o to, aby wyeliminować lidera grupy osób sprzeciwiających się marszowi równości w Lublinie. Jeśli udałoby się spacyfikować wojewodę, innych łatwiej można będzie zastraszyć. Rewolucjoniści wiedzą, że trzeba przestraszyć katolików, którzy modlą się publicznie wobec zgorszenia, jakie ma miejsce na ulicach naszych miast. Trzeba przestraszyć urzędników, aby nigdy nie ośmielili się blokować podobnych inicjatyw. Należy również zastraszyć rodziców, by nie protestowali, gdy w murach naszych szkół pojawią się genderowi edukatorzy.
    Każda utopia musi posługiwać się metodą terroru (strachu), gdyż nie wytrzymuje próby rzeczowej krytyki.

    Propagandziści genderowi odsądzają ludzi od czci i wiary, określając ich mianem homofobów, faszystów, antydemokratów. Nigdy nie staną do otwartej debaty, gdyż tej wygrać nie mogą. Sama rzeczywistość obnaża absurdalność ich teorii, które z jednej strony są przerażające, z drugiej - karykaturalnie śmieszne.
    (...) Jeśli zatem genderowi terroryści uderzają w jakiegoś lidera opowiadającego się za cywilizacją życia, naszym obowiązkiem jest go bronić. O zbyt wielką stawkę bowiem toczy się gra, by to zlekceważyć. Jeśli pozwolimy zamknąć usta naszym liderom, strach rozszerzy się, opanuje nas wszystkich.

    Walka z genderową rewolucją jest w istocie zmaganiem o naszą narodową kulturę. W istocie gra idzie o miejsce religii katolickiej w naszym życiu społecznym. Polskość bez katolicyzmu nie przetrwa. Zauważył to z całą mocą w polskim Senacie ks. kard. Gerhard Müller. Przypomniał, że Polska spełnia w Europie wyjątkową rolę i można powiedzieć, że jest ostatnim bastionem obrony chrześcijaństwa na Starym Kontynencie.

  2. Atak Brukseli na nasz kraj, jego zdaniem, jest ściśle związany z pragnieniem zaprowadzenia rewolucji neomarksistowskiej nad Wisłą. Najpierw chciano w ten sposób zniszczyć katolicką Irlandię, teraz Polska jest w centrum zainteresowania tych środowisk - powiedział ksiądz kardynał.
    {Mieczysław Ryba, 1969-}

  1. Ostatnia dekada [drugiego] tysiąclecianotka "Dekada kłamców", Wydawnictwo UNIA, Chicago-Warszawa 2000, str. 213-214 była dekadą Polski "wyzwolonej" z antykatolickiego "socjalizmu", jednak katolicyzmowi nie zrobiło się dużo lżej. Co prawda Kościół odzyskał dobra materialne, lecz - ponieważ w przyrodzie musi istnieć równowaga - wyrósł mu nowy silny wróg. Lewacka inteligencja, która za komuny walczyła o żłób z nomenklaturą partyjną tak długo, aż obie się dogadały przy "okrągłym stole" - wzięła rządy i zrozumiała, że teraz konkurencja to Kościół!

    Zaczęła więc konkurencję boksować, szermując bez skrupułów epitetami "czarna władza", "fundamentalizm religijny", "klerykalizm" itp. Mając większość mediów, w tym gazetę ("Wyborczą") o rekordowym nakładzie, mogła skutecznie prowadzić wojnę antyreligijną. Skutecznie - gdyż szczwanie.
    {Waldemar Łysiak, 1944-}

  1. W domu nigdy nie słyszałem takich słów jak ojczyzna, naród, patriotyzm, ale odkąd sięga moja pamięć, zawsze wiedziałem, co to Katyń i Oświęcim (nie używano wtedy nazwy Auschwitz), kim byli bolszewicy i hitlerowcy. Teraz ja i ojciec z obrzydzeniem i pogardą słyszymy, jak różni parweniusze, z których każdy mówi o sobie per polityk, wycierają sobie gęby wielkimi słowami, w uzasadnionej nadziei, że głupsza część społeczeństwa da się na ten tani chwyt nabrać, przyjmując go za wyraz służby publicznej. Im piękniej któryś polityk mówi i więcej obiecuje, na tym większe poparcie może liczyć.
    {Tadeusz A. Kisielewski, 1950-2018}

  1. Niegdysiejsi piewcy komunizmunotka za Waldemar Łysiak, "Dekada kłamców", Wydawnictwo "Exlibris", Chicago-Warszawa 2000, str. 200, jego wierni słudzy, ludzie skompromitowani - naukowcy, artyści, dziennikarze - stają na czele budowniczych nowych czasów, wracają (w przebraniu socjaldemokratów, liberałów, europejczyków) na pierwsze strony gazet, gorliwie naród pouczając, radząc mu itp.
    Zdrajcy sugerują, że należą się im pomniki. W  najwyższej cenie są konwertyci - ludzie, którzy odeszli od komunizmu. Prawdziwi patrioci, spychani na margines, są bezradni.

  2. Skoro komunizm byłnotka za Waldemar Łysiak, "Dekada kłamców", Wydawnictwo "Exlibris", Chicago-Warszawa 2000, str. 193 najbardziej mrocznym i barbarzyńskim systemem w dziejach ludzkości, udawanie, że właściwie nic takiego strasznego nie stało się na naszej ziemi w ciągu minionych ponad 40 lat - to jest owa pierwotna postać zła. Bagatelizując zło, jakie komunizm wyrządził w przeszłości, przymykamy oczy na zło, jakie po nim zostało i jakie nadal, niczym złośliwy nowotwór, zżera nasz naród. Jeśli nie było zła, nie ma i winy. Czyż można się dziwić, że nie potrafimy się rozliczyć z komunizmem?
    {Jan Galarowicz, 1949-}

  1. (...)

    Kościół był ze społeczeństwem, "Nowa walka z Kościołem", 19 października 2013 gdy rodziła się "Solidarność", gdy się umacniała, gdy została zaaresztowana i zdelegalizowana, a wreszcie gdy została ponownie zalegalizowana i przyszedł rok 1989, rok formalnego upadku PRL, a wkrótce i Związku Sowieckiego.

    Kościół polski angażował się wówczas w politykę z wielu względów. Taka była nasza tradycja z okresu rozbiorów i okupacji: Kościół nie kuma się z okupantami, ale broni i dzieli los Narodu (pozbawienie duchownych majątku, uwięzienie, zsyłka na Syberię, kara śmierci). Przecież ks. abp Zygmunt Szczęsny Feliński został zesłany na czas nieokreślony na Syberię za to, że w liście do cara (15 marca 1863) ośmielił się stanąć w obronie praw Kościoła i Narodu. Dla cara było to właśnie mieszanie się księdza do polityki, czyli wkraczanie na teren, na którym władca polityczny jest władcą absolutnym.

    Również późniejszy następca ks. abp. Felińskiego, Prymas Polski ks. kard. Stefan Wyszyński został przez władze państwowe zaaresztowany dlatego, że nie godził się na ingerencję tej władzy w sprawy Kościoła (słynne non possumus). Aw w wreszcie bł.w ks. Jerzy Popiełuszko poniósł śmierć męczeńską, bo władza polityczna uznała, że ksiądz, stając ww obronie robotników iw praw Narodu, za bardzo miesza się do polityki. Przykłady takie można mnożyć bez końca, bo ziemia polska jest ziemią męczenników.

    Wydawało się, że po roku 1989, gdy Polska przestała być komunistyczna i odzyskała niepodległość, przyjdzie czas na spłacenie długu wdzięczności za heroiczną postawę Kościoła w walce o wolność ostatniego półwiecza. Tak się jednak nie stało. A nie chodzi tu o partie czy środowiska postkomunistyczne, ale właśnie o te ugrupowania, które wyrosły z "Solidarności". W pierwszej dekadzie stosunek do Kościoła był wyjątkowo przychylny, czego punktem kulminacyjnym była wygrana wyborów parlamentarnych przez AWS (Akcja Wyborcza Solidarność). Kandydaci na parlamentarzystów bardzo chętnie pojawiali się na uroczystościach religijnych, fotografowali się z biskupami, a na głównym plakacie wyborczym umieścili Papieża Jana Pawła II, który błogosławi tłumom popierającym AWS.

    Wydawało się, że zdecydowana wygrana AWS otworzy nowy rozdział w historii Polski, Polski wyzwolonej realnie z układów komunistycznych, Polski, w której Kościół odzyska należne sobie historycznie miejsce. Tak się nie stało. AWS oddała władzę niewielkiemu ugrupowaniu, które powstało z przepoczwarzenia Unii Demokratycznej w Unię Wolności. Polska przyjęła dziwny kurs, w którym tzw. ideały "Solidarności" i narodowe aspiracje zostały porzucone. Naród został oszukany, AWS w następnych wyborach przegrała z kretesem, a jej przewodniczący Marian Krzaklewski nie zdobył prezydenckiego fotela.

    Kto wygrał? Sojusz postkomunistów z liberałami. To oznaczało, że do władzy powróciła lewica, nie tylko w sensie politycznym czy ekonomicznym, ale również ideologicznym. A cele były wyraźne: zniszczyć polski patriotyzm oparty na suwerenności, przekreślić rolę Kościoła i podważyć jego autorytet: już nie siłą, jak w czasach PRL, ale wedle bardziej wyrafinowanych metod wypracowanych przez Nową Lewicę na Zachodzie. Te cele realizowane są po dziś dzień.

    O ile w PRL pozytywna rola Kościoła była przemilczana lub zafałszowywana, o tyle obecnie na plan pierwszy wysunęło się właśnie podważanie autorytetu Kościoła. Dlaczego? Dwie pierwsze metody są skuteczne w walce długofalowej i faktycznie sporo wyrządziły szkód w naszej świadomości, ponieważ powstały potężne luki w pamięci: wiedza Polaków na temat swoich, a więc polskich świętych, jest szczątkowa (lekarstwem jest arcydzieło Feliksa Konecznego, "Święci w dziejach narodu polskiego", 1939) i przewaga skojarzeń negatywnych (w PRL władze nakazywały z lubością wznawianie "Monachomachii" Ignacego Krasickiego, by utrwalił się wyłącznie prześmiewczy obraz duchownych, nie mówiąc już o sztukach teatralnych czy filmach).

    Obecnie jednak nie ma czasu na walkę długofalową, postanowiono uderzyć w Kościół mocno i w jeden punkt: chodzi o to, by Kościołowi odebrać autorytet. Dlaczego?

    Dlatego że w wymiarze społecznym siła polskiego Kościoła opiera się właśnie na jego olbrzymim autorytecie, na który pracował przez ponad tysiąc lat. Ten autorytet jest tak duży, że ani propaganda, ani ideologia, ani tzw. nauka nie są w stanie tego autorytetu zniszczyć. Ten autorytet jest jedynym odniesieniem czytelnym w skali społecznej, ponieważ pozostałe autorytety upadły. Bez autorytetu Kościoła społeczeństwo polskie popadnie w chaos, nie będzie miało nic, co by nas jednoczyło z przeszłością, co by nas jednoczyło dziś i co by otwierało nas jako Naród ku przyszłości. O tym właśnie wiedzą ci, którzy przystąpili do realizacji jakiegoś nowego planu kolonizacji Polski.

    Jest to plan międzynarodowy, w którym doszło do porozumienia potężnego biznesu (wielkie korporacje) z wpływową lewicą. Ta lewica gotowa jest sprzedać Polskę razem z Polakami, ponieważ z "tym krajem" i z "tym ludem" nie czuje żadnego historycznego, duchowego ani emocjonalnego związku. Ta lewica wywodzi się z jednej strony z KPP (Komunistycznej Partii Polski, zał. 1918), której założenia polityczne były zdecydowanie przeciwne odzyskaniu przez Polskę niepodległości, a założenia ideologiczne były wrogie Kościołowi i religii (komunizm to ateizm).

    Z drugiej strony nie można zapomnieć o tzw. desancie sowieckim po zakończeniu II wojny światowej, kiedy to Stalin, nie dowierzając komunistom z Polski, przerzucił do naszego kraju od 200 do 300 tys. swoich ludzi narodowości niepolskiej, by obsadzić nimi kluczowe stanowiska w aparacie państwowym (A. Pawełczyńska, "O istocie narodowej tożsamości", Lublin 2010, s. 184-189). Ludzie ci skorzystali z okazji, by wyrwać się z sowieckiej biedy właściwie za darmo, gdyż Polska była dla nich obcym krajem, w którym można było od razu doskonale się urządzić kosztem wymęczonych przez wojnę i obcy system "tubylców". Te środowiska połączyła awersja do polskości i nienawiść do Kościoła. Byli na usługach systemu w czasach PRL, są na usługach lewicowego liberalizmu zachodniego, który budując "nowego człowieka", zastrzega się, że ma to być człowiek bez tożsamości narodowej i bez tożsamości religijnej. A ponieważ Kościół w Polsce stoi tak zdecydowanie na straży obu tych wartości, stąd walka z Kościołem znowu przybrała na sile i stąd właśnie podkopuje się na wszelkie możliwe sposoby jego autorytet.

    Korzysta się tu z wielu sprawdzonych już na Zachodzie, a zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych, metod, w których na plan pierwszy wysuwa się zarzut pedofilii. Zarzut ten nie ma na celu wyrażenia troski o ofiarę pedofilii, ale o to, by pognębić osobę duchowną, odbierając za jej pośrednictwem autorytet całemu Kościołowi. Jeżeli 40 proc. przypadków pedofilii pojawia się w środowisku homoseksualistów, a zarzut o to potworne zboczenie dotyczy tylko 0,027 proc. kapłanów, to widać wyraźnie, że nie liczy się ofiara ani winowajca, lecz klucz ("prawo alibo pozór"), kogo oskarżyć, by go publicznie zlinczować.

    Kluczem nie jest obiektywny stan rzeczy, nie mówiąc już o sprawiedliwości, lecz okazja do uderzenia w Kościół jako Kościół. Bowiem tylko Kościół z uwagi na swój autorytet może skutecznie przeciwstawić się nowej ideologii totalitarnej, pomagając w odkryciu pułapek, błędów i manipulacji ukrytych za hasłami demokracji i wolności. A nie chodzi tu tylko o katolików, chodzi o dobro ludzi, którzy nie mogą być zredukowani do poziomu materii, pracy i konsumpcji, lecz ponieważ są stworzeni na obraz i podobieństwo Boga, mają w sobie nienaruszalną godność ludzkiej osoby.

    Kościół wtrąca się do polityki właśnie tam, gdzie ta godność i wynikające z niej prawa są przez polityków naruszane, łamane, odrzucane. Tam Kościół nie tylko się wtrąca, ale ma się wtrącać jeszcze więcej, o czym ostatnio przypomniał Papież Franciszek. Kościół ma się mieszać do polityki wówczas, gdy polityka jest skierowana przeciwko Kościołowi i przeciwko ludzkiej godności.
    {Piotr Jaroszyński, 1955-}

  1. Zabić "czarnego" źródło: Witold Gadowski, "Niedziela", nr 34/21 VIII 2022, str. 22-23

    Między potęgami

    Polska znajduje się obok dwóch potężnych i wrogich żywiołów: niemieckiego i rosyjskiego. Racje imperialne Niemiec i Rosji są zgodne - Polska nie ma racji niepodległego bytu pomiędzy nimi. Do tego dochodzą potężne interesy, które na terenie naszego kraju realizują firmy izraelskie i amerykańskie. Mamy też nad Wisłą służby specjalne z różnych krajów Europy i świata. Każda z tych formacji ma swoje wpływy w mediach, polityce, samorządzie i wśród osób opiniotwórczych. To fakty. I warto zauważyć, że żadna z tych sił nie jest katolicka - wręcz przeciwnie.

    Działania dywersyjne polegają więc na tzw. urabianiu opinii publicznej i odwracaniu uwagi od rzeczywistych pól, na których przygotowywana jest walka. Kiedy jednak na tych najważniejszych polach walka się zaczyna, nic nie może jej powstrzymać. Cała machina - od propagandy białej i czarnej, przez prowokacje, ciągi półprawd, jawną dezinformację, aż po demontaż struktury państwa - jest już rozpędzona, a jej aktywność zaplanowana w najdrobniejszych szczegółach.

    Powolny demontaż

    Jeżeli chce się przejąć państwo, należy obezwładnić jego eleity, zakazić je zepsuciem i zwątpieniem w ważne (konstytutywne) wartości. To właśnie elity należy naprzód zdegenerować; równolegle trzeba skazić proces edukacji młodego pokolenia, przejąć kontrolę nad przekazem medialnym wzorców i informacji oraz sprawić, by zdezorientowani mieszkańcy takiego kraju sami działali na jego szkodę i demontowali najważniejsze dla jego istnienia instytucje. Taki naród, taki kraj same wpadają w ręce agresora, nawet o tym nie wiedząc. Zniszczenie świadomości narodu, które prowadzi do obezwładnienia jego sił obronnych, jest sukcesem większym niż wszelkie militarne przewagi. Pocisku można użyć tylko raz utworzony raz, podczas gdy raz utworzony schemat, kłamstwo, przeinaczenie i przejęcie władania nad pojęciami mogą funkcjonować całymi przez całe epoki, skutecznie zapewniać panowania zarówno nad terytorium, jak i świadomością opanowywanego w ten sposób ludu. Zaatakowane państwo, naród, musi zatem gnić od środka. Powinien przy tym czuć nieustającą przyjemność płynącą ze swego zepsucia. Moment przebudzenia świadomości będzie już tak późny i będzie dotyczył tak nielicznej grupy, że żaden opór nie będzie miał sensu. Demoralizują nas - z różnych przyczyn - Niemcy i Rosjanie jednocześnie.

    Antypolska orkiestra

    Rozbicie polskiej tradycji nieodmiennie wiąże się z atakiem na Kościół i księży. Tu zawsze naturalnymi sojusznikami będą potomkowie nawiezionych do Polski rodzin, które służbowo pełniły obowiązki Polaków, ale polskość zawsze była i jest dla tego środowiska obca i odbierana przez nie jako wroga. "Warstwa stalinowskiego kompostu" wraz ze środowiskami byłej SB i komunistycznych wojskowych służb specjalnych to naturalna gleba dla wspierania wszelkich ataków na "czarnych", "koloratkowców", "katabasów". Przeciwnika należy więc najpierw odczłowieczyć - nadać mu wszelkie złe przymioty, które sprawią, że w publicznym oglądzie przestanie być postrzegany jako konkretny, myślący, czujący człowiek. Taka akcja - choćby w wykonaniu Jerzego Urbana i tygodnika NIE trwa już od ponad 30 lat. Przyłączają się do niej kolejne - grające w antypolskiej orkiestrze - środowiska, media i "autorytety".
    {Witold Gadowski, 1964-}

  1. Prawdy nie da się zmienić przez głosowanie i krzyk w mediach

    Najpierw trzeba kochać swoją rodzinę i dbać o nią, a potem dopiero myśleć o innych. Trzeba pomóc, ale nie można tego robić kosztem własnych dzieci oraz swoich bliskich, którzy mieliby np. głodować i być narażonymi na wielkie niebezpieczeństwo.

    Czy nie wpadliśmy w unijną pułapkę? Czy damy radę z tego wyjść? Czy nie mamy do czynienia z nowym totalitaryzmem? Unia Europejska jest wyraźnie bezbożna i jest także niemiecka. Wszystko to nie wygląda dobrze. W Polsce opozycja idzie w tym kierunku, właściwie płynie motorówką. Chcą tego, do tego dążą i nawet nie udają, że chodzi im o Polskę. My to wiemy. Obawiam się jednak, czy część prawej strony też nie zmierza w tym kierunku, tylko wiosłuje powoli.
    Jest to próba sprzedania Polski. Nie po raz pierwszy w historii, bo podobna sytuacja miała miejsce w okresie zaborów.
    {o. dr Tadeusz Rydzyk CSsR, 1945-}

  1. 1. Demokracja proceduralna - założenia a rzeczywistośćnotka "Głowy hydry", Wydawnictwo "Test", Warszawa 2004, str. 139-143
    Każdy ustrój ma swoje teoretyczne lub ideowe założenia i różniącą się od nich rzeczywistość. Zbyt duże rozbieżności podważają adekwatność nazw lub też społeczną użyteczność samego ustroju. W 1989 roku ustrój w naszym kraju zyskał nazwę demokratycznego. Założenia "totalitarne", na zasadzie powziętej prawomocnie przez parlament decyzji, zastąpione zostały przez liberalne. Jednak zmiany w dziedzinie terminów i haseł propagandowych nie zastąpią rzeczywistych przemian. A takich w wielu dziedzinach zabrakło.

    Nie zostały przecięte bardzo silne związki współczesnego państwa polskiego z poprzednim jego ustrojem i z kierującymi nim ludźmi, a także nie zostały zahamowane przyczyniające się do degradacji społeczeństwa mechanizmy. Wobec ludzi angażujących się w życie społeczne, polityczne, ekonomiczne i kulturalne oraz aspirujących w tych dziedzinach do funkcji kierowniczych nie postawiono żadnych wymagań etycznych. Kliki okresu PRL-u, skonstruowane na zasadach ideologiczno-politycznych, zostały zastąpione przez nowe układy "kanapowe" łączące postkomunistyczne i postsolidarnościowe oraz nowobogackie pseudoelity. Doprowadziło to do umocnienia rozgałęzionych grup interesu, zyskujących struktury mafijne o rosnącym stale zasięgu wpływów. Ustrój państwowy zwany demokracją "przepoczwarzył się  z tak zwanej demokracji ludowej, przy wydajnej pomocy poufnych zabiegów czynionych pod "okrągłym stołem". Ta bezkrwawa przemiana dokonała się bez strat w ludziach, oszczędziła przelewu polskiej krwi, wydaje się jednak, że uruchomiła mechanizmy, które przyczyniły się do narastania zagrożeń dla całego narodu i państwa.

    Nastąpiło zgubne w skutkach wypaczenie pojęcia "tolerancja", godzące w poczucie moralne i prawne. Zastąpiło ono pojęcie "bezkarność". Zmiana ta została dokonana symbolicznie pod egidą "grubej kreski" i pobłogosławiona przez część ówczesnych autorytetów "Solidarności". Miękka polityka wobec dawnej elity władzy oraz bezkarność dla ludzi, którzy powinni byli ponieść odpowiedzialność wobec prawa lub przynajmniej podlegać trwałej społecznej banicji, szybko przyniosła fatalne skutki. Konsekwencje "grubej kreski" zaatakowały sferę społecznej moralności, struktury społeczne i gospodarkę kraju. Mimo, że wobec zagrożonej upadkiem władzy potęgował się coraz większy opór społeczeństwa - "Okrągły stół" zawierał z tą władzą umowy. Ustępstwa polityczne odchodzącej ekipy zostały uzyskane za cenę uwłaszczenia oraz innych trwałych przywilejów ekonomicznych również dla tych członków PZPR, których obciążała odpowiedzialność za wyrządzone w okresie PRL-u zło, a nawet za przestępstwa.

    Ten wymienny handel uratował - być może - ludzkie życie, lecz w konsekwencji doprowadził do współczesnego kryzysu społeczeństwa i państwa. W organizmie nieoczyszczonym ze śladów zbrodni stanu i przestępstw o charakterze politycznym narastać zaczęła fala przestępstw pospolitych. Przestępcy stali się nie tylko bezkarni w obliczu prawa, ale poczucie bezkarności umacniało się wśród nich i w całym społeczeństwie. Zamiast śmierci cywilnej za wyrządzone zło, jego sprawcy utrzymali prawa do dalszego sprawowania najwyższych stanowisk państwowych. Wskutek tego nasilał się trwający już przez wiele lat PRL-u proces gnilny, który przeżarł elitę władzy í przenosił się na coraz szersze kręgi społeczeństwa. Proces deprawacji objął również nowe elity, które zyskały dostęp do władzy i możliwości bogacenia się. Sięgnął również do władzy ustawodawczej. Przyczyniło się to do wieloznaczności części przepisów i ustaw, pozwalając na bezkarne nadużycia i zawłaszczenia. Przepisy te sprzyjały także rozrostowi i umacnianiu się korupcji.

    W okresie komunizmu działał system nomenklatury, powodujący obsadzanie wysokich stanowisk ludźmi posłusznymi. Obecnie system ten wzbogacił się o możliwości nominowania na lukratywne stanowiska zarówno dawnych właścicieli PRL-u, jak też ludzi spoza tej grupy, włączonych teraz w sieć układów korupcyjnych. Dzięki sprzyjającym przestępczości i matactwu przepisom i lukom prawnym wzrosła w siłę elita polityczno-finansowa o charakterze mafijnym, traktująca obszar władzy i pieniądza jako prywatne żerowisko. W tej sytuacji władza sądownicza pozostała tylko pozornie niezależna. Faktycznie bywa sterowana politycznie lub korumpowana przez układy partyjno-ekonomiczne.

    W miarę jak system korupcyjny rośnie w siłę, wszelkie formy sprzeciwu wobec niego - indywidualne, społeczne, - są przez ten system paraliżowane. Grupy bywają niszczone, podporządkowywane albo włączane na różnych zasadach do sieci układów korupcyjnych. Stwarza to warunki, w których przestępstwo popełnione dawniej (w PRL-u) lub obecnie przez osoby należące do systemu, a także przez ten system z różnych powodów chronione, zostaje zapomniane, wybaczone, umorzone lub przedawnione. O dużej lub małej szkodliwości czynu nie przesądza zatem istota przestępstwa, tylko osoba sprawcy.

    Organizacja wymiaru sprawiedliwości uniemożliwia normalną pracę nie włączonym do układów władzy pracownikom sądownictwa. Sądy są zalewane powodzią spraw drobnych, których szybkie rozstrzygnięcie nie jest możliwe, gdyż przepisy pozwalają na ich nieskończone niemal przewlekanie. Prowadzi to pośrednio do całkowitego paraliżu władzy sądowniczej, pozornie niezależnej, faktycznie na różne sposoby uwarunkowanej.

    Gra pozorów, tworzona przez władzę, każe wierzyć, że żyjemy w kraju demokratycznym, o niezależnej władzy ustawodawczej, wykonawczej i sądowniczej. Oficjalnie działa demokratyczny system prawny, gwarantowany konstytucyjnie, oraz różne demokratyczne z nazwy instytucje. Za tymi fasadowymi tworami istnieje scena polityczna, na której rozgrywają swoje interesy członkowie grup chronionych grą pozorów, którzy nie tylko mogą naginać przepisy do swoich potrzeb, ale mają również możliwości tworzenia instrumentalnego prawa pozwalającego realizować szybkie interesy, z których wiele stanowi działanie na szkodę innych ludzi i na szkodę państwa.

    Można zauważyć, obserwując ujawniane w świecie polityki zdarzenia, iż zachodzące przemiany wynikają raczej z pogłębiania się negatywnych uwarunkowań. Układy mafijne wydają się coraz silniejsze i działają w skali międzynarodowej, a społeczeństwa nie mają żadnych możliwości dotarcia do prawdziwych informacji i zastosowania takich kryteriów weryfikacji społecznej, które by zapobiegły dominacji tych układów.

    Ten skrótowy opis rzeczywistości w Polsce warto odnieść do refleksji nad istotą demokracji. Demokracja nie stanowi dobra samego w sobie, ale taką formę ustroju, który w sprzyjających temu warunkach może prowadzić do uwzględnienia świadomej woli większości podporządkowanej demokratycznym prawom. Jednym z niezbędnych ku temu warunków jest stały proces, w którego toku społeczność uczestnicząca przygotowuje się do samorządności i samostanowienia. Nie chodzi tu tylko o zewnętrzne warunki tak zwanych wolnych wyborów, zgodnie z którymi brak jest wszelkiego przymusu i nacisku w chwili aktu obywatelskiej decyzji. Chodzi także o względną przynajmniej równość w dostępie do prawdziwych i powszechnie zrozumiałych informacji, które gwarantują samodzielność decyzji obywatela. Oznaczałoby to upowszechnienie takiego poziomu oświaty, który umożliwia rozpoznanie sytuacji społecznych. A także ograniczenie działań propagandowych grup interesu, które dzięki znacznej koncentracji kapitału opanowały w takim stopniu środki masowego przekazu oraz umiejętność manipulacji socjo- i psychotechnicznej, że pozostając poza świadomością wyborców, mogą stosować wobec nich przymus mentalny.

    Są to warunki niezbędne do działania ustroju demokratycznego, jako opartego na rzeczywiście wolnych wyborach, dokonywanych samodzielnie, zgodnie z wyartykułowanym w ten sposób interesem i wolą głosujących jednostek. Miarą dojrzałości do demokracji będzie natomiast zdolność do podejmowania przez jednostkę takich wyborów, które nie naruszają w sposób jaskrawy ważnych potrzeb innych ludzi i grup społecznych, a zatem zdolność do uwzględniania w wyborach wartości etycznych stanowiących podstawę społecznych więzi.
  2. Tak głęboka rozbieżność między sytuacją realną a założeniami ustroju wskazuje na to, że nazwa "demokracja parlamentarna" jest dla współczesnej rzeczywistości w Polsce nieodpowiednia. Ustanowić nazwę jest stosunkowo łatwo, natomiast kształtowanie rzeczywistości przyjaznej ludziom wymaga od elity rządzącej uczciwości, mądrości i stanowczości, a od społeczeństwa uczestnictwa w długotrwałym procesie przemian.
    {Anna Pawełczyńska, 1922-2014}

"Społeczeństwo pół-obywateli", "Społeczeństwo obywateli",  prof. Leopold Zgoda, Ikona pliku PDF

"Pielęgnowanie pamięci", "Znaczenie pedagogiki kultury pamięci",  prof. Leopold Zgoda, Ikona pliku PDF

  1. Siła argumentu czy argument siły?

    Wydaje się, że tak postawione pytanie jest pytaniem czysto retorycznym i odpowiedź na nie jest jednoznaczna. Przekonujemy argumentem w rozmowie z drugim człowiekiem, w podejmowaniu decyzji wspólnych, publicznych. Nigdy nie używamy siły; przekonujemy siłą argumentu, a więc prawdą, nigdy natomiast nie traktujemy przemocy jako jedynego argumentu.
    (...)

    A co się dzieje publicznie? Mówił o tym w grudniu 1987 r. w rzymskim centrum Augustianum ks. kard. Józef Ratzinger, gdy podjął temat "Prawo do życia w Europie". Zastanawiał się nad tym, co ustaliła jeszcze przedchrześcijańska myśl grecka i bardzo pogłębiona o nową motywację, opartą na Ewangelii, moralność chrześcijańska. Ostrzegał przed tym, co pojawiało się jako zjawisko nowe: szybkie zapominanie przemocy czasów drugiej wojny światowej i uruchamianie nowych metod użycia siły. To są metody, które szafują retoryką, terminologią demokratyczną, a w istocie są programem totalitarnego sposobu sprawowania władzy. Państwo, które przywłaszcza sobie w sposób bezprawny tytuł decydowania o tym, kto jest, a kto nie jest podmiotem praw, które przyznaje jednym moc gwałcenia drugich w zakresie podstawowego ich prawa, jakim jest prawo do życia, samo przeciwstawia się ideałowi demokracji, do którego zarazem wciąż się odwołuje i w ten sposób samo rujnuje fundament, na którym stoi. Zaiste, państwo, które godzi się na systematyczne gwałcenie praw ludzi skrajnie bezsilnych, opowiada się przez to samo po stronie prymatu prawa siły nad siłą prawa – mówił ks. kard. Ratzinger.

    Jaka jest pułapka w tym pędzie współczesnych terrorystów do absolutnego zwycięstwa? Już starożytni zwracali uwagę na to, że bardziej należy współczuć agresorowi niż ofierze agresji. Gdy spojrzymy głębiej na istotę ludzkiego życia i gdy spojrzymy dalej w przyszłość, przewidując rozwój życia społecznego, widzimy zawsze opłakania godny koniec używania przemocy i niezmienną regułę: ofiary przemocy budują trwałe zręby wspólnego domu, agresor zostawia po sobie tylko ruiny i haniebną pamięć.
    (...)

    Nie chcemy, ażeby Polska została zepchnięta po równi pochyłej, aż rozsypie się na drobne grupki nawzajem zwalczających się interesów, nad którymi zapanuje siła obcych rąk. Chcemy dopuścić do głosu rozum, uczciwość, prawdę jako podstawę budowania wspólnotowego domu. W wydarzeniach ostatniego czasu musimy znaleźć mocny argument, ażeby popatrzeć na życie publiczne, by zapytać się, czy naszą siłą są argumenty, czy naszym argumentem jest siła?
    {bp Stanisław Stefanek TChr, 1936-}

  1. "Demokracja - nie dla polactwa" za: "Gość Niedzielny" nr 17, 26 kwietnia 2020 r., str. 74

    Polacy nie są obywatelami wysokiej jakości. Owszem, są w Polsce światli ludzie. To oni spowodowali, że po wiekach stagnacji Polska zaczęła się rozwijać pod rządami formacji Rozumu i Postępu (Unii Wolności, potem PO, niekiedy SLD). Ale światli ludzie zdobywają większość tylko w wielkich miastach. Poza tym dominuje prowincja, zacofanie, ciemnota. Ta ciemnota pozwala wygrać wybory ogólnokrajowe siłom reakcji. Konkluzja: Polska "przeżywa teraz demokratyczny upadek".

    Oto streszczenie opinii często przywoływanego jako autorytet socjologa polityki, profesora (z nadania prezydenta Dudy) Radosława Markowskiego. Tych opinii badacza problemu nadużywania alkoholu (to nie ironia, tylko temat rozprawy doktorskiej tegoż naukowca) nie byłoby warto cytować, gdyby nie fakt, że są typowe i trafne zarazem. Są typowe dla kilku milionów naszych współobywateli, którzy uważają się za elitę "tego kraju". Niezwykle trafnie odzwierciedlają ich sposób myślenia o Polsce i polityce, w tym o demokracji. Skoro Polacy nie dają mandatu wyborczego ich wizji postępu, nowoczesności, to okazuje się, że jest coś złego z demokracją.

    Bo to, że z Polską jest coś złego, to rzecz wiadoma, co najmniej od czasu Woltera. Ten to już dowcipnie (za pieniądze Katarzyny II i Fryderyka II) potraktował w słowach o sarmackim kołtunie, święcącym kindżały pod obrazem "murzyńskiej" Matki Boskiej. W ten sposób, dodajmy, salonowy filozof uzasadniał rozbiór Polski. W każdym razie wiadomą rzeczą jest - przynajmniej wszystkim światłym - że konieczna jest emancypacja od polskości, wyciągnięcie jej z oparów "sarmackiego przesądu i zacofania". Ale jak to zrobić demokratycznie, skoro ciemna prowincja nie pomaga? Kiedyś wspomniany Radosław Markowski miał pomysł, żeby sprawę rozwiązać kompromisowo przez podział Polski. Nieszczęsna jej część pozostałaby pod rządami ciemnego motłochu spod Jasnej Góry; lepsza, "otwarta" część przekazana zostałaby w słuszne ręce "światłych" modernizatorów. Profesor Markowski wskazał jasno geograficzną oś tego podziału: wschód = zacofanie, czyli "Polska PiS", zachód natomiast = Europa.

    Słowo komentarza: tak wygląda kliniczny przypadek orientalizmu, czyli choroby postkolonialnych elit i ich peryferyjnych kolaborantów, którzy przyswoili sobie pogardę do tradycji krajów swojego urodzenia (Wschodu) i uwielbienie dla wzorców swoich "dobrych panów" z kolonialnej metropolii. Taka pozycja pozwala owym peryferyjnym, kolaboranckim elitom uzyskać status nauczycieli we własnym kraju; dostają z metropolii rózeczkę do ręki i prawo bicia po łapach tępych uczniów. W pomyśle podziału klasy nie na nauczycieli i uczniów tylko na dwie połowy widać było desperację wobec buntu opornych wychowanków. Pomysł z podziałem Polski jednak nie chwycił. Przynajmniej na razie. Okazało się tymczasem, że można obejść się bez werdyktu demokratycznego polskich obywateli, tych "niskiej jakości". Pozwala na to odwołanie do wartości, które stoją ponad demokracją.

    To są oczywiście te wartości, które ustala słuszna elita, a interpretuje je - zgodnie z interesami tejże elity - "zdrowa" część Sądu Najwyższego. Drugim fundamentem mechanizmu obejścia demokratycznej mitręgi z "zacofanym" elektoratem jest odwołanie do Unii Europejskiej, do jej swoistej wizji, praktycznie realizowanej przez medialno-urzędnicze centrum tejże Unii. Jaka to wizja, opisała tzw. Komisja Wenecka: tu, we wschodniej prowincji Europy, demos nie może mieć takich praw jak demos w Bawarii czy we Francji. Tu trzeba go nadzorować, szkolić, leczyć, a w razie konieczności - ubezwłasnowolnić.

    Te same zapisy prawne i metody organizowania wymiaru sprawiedliwości przez demokratycznie wybranych polityków czy sposoby przeprowadzania wyborów, które są przyjęte i uznane w "krajach starej demokracji" (w Niemczech, Francji, Hiszpanii), muszą być zakwestionowane, kiedy ośmielają się je naśladować "kraje nowej demokracji". Obecnie kropkę nad "i" w redefiniowaniu pojęcia demokracji w Polsce postawił rzecznik formacji ludzi światłych, mecenas Roman Giertych. Stwierdził on, że kiedy wybory prezydenckie wygra Andrzej Duda, należy uznać je za nieważne i zaskarżyć do Sądu Najwyższego. Kiedy natomiast wygra kandydat/ka zjednoczonej opozycji - należy werdykt wyborczy zaaprobować i zalegalizować.

    To jest definicja demokracji, która może nas uratować przed podziałem Polski: trzeba tylko wybrać "słuszną" stronę. Sąd zatwierdzi, a Europa zalegalizuje. Jak nie - to demokracja nieważna, a Polacy okażą się znowu niepełnosprawni i trzeba będzie wezwać pilnie terapeutów z Brukseli.

    Kiedy piszę te słowa, Belgia ma najwyższy w Europie wskaźnik umieralności na koronawirusa, już ponad 500 osób na milion; w Polsce - dla porównania jest on pięćdziesięciokrotnie niższy. Czy ktoś powie, że znowu wleczemy się w ogonie Europy?
    {prof. Andrzej Nowak, 1960-}

"Demokracja - nie dla polactwa", Ikona pliku PDF

  1. "Stoimy na krawędzi anarchii" za: "Gość Niedzielny" nr 32, 15 sierpnia 2021 r., str. 36-37

    Bogumił Łoziński: Jak Pani ocenia orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) w sprawie Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego w Polsce?

    Maria Gintowt-Jankowicz: To orzeczenie układa się w pewną całość ze sposobem, w jaki Unia Europejska postanowiła zakwestionować praworządność w naszym kraju. Podstawowy zarzut pod adresem Rzeczypospolitej Polskiej jest taki, że rozwiązania w wymiarze sprawiedliwości przyjęte w czasie obecnych rządów nie dają gwarancji pełniej niezależności sędziówi sądów. Ta sprawa się nieustannie przewija.

    A co daje gwarancje?

    Najważniejszym warunkiem niezależności sędziego jest jego charakter, postawa zawodowa i wiedza prawnicza. Obok tego jest kilka uznanych za klasyczne rozwiązań kształtujących pozycję sędziego, które powinny sprzyjać tej niezależności, na przykład sposób wynagradzania. Jednak w każdym układzie prawnym - bez względu na to, kto go powołuje i dlaczego – jeśli sędzia będzie stronniczo orzekał, to po prostu będzie to robił, bez względu na sposób wynagradzania, bo takie ma cechy charakteru. Z kolei człowiek, który ma moralne kwalifikacje do bycia sędzią, będzie orzekał rzetelnie, nawet jeśli może to spowodować niekorzystne dla niego konsekwencje. Dlatego przede wszystkim od postawy zawodowej sędziego zależy jego niezależność. Trzeba przy tym podkreślić, że chodzi tu o niezależność w sprawowaniu wymiaru sprawiedliwości, czyli w orzekaniu, w niczym poza tym. Sędzia nie jest podmiotem ponad wszystkimi i poza wszystkim. Tak jak każda osoba pełniąca funkcje publiczne, jest podporządkowany określonym procedurom, hierarchicznie zbudowanym strukturom, na jego warunki pracy ma wpływ cały szereg czynników.

  1. "Patrioci" i zdrajcy. Rafał Ziemkiewicz o polskich elitach. Jaka jest prawda?, (nagranie wideo, 35:44)

"My ciemnogród" "Dobre Nowiny" nr 5(68) maj 2021 , str. 7, ks. Tomasz Kancelarczyk, Ikona pliku PDF

  1. LGBT to prawdziwie pogańska ideologia, która odrywa nas od prawdy o człowieku
  2. (...)
  3. Czy ideologie, które obecnie nam zagrażają, jak gender, LGBT, także bazują na wypaczonej demokracji?
  4. - One raczej wykorzystują dla swoich celów demokrację pozbawioną obiektywnych wartości. Zwróćmy uwagę, że zło tych obecnie promowanych ideologii zostało już jasno nazwane przez św. Jana Pawła II. W książce "Pamięć i tożsamość" mówi on o dwóch ideologiach zła, właśnie tej brunatnej, nazistowskiej i tej czerwonej, bolszewickiej. Ale wskazuje też, że pojawia się trzecia ideologia zła, która chce przedefiniować to, czym jest małżeństwo i rodzina. Tą właśnie ideologią jest ideologia gender i LGBT, która chce, aby za małżeństwo uznawać także związki homoseksualne, domagając się jednocześnie, aby była możliwa adopcja przez nie dzieci. Podważa zatem całą prawdę o naturze człowieka.
  5. Dziś jako Naród bardzo musimy dbać o naszą pamięć, aby ocalić naszą własną polską tożsamość chrześcijańską. Niedawno słuchałem opowieści o pewnym człowieku, wybitnym intelektualiście, który zachorował na alzheimera. Nie pamiętał nic, nawet najbliższych sobie osób. Był dobry dla otoczenia, ale nie wiedział, kim jest. Nic też nie wiedział o osobach, które niegdyś podziwiał i szanował, nawet nie rozpoznawał ich na zdjęciach.
  6. W tym momencie uświadomiłem sobie, że podobnie dzieje się z narodem, który pozwoli odebrać sobie pamięć o swej przeszłości. W przypadku jakiejś osoby chorej na ogół zaopiekują się nią osoby życzliwe, bliskie. Ale doskonale wiemy, że jeżeli jakiemuś narodowi odbiera się pamięć, to nie czyni się tego, aby go ocalić. Dlatego trzeba pewne zagrożenia i działania, które niszczą nasz Naród i odrywają go od chrześcijańskich korzeni poprzez odrywanie go od jego historii i jego tradycji, nazwać wprost i bardzo radykalnie po imieniu – to są ideologie zła.
  7. Przed działaniem takiej ideologii ostrzegał Ksiądz Arcybiskup, mówiąc o zagrażającej nam tęczowej zarazie.
  8. – Rzeczywiście, gdy 1 sierpnia br. powiedziałem o tej już dzisiaj sławnej tęczowej zarazie, przestano mówić tylko o osobach dotkniętych skłonnościami homoseksualnymi, lecz wreszcie zaczęto dostrzegać istnienie czegoś bardzo groźnego: ideologii LGBT, którą od lat bardzo skutecznie maskowano.
  9. Także po wypowiedzeniu przez Księdza Arcybiskupa słów o tęczowej zarazie niektórzy przekonywali: "Są ludzie, nie ma ideologii".
  10. – Jednak ta ideologia naprawdę istnieje. Niestety, jesteśmy dziś zdominowani przez media, które próbują nam wtłoczyć pewne schematy myślenia. Na skutek tego nie pozwalają nam nie tylko samodzielnie myśleć, ale w swoim kłamliwym przekazie bardzo często odciągają nas od prawdy. Dlatego tak skutecznie pod różnymi hasłami ukrywana jest ideologia LGBT.
  11. Fakty są takie, że po 1 sierpnia nastała ogromna fala hejtu przeciw mnie. Dlaczego właśnie po tym kazaniu? Dokładnie nie wiem, bo przecież na zagrożenia ze strony ideologii LGBT wielokrotnie zwracałem uwagę już wcześniej, na przykład podczas tegorocznej procesji Bożego Ciała na Rynku Głównym w Krakowie. Było tam kilkanaście tysięcy ludzi, którzy klaskali, aprobując to, co mówiłem. Jednak wówczas nie było tego ogólnonarodowego efektu medialnego i społecznego, jak to się stało po 1 sierpnia. Nie wiem, co wywołało taką furię środowisk liberalnych i lewicowych. Może to słowo "zaraza", które się pojawiło dzięki Józefowi "Ziutkowi" Szczepańskiemu? Potem pomyślałem sobie, że być może właśnie dzięki temu odniósł on zwycięstwo po 75 latach, ponieważ została zdefiniowana kolejna ideologia, która chce zawładnąć naszymi myślami i sercami, odciągając nas od Boga. Bo LGBT to prawdziwie pogańska ideologia, która odrywa nas od prawdy o człowieku i wprowadza na tory, w których jako ludzie tracimy swoją tożsamość wyrastającą z samej naszej struktury biologicznej, określającej nas czy to jako kobiety, czy jako mężczyzn.
  12. Czyli zabiera cały fundament chrześcijańskiej antropologii.
  13. – Wszystko. Ta ideologia podważa wszystko, co na temat człowieka głosi chrześcijańska wiara.
  14. Jednocześnie ukrywa się pod takimi hasłami, jak: "tolerancja", "mowa nienawiści", "równość", "takie same prawa dla wszystkich", "stop przemocy", uznając za swego największego wroga moralne nauczanie Kościoła. Czy to nie jest perfidne?
  15. – Jak się patrzy na ideologie nazistowską i bolszewicką, to można zrozumieć, dlaczego dla nich pierwszym przeciwnikiem był zawsze Kościół i głoszona przez niego Ewangelia i moralność. Ich walka z chrześcijaństwem zawsze odbywała się w połączeniu z określonym językiem. Używanym pojęciom nadawano zupełnie nową treść, wprowadzając zamęt i poprzez kłamliwe słowa zabijając w ludziach ducha prawdy. Dzisiaj także to się czyni, manipulując słowami i hasłami. Różnica jest jednak taka, że obecnie ideolodzy mają do dyspozycji bardziej perfidne środki, dzięki którym mogą mieć ogromny wpływ na ludzi. Takim środkiem szerokiego rażenia jest internet, w którym oczywiście są i dobre treści, ale jest tam również dużo nienawiści, zła i treści uwłaczających godności ludzkiej. A popatrzmy, jak wiele czasu dziś dzieci, młodzież i dorośli spędzają w internecie. Jak łatwo, w konsekwencji, zostać zainfekowanym ideologicznymi treściami jak jakąś zarazą. Trzeba więc ludzi ostrzegać i pomagać im ocalić w sobie ducha Bożego. To jest wielkie zadanie współczesnego Kościoła.
    (...)
    {abp Marek Jędraszewski, 1949-}

  1. Pozwalamy sobie zupełnie bezkrytycznie, Kazania pasyjne "Siedem ostatnich słów Chrystusa", cz. 7 - "Wykonało się", wygłoszone w bazylice Świętego Krzyża w Warszawie 17 kwietnia 2019 r., nagranie wideo 42:18, poniższy fragment: 10:07-11:50 czyli z przerażającą naiwnością ducha, narzucać obce Polsce i zarazem wrogie Chrystusowi idee, działania w nauce, sztuce, gospodarce czy polityce. Jak na razie ani lewica, ani prawica polska nie mogą wyjść z tego zaklętego koła, oczywiście przez samego ojca kłamstwa, koła uwikłań ideologicznych w dzisiaj diabelsko redukcjonistyczny genderowy socjalizm i komunizm, bezlitosny kapitalizm i liberalizm, prymitywny libertynizm i jakże brutalny nie tylko względem wielu dzieci nienarodzonych pozytywizm prawny. Czyż nie czas, aby Polacy, prawdziwie rozumni w Chrystusie i prawdziwie wolni w Chrystusie, zrzucili te z piekła rodem jarzma niewoli czynów Narodu Rzeczypospolitej Polskiej i Kościoła w naszej Ojczyźnie.
    {ks. prof. Tadeusz Guz, 1959-}

  1. Życzenia wielkanocne dla Polaków 2014 źródło: felieton Jacka Karnowskiego "Nie pozwólmy sobie wmówić, że refleksja nad stanem Rzeczypospolitej, nad jej przyszłością to coś, czego nie należy czynić w gronie rodzinnym" w: Jacek Karwowski, Michał Karnowski, „Pilnujmy Polski”, Wydawnictwo M, Kraków 2017, str. 95
  2. Życzę, żeby każdy wzmacniał swoja postawę opartą na stałych wartościach moralnych. Żeby każdy coraz lepiej rozumiał interes Polski na tle zmiennych sytuacji historycznych. Żeby każdy coraz trafniej rozróżniał prawdę od kłamstwa w wypowiedziach publicznych i w propagandzie. I żeby to wszystko pozwoliło każdemu znaleźć własne miejsce w działaniu na rzecz dobra wspólnego.
    {Anna Pawełczyńska, 1922-2014}

  1. Kultura – ta praca nas dopiero czeka Witold Gadowski, „Kultura – ta praca nas dopiero czeka”, „Niedziela”, nr 29, 21 VII 2019 r., str. 36
  2. Bijemy się o sprawy codzienne, przeżywamy boje, w których nie mamy nic do powiedzenia i... tracimy z oczu to, na co codziennie mamy rzeczywisty wpływ. Nie każdy ma smak i wrażliwość do zajmowania się polityką, ale przecież każdy z nas może wpływać na kulturę. Może to czynić choćby przez swoje konsumenckie decyzje.
  3. Konstatacja jest oczywista: tak naprawdę tym, co po nas – po naszych pokoleniach - zostanie, jest właśnie kultura. Przeminą polityczne wojenki, publicystyczne połajanki... Zostaną książki, filmy, muzyka, dramaty, plastyka i architektura. Jak umeblowaliśmy - w tym kąciku - naszą rzeczywistość?
  4. Czy naprawdę naszymi ustami są zblazowani celebryci. Czy istotnie naszym głosem mówi Agnieszka Holland, czy wreszcie ducha naszego czasu wyrażają kolejni - coraz bardziej wyobcowani z naszej rzeczywistości - autorzy nagradzani Michnikową nagrodą "Nike"?
  5. Prawdziwym ministerstwem kultury musimy być my - zwykli Polacy.
    (...)
  6. Odkrywajmy dla siebie to, co w naszej kulturze jest wartościowe i budujące.
    Poziom kultury jest miernikiem świadomości kolejnych pokoleń.
    {Witold Gadowski, 1964-}

  1. W czasie wojny zginęli prości Żydzi i wybitni Polacy. za facebookiem Uratowali się wybitni Żydzi i prości Polacy. Dzisiejsze społeczeństwo w Polsce, to żydowska głowa nałożona na polski tułów. Żydzi stanowią inteligencję, a Polacy masy pracujące.
  2. Dlatego antysemityzm, wszelkie odruchy antyżydowskie w Polsce to choroba umysłowa, to buntowanie się ręki i nogi przeciwko własnej głowie. Żydzi są głową Polaków, bo są lepsi, a Polacy to ręce i nogi. Nie może polska ręka bić żydowskiej głowy.
    {Artur Sandauer, 1913-1989}

  1. "Polska jest i powinna pozostać wyspą wolności za: "Gazeta Warszawska", nr 27 (681), 3-9 lipca 2020 r., str. 9: Jarosław Kaczyński w Lublinie na konwencji Forum Młodych PiS"
  2. Wolność jest zagrożona i właściwie dzisiaj można powiedzieć, że dzisiaj cofa się w wielkiej części tych państw, gdzie w sensie prawnym gwarancje wolności istnieją i ta wolność jeszcze nie tak dawno temu była tam rzeczywiście zachowywana, była praktyką społeczną. Ale dzisiaj poprawność polityczna i związana z nią cenzura de facto, ale już często także de iure, cenzura prowadząca do nawet do stosowania środków represyjnych wobec ludzi, którzy mówią rzeczy wedle poprawności politycznej niewłaściwe, to wszystko powoduje, że trudno już mówić o wolności. To się posuwa dalej, to prowadzi do kwestionowania ustroju, który z wolnością jest bardzo ściśle związany. Oczywiście, to jest relacja niezupełnie łatwa do wyjaśnienia.
  3. (...) Nie każda demokracja musi być demokracją wolnościową, jeśli demokrację ująć jako władzę ludu, władzę suwerena, władzę obywateli. Ale związek między tymi pojęciami, między praktyką wynikającą z relacji społecznych z tego co z tych pojęć wynika, jest oczywisty. Ale i tu mamy do czynienia z formułowanymi wprost twierdzeniami, że to co jest fundamentem demokracji, czyli powoływanie władzy ustawodawczej i wykonawczej a pośrednio i sądowniczej poprzez suwerena, poprzez wybory, że to mechanizm, który należy podważyć albo już właściwie został podważony, że np. prawodawstwo powinnoprzejść w ręce sądów, czyli jednej samo kooptującej się grupy. Takie stwierdzenia można znaleźć już w uzasadnieniach do różnych decyzji polskiego Sądu Najwyższego.
  4. Polska jest i powinna pozostać wyspą wolności. Kiedy mówiłem o tym 10 czy 12 lat temu byłem przekonany, że tak jest. Dzisiaj wiem, że to jest już zadanie, by tak było. To zadanie dla wszystkich pokoleń i tych młodych, jak wy, i tych już bardzo dojrzałych, jak ja.
    {Jarosław Kaczyński, 1949-}

  1. Polscy aktorzy roztrwonili swój wysoki status, którym cieszyli się jeszcze w latach 80. Ich pozycja miała wówczas niewiele wspólnego z sukcesem materialnym, ale raczej z autorytetem słów, które wypowiadali ze sceny. Dzięki metaforze i kostiumowi mogli wówczas mówić wspólnocie prawdę – w jej imieniu. Dziś są raczej chodzącymi billboardami, które za odpowiednią opłatą przystroić można w dowolne treści i tę sytuację nazywa się dziś normalnością.
    {prof. Jarosław Gajewski, 1961-}

  1. ks. prof. Dariusz Oko na portalu wPolityce.pl: „Warszawska Gazeta”, nr 32(686), 7-13 sierpnia 2020 r., str. 24
  2. Ich wściekłość wzrasta szczególnie wtedy, kiedy przegrywają wybory, jak ostatnio, bo dla nich to jest nie do pojęcia. Oni się uważają za nadludzi, innych uważają za podludzi i nie mieści im się w głowie, że podludzie mogą wygrać z nadludźmi. Oni szaleją z wściekłości. Ale musimy się przed nimi bronić. Przed nimi trzeba się bronić jak przed bolszewikami. Na razie nie mogą zabijać milionami, zakładać obozów koncentracyjnych, to ich wściekłość przejawia się w niszczeniu pomników czy w takim "zabijaniu medialnym". Oni nie argumentują racjonalnie, tylko starają się unicestwić osobę, odebrać jej prawo do mówienia, szczególnie jak przegrywają z nią dyskusję. (...)
  3. Musimy ze wszystkich sił powstrzymywać zło w zarodku. Ale ta setna rocznica zwycięstwa nad nad bolszewikami dodaje nam otuchy, że jak wygraliśmy z bolszewikami z Moskwy, tak możemy wygrać z bolszewikami z Brukseli. Zresztą trzeba zauważyć, jak historia się powtarza, jak podobne mechanizmy działają. Wiemy, że teraz Bruksela jest rządzona przez ateistów, genderystów i szczególnie nienawidzi Polski i Węgier, najbardziej nas atakuje, bo my najbardziej się przeciwstawiamy tej szalonej ideologii. Tak samo było w komunizmie: Moskwa najbardziej nas nienawidziła, bo najskuteczniej się opieraliśmy komunizmowi. Węgrzy zrobili największe powstanie, najwięcej ich zginęło w walce przeciw komunizmowi, a myśmy zrobili "Solidarność", która była takim gwoździem do trumny komunizmu we wschodniej Europie. (...)
  4. Ta pamięć historyczna ma dodawać otuchy nam teraz, żeby podobnie jak duchowo staliśmy ponad Moskwą, chociaż byliśmy słabsi materialnie, podobnie duchowo stoimy ponad Berlinem, ponad Brukselą, zateizowanymi, ogłupionymi genderyzmem. I podobnie jak wygraliśmy duchowo z Moskwą i komunistyczną międzynarodówką, tak wygramy duchowo z Berlinem i Brukselą.

  1. Tęczowa dzicz znowu zaatakowała „Warszawska Gazeta”, nr 32(686), 7-13 sierpnia 2020 r., str. 5, red. Grzegorz Górny w Radio Maryja
  2. To są bitwy w bardziej ogólnej wojnie – wojnie kulturowej, cywilizacyjnej, ideologicznej. W przypadku ataków na pomniki znane każdemu Polakowi mamy do czynienie z agresją symboliczną, z atakiem kulturowym, gdzie celem jest poniżanie, ubliżanie, ośmieszanie, profanowanie, bezczeszczenie drogich nam symboli, zarówno religijnych, jak i narodowych, patriotycznych. Ci agresorzy nie są zwykłymi wandalami, którym sprawia radość atakowanie zabytków kultury czy sztuki, ale atakowanie symboli, a tak naprawdę pewnej rzeczywistości, jaka stoi za tymi symbolami, którą tutaj jest religia chrześcijańska. (...)
  3. Jan Paweł II mówił, że nie można zrozumieć Warszawy bez Chrystusa. Nie będziemy mogli jej zrozumieć, jeżeli nie będziemy pamiętać, że pod tymi samymi gruzami legł Chrystus ze swoim krzyżem spod kościoła na Krakowskim Przedmieściu. Jest to symbol bardzo drogi nie tylko mieszkańcom Warszawy, ale też wszystkim Polakom. Atak na ten symbol to jest atak na świętość zarówno chrześcijańską, jak i narodową. (...)
  4. Konieczne są bardziej zdecydowane interwencje – doniesienia do prokuratury, nacisk na organy sprawiedliwości, żeby zaczęto egzekwować obowiązujące w Polsce prawo, które dotyczy chociażby obrażania uczuć religijnych osób wierzących, dewastowania pomników, zabytków architektury. Myślę, że należy też uświadamiać, uwrażliwiać ludzi, że ta agresja bierze się z czegoś, co jest zakorzenione w świecie kultury i walki duchowej, czyli z ideologii LGBT. To ona jest główną przyczyną ataków i motywuje do agresji symbolicznej aktywistów LGBT. Jest to ideologiczna próba zdewastowania całego ładu kulturowego i cywilizacyjnego, jaki mamy w Polsce.

"Rektorzy - obrońcy gender. Co oni robią na zajmowanych przez siebie stanowiskach?!", ks. prof. Jan Szymczyk, Ikona pliku PDF

"Dekalog dla Polski", ks. Jerzy Szymik, Ikona pliku PDF

"Rewolucja czasów zarazy", prof. Grzegorz Kucharczyk, Ikona pliku PDF

  1. Interes partyjny jest tak daleko posunięty, że totalna opozycja nawet w sprawach najważniejszych staje po stronie cywilizacji śmierci
  2. Świat zachodni, w który wpatrywaliśmy się jeszcze w czasach komunizmu jako pewien wzorzec ochrony praw człowieka, praw obywatela. Dzisiaj Zachód daje wzorzec zupełnie przeciwny. Manifestuje celowo kulturę śmierci, tzn. kulturę użycia. Jeżeli człowiek jest niepotrzebny, jeśli człowiek jest chory, to wydaje się, że można go uśmiercić. Z drugiej strony, prawo w Polsce tak jednoznaczne, jeżeli mówimy o ochronie życia, uszczelniające w dużym stopniu ochronę życia poczętego, pokazuje, że jednak ciągle jesteśmy dziedzicami kultury chrześcijańskiej i kultury katolickiej, że ciągle jesteśmy wypatrzeni w dziedzictwo Jana Pawła II, prymasa Wyszyńskiego.

  3. To jest świadectwo dane prawdzie w kontekście bardzo głębokiego upadku świata cywilizacji zachodniej i gdybyśmy chcieli powiedzieć w tej perspektywie, gdzie jest Zachód, to pozbądźmy się kompleksów – Zachód jest w Polsce, a to co jest na zachodzie w sensie geograficznym, zaczyna przypominać jednak Barbarię, gdzie silniejszy rozstrzyga o życiu słabszego.
    {Mieczysław Ryba, 1969-}

  1. "Media polskie i polskojęzyczne" za: Marian Salwik, "Media polskie i polskojęzyczne", "Niedziela" nr 29, 19.07.2020 r., str. 30
  2. [...] Jednym z najważniejszych obszaów wymagających gruntownego uporządkowania jest rynek medialny.
  3. Zbrodnią przeciwko państwu i narodowi polskiemu można nazwać to, w jako sposób po przełomie z czerwca 1989 r. ten rynek ukształtowano i na wiele lat zakonserwowano. Efekt jest taki, że zdecydowana większość tytułów prasowych (według niektórych szacunków, nawet 80%) jest dzisiaj w rękach obcego kapitału. Wśród dzienników prym pod względem nakładu wiedzie polskojęzyczna "gadzinówka", schlebiająca najniższym gustom odbiorców. Za opiniotwórczy uchodzi natomiast (a przynajmniej do niedawna uchodził) organ z Gazetą w tytule, którego powstanie i finansowanie giną w mrokach tzw. transformacji ustrojowej. Jakie stacje telewizyjne i radiowe, jakie portale internetowe dominują oraz czyj kapitał za nimi stoi, to wiedza, która dla polskiego społeczeństwa ma pozostać... no, jeżeli nie tajemnicą, to przynajmniej wiedzą nieoczywistą, a wręcz mało istotną. Najważniejsze przecież, że dziennikarze mówią po polsku.
  4. Tylko naiwni mogą sądzić, że na rynku medialnym wszyscy mieli i mają równe szanse. To nasza wina, że nie stworzyliśmy do tej pory silnych narodowych środków przekazu, które byłyby alternatywą dla mediów finansowanych przez obcy kapitał. Jak ta równość szans wyglądała w praktyce, mogliby powiedzieć choćby wydawcy mediów katolickich. Dlatego przywracanie równowagi medialnej w Polsce może być żmudne i trudne, ale jest konieczne, jeżeli nie chcemy, by to Niemcy czy inni próbowali nam wybierać prezydenta.

"Co dalej z repolonizacją mediów?", Piotr Lewandowski, Ikona pliku PDF

  1. My powinniśmy się organizować. za: "Warszawska Gazeta" nr 32 (686), 7-13 sierpnia 2020 r., str. 19, "CYTAT TYGODNIA" Przyuczać młodych ludzi do patriotyzmu, do miłości Boga, ojczyzny, do tych wartości, które były wpajane wcześniej wszystkim polskim pokoleniom.
  2. Dlatego mieliśmy tak wielu wspaniałych bohaterów, tak wiele wspaniałych zwycięstw, zachowań. My jako naród nie musimy się wstydzić jak co poniektóre narody, właśnie dlatego, że byliśmy tak mocno ugruntowani w duchu chrześcijańskim, w duchu umiłowania ojczyzny i bliźniego. Dzisiaj naprawdę toczy się wojna, bardzo poważna wojna. My jej nie widzimy w sensie ofiar tak, jak to bywało wcześniej. To taka hybryda pewnej wojny kultury, która powoli odbiera nam młodych, która przekracza kolejne granice, kolejne progi i nas rozbraja. Dlatego dzisiaj są ostatnie momenty, być może te trzy lata do kolejnych wyborów, to jest ten moment, gdzie społecznie i medialnie powinniśmy się bardzo dobrze zorganizować do tego, żeby dać temu złu odpór.
    Robert Bąkiewicz, prezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości w telewizji PL1.TV

  1. Polska nie uratuje samej siebie, źródło: Jacek Karnowski, Michał Karnowski, "Pilnujmy Polski", skrzydełko przedniej okładki jeżeli nie odrzuci na możliwie wielu polach mentalności, ideologii i wartości III RP. Do naszej sytuacji pasują raczej wartości II RP - a więc społeczna mobilizacja, świadomy wysiłek, wiara we własne możliwości, czasem nawet przesadne ambicje. Musimy odrzucić tysiące mitów i tysiące złudzeń. Musimy wymienić elity w bardzo wielu dziedzinach życia. Sami musimy wymyślać rozwiązania i sami musimy je realizować. Nie możemy ograniczać się do prostego kopiowania obecnej rzeczywistości Zachodu, bo to droga donikąd – do masowej emigracji i utrwalonej pozycji kraju zacofanego. W perspektywie - do klęski.
    Jacek Karnowski
  1. Jedyne, co przyniosłaby kapitulacja źródło: Jacek Karnowski, Michał Karnowski, "Pilnujmy Polski", skrzydełko przedniej okładki obozu ludzi przejętych losem Rzeczypospolitej, pilnujących Polski, to wspólna niewola, kres suwerenności. Prędzej czy później. Nasi pradziadowie na początku XX wieku wiedzieli doskonale po 123 latach niewoli, co ma sens, co jedynie daje nadzieję: niepodległość. Bez żadnych wymówek, zgniłych kompromisów, złudnych nadziei. I twarda walka. Choćby na czterech frontach. I wygrali. Mimo wszystkich trudności nasze zadanie, choć trudne, jest nieporównanie łatwiejsze.
    Michał Karnowski

"Śmierć wielkiego hetmana", Grzegorz Gadacz, Ikona pliku PDF

"Warszawianka", SCENA 12

… patrzcie,
jako tu wszyscy się zebrali i nie daj Boże,
aby nas braknąć miało, —
gdy myśl polska się buduje.
Patrzcie..., — oto tu wszystko jest Polską,
kamień każdy i okruch każdy,
a człowiek, który tu wstąpi staje się Polski częścią,
budowy tej częścią.
Oto i my teraz
przydajemy miary ciału temu, —
i my teraz dopiero
wśród tych murów
jesteśmy Polską.
...Tutaj możecie płakać  —
a żadna łza wasza
nie będzie zapomniana.
Radujcie się — a żadna radość wasza
nie będzie samotna.
Otacza was Polska,
wieczyście nieśmiertelna.
{Stanisław Wyspiański, 1869-1907}

Mój wiersz dla Polski

Kochana Polsko,
Dziękuję za wolność, za każdą kroplę krwi i wylane łzy.
Bycie Polką – czuję tę dumę, by zawsze stać za Tobą murem,
O Tobie pamiętać, przed Bogiem klękać.
W radości i w łzach, o wolność Twą dbać
I zawsze pamiętać żeś dla mnie tylko Ty jedna!
Tyś zaniedbana i Polakom zabrana – przez lata w niewoli trwała,
Dziś serc tysiące dla Ciebie biją płonące,
Nasza jedyna i nigdy nie złamana – Niepodległość swą odzyskała.
{Patrycja Hetman}

Głos z Polski Irena Anna Tomik, Bielsko-Biała, „Nasz Dziennik”, nr 132 (6488), 8-9.06.2019 r., str. 32

Szanowne Posłanki! Szanowni Posłowie!
Prosimy wysłuchać, co głos z Polski powie:
Przewrotny duch czasu deformuje życie
I kulturę śmierci rozpowszechnia skrycie.

Perwersja jest normą, rozpusta wolnością,
Dewiacja postępem, przymus poprawnością.
Fałszywe idee na Boga zawzięte
Szargają bluźnierczo co prawe i święte.

W pogardzie są prawa, wiara, obyczaje,
A gender zakaźną chorobą się staje.
Jej szczepy są w mediach, oświacie, w kulturze
Wbrew wszelkiej logice i ludzkiej naturze.

Źle pojęta wolność, równość, tolerancja,
Konsumpcyjne życie, kłamstwa, arogancja.
[…]

Trzeba zatem z ustaw wyciąć nowo-twory
I przestawić prawo na właściwe tory.
Oby nie zawiodła, Proszę Pani, Pana
Wybrana przez Naród nowa dobra zmiana.

"Nowy Ład dla Polski" źródło: "Nasz Dziennik" nr 214(7176) 15 września 2021 , str. 20

Nowy Ład dla Polski

  1. "Tusk i jego polityczna prostytucja" źródło: "Warszawska Gazeta", nr 07 (765), 18-24 lutego 2022 r., str. 48
  2. Używanie rekwizytów do politycznej propagandy było swego czasu specjalnością Platformy Obywatelskiej. To kumpel Tuska i Komorowskiego Janusz Palikot nazywany błaznem z Biłgoraju wmaszerował kiedyś do telewizyjnego studia ze świńskim ryjem na tacy. Innym razem podczas briefingu pił w miejscu publicznym wódkę z małych buteleczek (tzw."małpek"). Najwidoczniej führer opozycji Donald Tusk przypomniał sobie tamte stare dobre czasy i w opublikowanym ostatnio spocie obok niego pojawił się rekwizyt w postaci palety pełnej paczek z banknotami euro. Można powiedzieć, że zobaczyliśmy europaletę marzeń. Stojąc na tle tego cennego rekwizytu lokajczyk Berlina przemówił:
    - Moi drodzy. to jest banknot 50 euro. Znacie go. Na nasze to będzie mniej więcej trochę ponad 200 złotych. Na tej palecie, na tej jednej palecie jest 18 milionów euro. I teraz wyobraźcie sobie 3222 takie palety. One wypełniają cały stadion. Dlaczego o tym mówię? Bo te palety to 58 miliardów euro. To właśnie takie pieniądze, trudne przecież do wyobrażenia, czekają na Polskę, czekają na Polaków w Europie. Od pół roku te pieniądze powinny płynąć do waszych firm, do waszych budżetów rodzinnych. Jedyny powód, dla którego po te pieniądze nie możecie sięgnąć to rząd PiS-u. To ich kompletnie niezrozumiały opór.
  3. Ja na swój sposób rozumiem, że zwykły sprzedawczyk o mentalności męskiej prostytutki "niezrozumiałym oporem" nazywa obronę polskiej suwerenności. On tę suwerenność, za którą kiedyś ginęli nasi dziadowie, wycenił na 3222 palet euro i dziwi się, że są Polacy, którzy nie chcą jej sprzedać za niemieckie srebrniki. Przecież to Tusk porzucił urząd premiera polskiego rządu i sprzedał się kanclerz Niemiec Angeli Merkel za intratną posadę "króla Europy". Jak widzimy, dla politycznej prostytutki wszystko jest na sprzedaż i dlatego Tusk nie zawahał się, kiedy niemiecka euromama zaproponowała mu odpowiednie warunki pracy i płacy. Dzisiaj sam Tusk występuje w charakterze stręczyciela i burdeltaty namawiającego Polaków do prostytucji.
    {Mirosław Kokoszkiewicz}

  1. Akcja "praworządność" zdemaskowana

    Akcja "praworządność" zdemaskowana źródło: "Warszawska Gazeta", nr 12 (770), 25-31 marca 2022 r., str. 2
    Patryk Jaki

Wartość Europy to Europa wartości.
{Robert Schuman, 1886–1963}


  1. Wszędzie tam, gdzie imiona Cezara, Gajusa, Trajana i Wergiliusza, wszędzie tam, gdzie imiona Mojżesza i św. Pawła, wszędzie tam, gdzie imiona Arystotelesa, Platona i Euklidesa miały zarazem znaczenie i moc oddziaływania, tam jest Europa. Wszelka rasa i wszelka ziemia, kolejno zromanizowana, schrystianizowana i , w sferze ducha, poddana dyscyplinie Greków, jest bezwzględnie europejska. Partout où les noms de César, de Gaius, de Trajan et de Virgile, partout où les noms de Moïse et de saint Paul,
    partout où les noms d’Aristote, de Platon et d’Euclide ont eu une signification et une autorité simultanées, là est l’Europe.
    Toute race et toute terre qui a été successivement romanisée, christianisée et soumise, quant à l’esprit, à la discipline des Grecs, est absolument européenne.
    Paul Valéry, Note (ou L’Européen), 1924
    {Paul Valéry, 1871-1945}

  1. Europa to wprowadzenie "Dla Europy", Wydawnictwo Znak, Kraków 2003, str. 33 w życie powszechnej demokracji, w chrześcijańskim znaczeniu tego słowa
    Należałoby najpierw zastanowić się nad terminem"demokracja". Tym co charakteryzuje państwo demokratyczne, są cele, które sobie stawia, i środki, za pomocą których stara się je osiągnąć.
    Służy narodowi i działa w zgodzie z nim.

  2. Demokracja zawdzięcza "Dla Europy", Wydawnictwo Znak, Kraków 2003, str. 34 swoje istnienie chrześcijaństwu. Narodziła się wówczas, gdy człowiek został wezwany do zrealizowania w swoim życiu życiu doczesnym zasady godności osoby ludzkiej, w ramach wolności osobistej, poszanowania praw każdego i przez praktykowanie wobec wszystkich bratniej miłości. Nigdy w czasach przed Jezusem Chrystusem podobne idee nie zostały sformułowane. Demokracja jest zatem związana z chrześcijaństwem doktrynalnie i chronologicznie. Ukształtowała się wraz z nim, etapami, w długim poszukiwaniu po omacku, niekiedy za cenę pomyłek i powrotów do barbarzyństwa.
  3. Chrześcijaństwo uczyło "Dla Europy", Wydawnictwo Znak, Kraków 2003, str. 34-35 równości z natury wszystkich ludzi, dzieci tego samego Boga, odkupionych przez tego samego Chrystusa, bez różnicy rasy, koloru skóry, klasy i zawodu. Doprowadziło to do powszechnego obowiązku uznania godności pracy. Przyznało pierwszeństwo wartościom wewnętrznym, jedynym wartościom uszlachetniającym człowieka. Uniwersalne prawo miłości i miłosierdzia uczyniło z każdego człowieka naszego bliźniego. Właśnie na tym prawie opierają się odtąd stosunki społeczne w świecie chrześcijańskim.

    Całość tego nauczania i następstwa praktyczne, które z niego wynikają, wstrząsneły światem. Przemiana ta dokonała się pod wzrastającym wpływem Ewangelii, która ukształtowała pokolenia dzięki powolnej i żmudnej pracy, połączonej niekiedy z ciężkimi zmaganiami.
    {Robert Schuman, 1886–1963}

  1. Jan Paweł II piszenotka"Kościół i fałszywi prorocy", Wydawnictwo Sióstr Loretanek, Warszawa 2016, str. 143 w książce Pamięć i tożsamość także o ojczyźnie europejskiej - nie jako jednym państwie, które znosi państwa narodowe, ale jako ojczyźnie ojczyzn.
    Tymczasem ideolodzy z Brukseli chcą nam wykroić jakieś europejskie supermocarstwo na czele z Niemcami i Francją, i masą anonimowych urzędników.
    Jan Paweł II przypominał wielokrotnie, że europejski dom został zbudowany na filozofii Greków, prawie rzymskim i chrześcijaństwie.

    Bez chrześcijaństwa Europa pozostanie Europą jedynie w sensie geograficznym, ale w sensie duchowym to będzie coś zupełnie innego.
    Pesymiści przepowiadają, że za pięćdziesiąt lat będziemy mieli Euroarabię. W tym kontekście Polska nie może, jak jakiś kolonialny kraj, przyjmować jedynie dyrektyw z Brukseli.
    Mamy bowiem powinność aktywnego kształtowania Europy przyszłości.
    {Dariusz Kowalczyk SJ, 1963-}

  1. (...) musimy sobienotka"Nasz Dziennik", nr 161 (6215), 14-15.07.2018 r., "Wołyń i ukraińska prowokacja", str. 31 uświadomić, że polityki ukraińskiej nie możemy diagnozować, myśląc, że jest to kraj łaciński. Łacińskość skończyła się tam wraz z wymordowaniem i wypędzeniem Polaków. Na myślenie elity ukraińskiej ogromny wpływ ma Azja.

    Mimo tego, że dominuje tam wręcz nienawiść do Rosji, sposób postrzegania polityki co do metody jest podobny. Rządzi więc argument siły, a nie siła argumentu. Dotyczy to także polityki historycznej.

    Musimy o tym pamiętać również wtedy, gdy projektujemy wizję naszych relacji międzynarodowych w przyszlości.
    {Mieczysław Ryba, 1969-}

  1. Upiór totalitaryzmu "Dwa bunty", Wydawnictwo "Unia", Katowice 2003, czołowa strona okładki zemścił się za obalenie podrzuceniem Europie upiora anarchizmu.

    Człowiek nie może żyć bez żadnych ograniczeń, w przeciwnym razie stanie się niewolnikiem siebie i tyranem innych - tak jak nie może żyć wśród samych ograniczeń, bo stanie się wtedy tyranem siebie, bądź niewolnikiem innych.

    Światu i człowiekowi potrzebny jest stały, czujny balans pomiędzy naturą a kulturą, pomiędzy swobodą a powinnością. Świat nie może istnieć bez kultury, bo życie najpierw utraci swą jakość, a potem stoczy się w dżunglę - ale nie może również istnieć bez pamiętania o naturze, bo życie bez niej stoczy się w anomalie, bądź samoudręczenia. (...)

    Zawsze na tym świecie miało się do czynienia z dwoma rodzajami ludzi: z takimi, których piekno zachwyca i pociąga - oraz takimi, których ono drażni. Tych drugich bywało dotąd zdecydowanie mniej. Charakterystycną cechą naszych czasów jest wzrost liczby buntowników, którzy swoją "alergię na piękno" próbują z niezwykłą agresją narzucić innym. (...)
    Pasja obniżania jest potrzebą małych.
    {Jerzy Narbutt, 1925-2011}

  1. O bolszewizmie i nazizmie wyimki z książki: Ignacy Czuma, "O bolszewizmie i nazizmie"

  2. Ufność w bezwzględną wartość nauki, areligijność, zredukowanie człowieka do splotu jedynie fizjologicznego, walka o dobra materialne, walka bezwzględna, okrutna, próby przetworzenia człowieka w rodzaj maszyny, naoliwianej, czyszczonej i zaprawianej do ruchu według technicznych norm aparatu kolektywy, jakim jest państwo, aparatu prowadzącego przez ludzi, przepojonych trucizną racjonalistycznej i areligijnej kultury Zachodu – oto znamiona tego, co nazywamy pokrótce bolszewizmem”. ("Zatrucie Rosji owocami Zachodu", str. 121)
  3. Wiek XIX odebrał państwu Boga. Odebrał zatem miarę oceny człowieka, gdyż bez Boga człowiek jest znikomym zwierzęciem. Człowieka cenić należy według tego, czym jest. Gdy tylko przemijającym zwierzęciem, ocena jest inna, gdy trwałą wieczną osobowością, ocena rzecz prosta zupełnie inaczej wypadnie. Bolszewizm podchwycił tę koncepcję skarlenia człowieka, którą przygotowali inni na Zachodzie (materializm, darwinizm i pozytywizm) i dał tej koncepcji okrutny wyraz. ("Państwo sowieckie", str. 259)

  4. Narodowy socjalizm prawie nazajutrz po objęciu władzy ułożył swe stosunki z Kościołem katolickim w drodze Konkordatu. Wydawałoby się, że podnosząc wysoko godność narodu i usuwając szorstko wpływy destrukcyjne, wejdzie na drogę rozwojową, w której siły dobre znajdą miejsce dla życia i umocnienia duszy narodu. Ale hitleryzm powstał na tym samym tle racjonalistycznym moralnego uziemienia, na jakim powstał marksizm. Całą objętość duszy ludzkiej ma wypełnić ziemia, w danym razie kolektyw narodowy, miejsce zaś fetysza klasy czy proletariatu zajął fetysz rasy i przejaskrawionego nacjonalizmu. Przebudowa duszy ludzkiej idzie analogicznymi do marksizmu drogami: ostre środki propagandy, brutalna walka nieprzebierająca w środkach i nieklasyfikująca ich z moralnego punktu widzenia (dobre to, co da sukces choćby tylko dziś), wykluczenie współzawodnictwa, wykluczenie nawet najskromniejszej krytyki, surowe środki policyjne i prawne, oplątanie człowieka całą rozległą i misterną siecią przymusu i terroru zewnętrzno-policyjnego, rzekoma jednomyślność całej masy narodowej, nieomylność i doskonałość kierownictwa, wieczność i trwałość ruchu (tysiące lat). ("Polityka ludnościowa III Rzeszy", str 281).
    {Ignacy Czuma, 1891-1963}

  1. Przebudzić rosyjskie sumienie, dr Jarosław Szarek, Ikona pliku PDF

  1. (...) ten światnotka"Nasz Dziennik", nr 189 (6243), 17.08.2018 r., "Wroga kolonizacja", str. 16-18 został prawie całkowicie opanowany przez tzw. ideologię ponowoczesności. Ta ideologia istotowo zmienia sytuację duchową Europy. Pod jej wpływem społeczeństwa ponowoczesne przyjnują cechy społeczeństw utopijnych, czyli zaczynają wierzyć w możliwość osiagnięcia ziemskiej nieśmiertelności i doskonałości.

    Posługując sie myślą Antionio Gramsciego i szkoły frankfurckiej, dokonano rewolucyjnej zmiany charakteru nadbudowy, czyli dokonano zmiany kultury, z której uczyniono narzędzie ideologii. Cała energia tej nowej ideologii skierowana jest na wyzwolenie, na emancypację. Jest ona przeznaczona na wyzwolenie się od tradycyjnych struktur, które mają - rzekomo - człowieka zniewalać i alienować. Proces ten przypomina obieranie cebuli - warstwa po warstwie - aż do skutku.

    Dochodzi do odwrócenia systemu wartości. Kulturę wyrzeczenia oraz ideały ma zastąpić kultura natychmiastowego spełnienia i przyjemności.
    Wolność ma odtąd oznaczać wyłącznie oswobodzenie się od nakazów i norm. Skutkiem tego ma nastąpić oddanie człowieka we władzę jego popędów, które zaczynają nim rządzić, redukując go do stanu zwierzęcego. Wolność ma oznaczać odtąd nieograniczona konsumpcję, która staje się religią.

    Potężna mniejszość, która kieruje tym procesem, udaje potężną większość, posługując się orężem szyderstwa.
    Piętnuje się ludność trzeciego świata, która odmawia udziału w programach planowania rodziny. Piętnuje się rodziców za to, że ich dzieci coś ryzykują, by okazać siłę charakteru. Piętnuje się rodziny wielodzietne, które przedkładają bogactwo ludzkich relacji nad liczbę posiadanych samochodów. Wszystko to jest uważane przez ponowoczesność za przestępstwo.

    Tym razem narzędziem do osiągnięcia tego celu przez autorów owej ideologii nie jest tradycyjny terror, który - zarówno w przypadku rewolucji francuskiej, jak i rewolucji bolszewickiej oraz rewolucji nazistowskiej - okazał się ostatecznie nieskuteczny, lecz jego miękki odpowiednik, czyli coraz szczelniejszy system prawny stojący na straży nowej ideologii, oraz przemoc symboliczna, uprawiana przez media oraz ośrodki opiniotwórcze. Jeśli ktoś coś mówi, nie trzymając się narzuconych ścieżek, media reagują natychmiast, zarzucają mu populizm.

    Przez swój materialistyczny charakter ponowoczesność pozostaje ideą głęboko marksistowską, starającą się usunąć wszelką myśl metafizyczną, a nawet samą obecność Boga, spychając religię do sfery ściśle prywatnej.

  2. Głos ludu stał się jedynie pretekstem, po który się sięga, gdy jest on użyteczny. Gdy lud nie głosuje tak jak trzeba, każemy mu głosować ponownie. Europa stała się miejscem miękkiej wersji totalitaryzmu.

    Ta ideologicznie zorientowana kontrkultura zdominowała ośrodki opiniotwórcze, media, uniwersytety. To ona uformowała nowe elity, czyli skolonizowała również politykę. Ideologia stała się świeckim ersatzem religii, mającym odpowiadać na wszystkie zasadnicze pytania człowieka i projektującym ziemskie zbawienie.

    Niestety, wraz z załamaniem się tradycyjnego porządku osoba ludzka straciła pewność siebie, a stres związany z poczuciem przygodności istnienia, braku sensu istnienia oraz samotność stają się coraz bardziej dojmujące i widoczne (por. B. Wildstein, O kulturze i rewolucji, Warszawa 2018, 15-24; Ch. Delsol, Nienawiść do świata, Warszawa 2017).
    {abp Stanisław Gądecki, 1949-}

  1. I dzisiaj, jeszcze dzisiajnotka Homilia wygłoszona w Gnieźnie dnia 22 IV 2017 r. podczas i Nieszporów o św. Wojciechu, z prastarego Gniezna, z piastowskiego gniazda owo Wojciechowe światło rozbłyska w naszej Ojczyźnie i na tym kontynencie, który nam się zestarzał i trochę jakby zachorował na duchową chorobę Alzheimera, czy amnezji.

    Coraz częściej, świadomie czy mniej [świadomie], ten kontynent zapomina o korzeniach, z których wyrasta, o fundamencie, na którym została zbudowana europejska cywilizacja, goniąc za ideologiami, które już teraz nie tylko nie uznają Boga, ale przestały też szanować człowieka, jego ludzką naturę, jego egzystencjalną jedność ciała i duszy, jego naturalne środowisko rodzinne i często jego wolność do samostanowienia.

    Czy to nie jest wymowne i zatrważające, że coraz częściej i coraz głośniej brzmią hasła o ochronie zwierząt i roślin, aniżeli o ochronie i trosce o człowieka? Czy to sprawiedliwe, że chronimy stare drzewa, a tak łatwo wyrzucamy na śmietnik historii naszych staruszków, w obrzędzie tzw. słodkiej śmierci, która de facto nigdy słodka nie jest.

    Ekologia sama w sobie jest wartością, i to ogromną - wiemy o tym - nie może być jednak wartością nadrzędną, większą aniżeli ochrona praw człowieka czy zwyczajnie ludzkiego życia.
    {abp Jan Romeo Pawłowski, 1960-}

  1. Rozróżnić należy szacunek do człowieka i opór wobec ideologii LGBT.
  2. Takie rzeczy, które głosi ideologia LGBT nie zdarzają się w naturze, dlatego jest ideologią utopijną. Ucieka się często do przemocy, nie tylko kulturowej i prawnej, ale i fizycznej.
  3. To jest ideologia totalitarna, próbująca podporządkować sobie wszystkie dziedziny życia społecznego, kulturowego a nawet religijnego. Próbują wywierać wpływ na religię a nawet treści wiary.
    {ks. Henryk Zieliński, 1960-}

  1. Wolimy umrzeć niż pracowaćnotka"Nadchodzi europejska wiosna ludów", "Gazeta Warszawska", nr 40 (590), 5-11.X 2018 r., str. 28-29

    Zachodnie państwa Unii Europejskiej określane są mianem wzorcowych państw dobrobytu. Gospodarki od lat rozwijają się powoli, ale ich wielkość (szczególnie w Niemczech) sprawia, że jest co dzielić między ludźmi. Stworzono polityczny system, w którym redystrybucja dochodu między obywateli praktycznie wyeliminowała niedostatek. Duże wydatki socjalne sprawiły jednak, że państwa zachodnie stały się obiektem szturmu nielegalnych imigrantów. Większość z przedzierających się do Europy Zachodniej ludzi nie szukała pracy i możliwości realizowania się, ale właśnie socjalu.

    Jak zauważył jeden z największych ekonomistów XX w. prof. Milton Friedman, państwa mają prosty wybór w polityce gospodarczej. Jeżeli decydują się na przyznawanie dużego socjalu, to nie mogą przyjmować imigrantów. A jeżeli chcą ich przyjmować, to nie mogą rozdawać pieniędzy. Inaczej system tego nie wytrzyma.

    Europejscy socjaliści, wierzący w dobrą naturę człowieka, postanowili sprawdzić prawdziwość twierdzeń Friedmana. Na ich nieszczęście ekonomista miał rację.

    Dziś zachodnie demokracje muszą mierzyć się z bandami (bo inaczej nie idzie tego nazwać) roszczeniowych ludzi, którzy jeżeli podejmują się już jakiejś pracy w Europie, to zwykle jest to nielegalna działalność dla grup przestępczych. Francuska telewizja France 24 zamieściła reportaż z Finlandii, którą opuszczały (tak, tak!) wzburzone grupy imigrantów oburzone próbą zmuszania ich do… pracy. Wolimy umrzeć niż dostać pracę i przyjąć kulturę europejską - tłumaczyli. Po co więc przyjechali? Po pieniądze za nic. Islam wierzy, że niewierni mają obowiązek finansowania wiernych, więc takie rozwiązanie jest ich zdaniem jak najbardziej w porządku.

    To wszystko sprawiło, że ludzie przestali się czuć bezpiecznie w swoich krajach. Zaczęli więc popierać ludzi, którzy głoszą poglądy, że Europa musi zaprzestać otwierania granic dla tabunów nielegalnych uchodźców i robić to, co Ameryka. Ta przyjmuje tylko wykształconych lub zamożnych, albo zaradnych biednych, którzy gotowi są na ryzyko wykonywania przez lata prostych, niskopłatnych prac jako nielegalni imigranci.
    {Jan Piński, 1979-}

  1. O Francji, Europie i globalizacji

    Wizyta prezydenta Emmanuela Macrona w Polsce jest okazją, by ponownie napisać na temat poglądów Érica Zemmoura. Eseista, dziennikarz polityczny i pisarz jest głosem tych Francuzów, którym obca jest koncepcja federalizacji Europy i globalizacja. W laicyzowanej Francji mówi o jej łacińskiej tożsamości.

    Czym jest dzisiaj Europa? - pyta Éric Zemmour i odpowiada: Niczym. To komercyjna nazwa wyspy i zbrojne ramię globalizacji, koń trojański globalizacji. To nic innego.
    debacie z politykiem Bruno Le Maire'em, ministrem gospodarki i finansów Francji, publiczność wyraźnie jest po stronie Zemmoura, gdy ten z lekkością wytrawnego erudyty przekonuje: Europa zapomniała, że była cywilizacją [...], że była chrystianizowana, romanizowana i poddana greckiej dyscyplinie. Europa to nic innego. To proste, oceniając to, czym jest Europa. Widzimy, że Komisja Europejska, czy to w kwestiach handlowych, czy to w kwestiach finansowych, czy to w kwestiach imigracji, nie broni cywilizacji łacińskiej.
    Czym innym jest suwerenność narodów i suwerenność Europy - podkreśla analityk, bo - jego zdaniem - są to rozbieżne sposoby myślenia.

    Kiedy więc jego rozmówca straszy potęgą gospodarczą Chin i Ameryki, Zemmour słusznie zwraca uwagę na to, że są to przede wszystkim narody, a dopiero potem imperia. Rozumie pan, co chcę powiedzieć? - pyta ministra i wyjaśnia, że Europa jest [owszem] imperium, lecz nie narodem. Logika Unii Europejskiej - mówi Zemmour - polega na likwidacji granic, logika UE polega na braku tożsamości, logika Unii Europejskiej to wyłącznie rynek, konsumenci, ale nie ludzie. I to jest problem.

    W minionych dniach Zemmour w programie TV "Face à face - l’Info", dotyczącym problemu reformy emerytalnej, po protestach merów i strażaków w Paryżu, odpowiadając na pytanie, czy społeczeństwo francuskie się zapada, wskazał na zjawisko przystosowywania Francuzów do ekonomicznie globalizowanego systemu, któremu mówią "nie". Jego zdaniem, społeczeństwo jest rozerwane na trzy wielkie bloki: Francja metropolii, czyli zwycięzcy globalizacji, którzy głosują na Macrona, druga Francja to Francja zislamizowanych przedmieść, także zwycięzców globalizacji, trzecia Francja to peryferie - wielki przegrany globalizacji.
    I takie rozbicie dotyczy innych państw Zachodu.
    {dr Aldona Ciborowska} „Nasz Dziennik”, nr 29 (6687), środa 5 lutego 2020 r., Felieton bez światłocienia, str. 23

  1. Francja, Żydzi i obywatele inspiracja: Éric Zemmour, "Francuskie samobójstwo", "Biały Kruk", Kraków 2022, str. 220-221

    Jedność i niepodzielność Republiki Francuskiej

  2. Musimy odmówić wszystkiego Żydom jako narodowi i przyznać wszystko Żydom jako jednostkom; Rewolucjonista Stanislas de Clermont-Tonnerre wygłosił 23 grudnia 1789 roku w Zgromadzeniu Narodowym słynne przemówienie na temat asymilacji, które wyrażało w pełni francuską ideę Narodu: wszystkie jednostki, niezależnie od zawodu i religii, są równymi obywatelami. Ale nic nie powinno tworzyć bariery między jednostkami i Narodem. Żaden konkretny naród nie może ukonstytuować się w wielkim Narodzie: byłoby to zabicie ogólnej woli, a tym samym suwerenności. Jak tylko jacyś spiskowcy zaczynają wpływać na projekt prawa, wola nie jest już powszechna, ludzie nie są już wolni. nie mogą oni tworzyć w państwie ani żadnego organu państwowego, ani stanu; muszą być obywatelami indywidualnie.notkaIl faut tout refuser aux juifs en tant que nation et tout leur accorder en tant qu’individus; il faut qu’ils ne fassent dans l’État ni un groupe politique ni un ordre: il faut qu’ils soient individuellement citoyens.
  3. A jeśli powie mi ktoś, że nie chcą nimi być. No cóż! Jeśli nie chcą nimi być, niech to powiedzą, a wówczas niech się ich wygna. Byłoby czymś odrażającym, gdyby w państwie istniało społeczeństwo nie-obywateli i jakiś naród w narodzie. Wreszcie, domniemanym stanem każdego człowieka zamieszkałego w danym kraju jest bycie obywatelem.notka Mais, me dira-t-on, ils ne veulent pas l’être. Eh bien! S’ils veulent ne l’être pas, qu’ils le disent, et alors, qu’on les bannisse. Il répugne qu’il y ait dans l’État une société de non-citoyens et une nation dans la nation. Enfin, l’état présumé de tout homme domicilié dans un pays est d’être citoyen.
    {Stanislas de Clermont-Tonnerre, 1757-1792}

  1. Zagubiony Bóg wyimki z wywiadu ks. Rafała Skitka z prof. Josephem Weilerem, „Gość Niedzielny”, nr 23/2022, str. 18-21

    ...Wydaje się, że traktaty unijne „zapomniały" już o historycznej roli chrześcijaństwa...

    ...Mogę powiedzieć jedno: słowo "chrześcijaństwo" wyparowało. Nikt nie mówi dzisiaj w Parlamencie Europejskim o spojrzeniu chrześcijańskim na bieżące sprawy, np. w kontekście dystrybucji dóbr, sprawiedliwości społecznej, ekologii. Przecież wszędzie tam jest miejsce na wrażliwość chrześcijańską. Chciałbym, by to spojrzenie stało się częścią dyskursu publicznego w Europie, nie tylko w Polsce.
  2. Póki co częściej dyskutuje się o nowych prawach człowieka, nierzadko obcych antropologii chrześcijańskiej...

    ...Przejmuje mnie coś innego. Wraz z szybką sekularyzacją Europy w przestrzeni publicznej nie mówi się już o obowiązkach. Wróćmy raz jeszcze do napaści wojennej Putina na Ukrainę. To w tym właśnie kontekście - przyjmowania przez Polaków uchodźców wojennych - dochodzą do głosu obowiązki. To świadectwo Polski jest niezwykłe. Bardzo chrześcijańskie.
  3. Demokracja w Unii Europejskiej ma się dobrze?

    ...Otóż po pierwsze, demokracja nigdy nie będzie doskonała, ale lepszego systemu politycznego nie mamy. Wyobrażanie sobie życia niedemokratycznego odsyła nas raz jeszcze na Ukrainę. Na wojnę. Dlatego nie można wyzbyć się zaangażowania w starania o demokrację. Demokracja jest jednak jedynie pewną techniką rządzenia. Oznacza to, że demokracja ludzi złych stanie się złą demokracją. Mogą ją wypełnić albo wartości negatywne (obojętność, wyzysk, przemoc, niesprawiedliwość), albo pozytywne (sprawiedliwość, przyzwoitość, wartości duchowe). Demokracja sama w sobie nie gwarantuje jeszcze żadnego rezultatu. Elementem koniecznym, ale nie wystarczającym dla przyzwoitego i godnego życia, jest jej treść; wszystko to, co ją stanowi. Krótko mówiąc, zarówno demokracja, jak i podstawowe prawa człowieka są niezbędne, ale same w sobie nie gwarantują jeszcze społeczeństwa przyzwoitego i godnego człowieka.
  4. Może to rola demokratycznych partii chrześcijańskich w Unii?

    (śmiech) Odpowiem nieco żartobliwie: te partie nie są ani chrześcijańskie, ani demokratyczne.
  5. Uważa Pan Profesor, że dewiza Unii Europejskiej "zjednoczona w różnorodności" jest dziś niewłaściwie rozumiana. Dlaczego?

    Jako prawnik i konstytucjonalista widzę, że Unia za bardzo skupiona jest na samym zjednoczeniu, a za mało na różnorodności. A przecież argument ten oznacza, że musi ona respektować własne ograniczenia, nie tylko konstytucyjne, ale także kulturowe i religijne. Uznać odmienne wartości. Prawdziwa jedność europejska nie oznacza jednolitości. Istnieją ogromne różnice pomiędzy państwami członkowskimi, zwłaszcza w zakresie wielości tradycji i kultur. Dominujące dziś przekonanie, że im większa integracja europejska, tym będziemy bardziej zjednoczeni, nie jest słuszna. Także z punktu widzenia konstytucyjnego. Zjednoczenie w różnorodności oznacza, że czasem ta różnorodność może ci się nawet znudzić albo denerwować, bo w jednym kraju pozwalają na to, a w innym na coś innego. Niemniej jest ona wartością. Jedno z najważniejszych zdań z traktatów brzmi: coraz ściślejsza jedność pomiędzy narodami. Nie chodzi więc o ideę tworzenia jednego, jednolitego narodu europejskiego. Niestety, to ważne przesłanie, będące fundamentem Europy, zostało dziś zapomniane w myśl zasady: im większa integracja, tym lepiej. To błędna wizja.
  6. Czy Unia Europejska boi się Boga?

    Nie wiem, czy boi się Boga. Według mnie problem jest o wiele głębszy. Bo żeby się kogoś bać, najpierw trzeba go poznać. Tymczasem żyjemy w świecie, w którym Bóg już nie jest rozpoznawany. Zagubiliśmy sens religijności. Nie wiemy już zbyt wiele o Bogu. Nie rozumiemy "sacrum". Jaka jest różnica pomiędzy osobą religijną (wspólnotą religijną) a osobą świecką (wspólnotą świecką)? Nie chodzi tu o różnice na poziomie etyki. Człowiek niewierzący może żyć całkiem przyzwoicie, opierając się na prawie naturalnym. Jednocześnie można spotkać osobę religijną, żyjącą niewłaściwie. Bywa i tak. Niemniej prawdziwa różnica pomiędzy nimi polega na tym, że człowiek religijny stara się zrozumieć świat nie tylko w sposób racjonalny, swoim umysłem, ale we własnym sercu, w duszy. Tam odkrywa sacrum. Problem w tym, że w świecie odartym ze świętości - laickim - sacrum nie ma już znaczenia. Taki świat z natury swojej neguje je, odrzuca to, co transcendentalne. Ta świeckość (laickość) staje się powoli religią. Idziemy w tym kierunku. Potrzebne jest świadectwo.
  7. To trudne, bo chrześcijaństwo przeszkadza w budowaniu nowego świata...

    Osoby wierzące, zwłaszcza duchowni, wielu dziś irytują. Nawet bardzo. Wracam do zjawiska niezrozumienia sacrum - tego, co religijne, naśladowania Boga. Swoją drogą, ilu ludzi w Europie zna jeszcze Dekalog?
  8. Aż strach zapytać. Pewnie wielu ma swoje przykazania, "własny katechizm"?

    Z pewnością. Cechują ich skrajny indywidualizm, autonomia prawie absolutna oraz roszczenie do coraz większej liczby praw z pominięciem obowiązków. Ale także pluralizm, który przekształca się w relatywizm. Każdy ma swoją własną prawdę.
  9. Czyli zjednoczeni w różnorodności?

    Nie, proszę tego nie mylić. To dwa inne porządki. Dotykamy tu poważniejszych spraw. Zjednoczeni w różnorodności to koncepcja polityczna. Kto o tym zapomina, nie rozumie, na czym polega prawdziwa integracja europejska.
  10. Da się pogodzić taką różnorodność z zasadą neutralności?

    Istnieją dwie koncepcje neutralności światopoglądowej - obie w Europie. Ta, która dominuje, jest błędna. Podam przykład. We Francji neutralność mylona jest z laickością. W imię tak rozumianej neutralności państwo mówi: Możemy finansować szkoły świeckie, ale nie wolno nam wspierać szkół religijnych - katolickich, ewangelickich itd.. Takie państwo nie jest neutralne, bo neutralność identyfikuje z laickością. To duży błąd! Ale istnieje też druga koncepcja neutralności, która moim zdaniem jest właściwa. Na przykład w Wielkiej Brytanii. W praktyce wygląda to zupełnie inaczej. Otóż w imię właściwie pojętej neutralności państwo wspiera edukację zarówno w szkołach publicznych, jak i religijnych. Daje szansę każdemu. Który kraj jest zatem bardziej neutralny: Francja czy Wielka Brytania? Powtórzę to jeszcze raz. Pomylenie neutralności z laickością (świeckością) to bardzo poważny i niepokojący błąd, zarówno na poziomie konceptualnym, jak i samych wartości.

  1. Europejscy sojusznicy Putina

    Europejscy sojusznicy Putina źródło: "Warszawska Gazeta", nr 12 (770), 25-31 marca 2022 r., str. 1

  1. Demaskowanie integracji europejskiej

  1. Chyba nic tak nie pokazuje skali manipulacji, agresji i nienawiści Złego jak temat ochrony życia i aborcji. W ostatnich tygodniach z najwyższym zdumieniem przyglądam się temu, co działo się (dzięki Bogu coraz pewniej można mówić o tym w czasie przeszłym) w Polsce, a ostatnio również w Parlamencie Europejskim.

    Rezolucja, którą uchwalił Parlament Europejski w sensie prawnym, ma mniej więcej podobne znaczenie dla Polski, gdyby uchwaliło ją Królestwo Tonga. Jednak z szacunku dla tego sympatycznego wyspiarskiego kraju na południowym Pacyfiku, prawie dokładnie na drugim końcu świata, nie oskarżyłbym go o to, by byli w stanie zmieścić w około 30 tys. znaków (bo tyle liczy rezolucja) tyle niedorzeczności i przekłamań.

    Niestety mimo całkowicie bezwartościowego znaczenia prawnego (co warte zauważenia, sama Pani Komisarz na debacie to przyznała), taka rezolucja ma znaczenie polityczne, a konkretnie chodzi o bezprawną presję na kraj, który ośmiela się sprzeciwiać zabijaniu dzieci ze względu na podejrzenie u nich choroby czy niepełnosprawności. Za takim tekstem głosowali wszyscy europosłowie z Platformy (oprócz Janiny Ochojskiej i Jana Olbrychta) i wszyscy posłowie Lewicy (również Sylwia Spurek, która obecnie należy do frakcji Zielonych), z kolei europosłowie PSL mimo tego, że głosowali poprawki do tej rezolucji to w ostatecznym głosowaniu nie wzięli udziału.

    Jeżeli macie czas, proszę zmarnujcie 10 minut swojego życia na jej lekturę. Dlaczego o to proszę? Bo zobaczycie, że definicje słów, które dotychczas były oczywiste tutaj zmieniły znaczenie. Krok po kroku, w najbardziej przebiegły sposób, bo ubrany w niewinny ton, odbiera się nam prawo do sprzeciwu wobec zabijania dzieci. W imię czego? Poszanowania godności ludzkiej, wolności, równości, sprawiedliwości, poszanowania praw człowieka i niedyskryminacji... Niegdyś szlachetne słowa dziś zmieniają swoje znaczenie, by służyć Złu. Czy to nie jeden z największych absurdów – brak logiki i manipulacja, które przeważają dziś w europejskich (już nie tylko) instytucjach nad oczywistą prawdą?
    {Jakub Bałtroszewicz, Fundacja JEDEN Z NAS, Prezes Polskiej Federacji Ruchów Obrony Życia i Rodziny}

  1. Trzecia władza – problem nie tylko polski za: niepoprawni.pl

    Niestety, coraz częściej zapominamy, że sądownictwo wg naszej konstytucji jest dopiero trzecią władzą, a nie pierwszą w kolejności. To ludzie powinni decydować o polityce w wyborach, a nie tuzin sędziów konstytucyjnych.

    Wszystko to pokazuje, że polityka musi wreszcie odzyskać prymat działania. Najwyższe sądy muszą na nowo odkryć swój prawdziwy cel, a mianowicie interweniować tylko wtedy, gdy istnieją wyraźne i poważne naruszenia ludzkich i cywilnych praw. Politycy muszą jednak znaleźć odwagę do przyjęcia znaczących reform i nie bać się kajdan w postaci orzeczeń sądowych.

"Co naprawdę zawdzięczamy pieniądzom z Unii Europejskiej? Możliwe, że rzeczywiście dużo. Pamiętajmy jednak, że dużo też straciliśmy", Jacek Karnowski, Ikona pliku PDF

  1. Patryk Jaki do Niemców w PE

    Sami policzyliście, że odcięcie kasy Rosji kosztowałoby każdego Niemca najwyżej 80 euro miesięcznie. I wy mówicie: NIE!
    Mamy naśladować to skąpstwo i znieczulicę? Obiecaliście Ukrainie broń i bezpieczeństwo. Niczego nie dotrzymaliście. Mamy kopiować to łajdactwo?
    Czy może ten proputinowski rajd w Berlinie - jakoś nigdzie indziej się nie zdarzył - to ma być dla nas wzorem?
    Od lat nabijaliście kabzę Rosji i macie teraz efekty w Buczy. Gwałty na dziewczynkach, ludobójstwo. Ale wiem, przepraszam, zrobiliście coś - minutę ciszy. To jest jednak łatwiejsze niż odcięcie Nord Streamu.
    Wy już przegraliście, bo moralnie jesteście po stronie zła. Całe szczęście są narody w Europie, którym los Ukraińców nie jest obojętny, takie jak Polska, która bardzo dobrze wie, co dzisiaj przeżywają Ukraińcy.
    W Polsce żyją jeszcze ludzie, którzy bardzo dobrze pamiętają, jak Niemcy palili dzieci w piecach, pamiętają rzeź Woli, ludobójstwo w Warszawie i całym kraju. Do dzisiaj Niemcy nam za to nic nie zapłaciły, a chcą być arbitrami moralności i chcą pouczać wszystkich, co to znaczy praworządność.
    Może i macie dzisiaj więcej pieniędzy i cwaniactwa. Nie macie jednak tego, co jest konieczne, by przewodzić Europie. Nie jesteście w stanie poświęcić nic, by bronić dobra. I gdybyście tyle czasu poświęcili co na sankcje nakładane na Polskę, by nałożyć sankcje na Rosję, Ukraina byłaby uratowana.

  2. "Jaki wyłożył kawę na ławę", Ikona pliku PDF

  1. Dylemat Zachodu Komentarz Dariusza Wojtulewicza w "Wraz z atakiem Rosji na Ukrainę upadł mit potęgi armii rosyjskiej", Rafał Dzięciołowski

    Dylemat zachodu nie polega na tym czy płacić za geopolityczną zmianę roli Rosji pieniędzmi czy też krwią własnych żołnierzy. Bowiem zachód nie zamierza wysyłać własnych żołnierzy do walki. On wie że ew. wojna będzie kosztowała nie ich życie tylko życie Ukraińców, Polaków, Litwinów itp. Zatem, punkt widzenia Pana Dzięciołowskiego jest błędny. Zachód ma inny interes i inny stopień zagrożenia niż my i reaguje adekwatnmie do swoich, a nie naszych interesów. W momencie realnego zagrożenia wspólnota miedzynarodowa, tym bardziej nie opiera się na wartościach (jak naiwnie sądzi wielu naszych ekepertów i polityków), tylko na bardzo realnych interesach. To co mówi Pan Dzięciołowski jest myśleniem życzeniowym opartym na "romantyzmie" politycznym, a nie na realiach. Zadaniem Polski jest wytworzyć i uświadomić innym państwom wspólnotę interesów wymierzoną przeciwko interesom Rosji. Dlatego nie mamy co liczyć na trwałość zmiany stanowiska Niemiec (oni zwyczajnie nas oszukują) - a już widzę peany polityczne na rzecz zmiany ich linii politycznej. Niemcy i Francja mają sprzeczny z Europą Środkową interes geopolityczny. Dlatego rozbijają i rozbijać będą jedność państw w naszym regionie.

    Mogą nam pomóc wyłącznie USA, gdy realnie poprą zbudowanie trójmorza i ochronią ten projekt w pierwszej fazie jego trwania przed sabotażem ze strony starej Europy. Ukraina popełniła poważny błąd strategiczny licząc na sojusz z Niemcami. My także liczymy na taki sojusz i powinniśmy zrozumieć, że to wielki błąd. Oczywiście werbalnie Niemcy powinni pozostać naszymi przyjaciółmi, ale politycznie jesteśmy skazani na zwarcie z nimi. W sensie geopolitycznym, państwa Europy Środkowej są "wrzodem na d...." starej Europy. One najchętniej poozbyłyby się tego wrzodu i pozwoliły Rosji go "zoperować" w imię wzajemnie korzystnego sojuszu z Rosją przeciwko USA. Budujmy realne sojusze, a nie zamki na piasku.

Patron równości Wanda Kapica, „Nasz Dziennik”, nr 132 (6488), 8-9.06.2019 r., str. 31 (Fraszki & ulotki)

Więc by równość osiągnąć,
postęp musi wszędzie
stosować gilotynę
lub inne narzędzie.
Dlaczego tak się dzieje?
Wreszcie przyszła pora
wskazać równości mistrza,
tudzież prekursora.
To PROKRUST
Niskich rozciągał,
wysokich przycinał,
by skutecznie osiągnąć
równościowy finał.
Więc kto chce niwelować
nierówności zbytnie,
Jak Prokrust...
Raz naciągnie
innym razem przytnie...
Nic dziwnego, że liczbę
barw tęczy przycięto.
Tylko... czy tym sposobem
równość osiągnięto?
Czy dopiero szykują
Prokrustowe łoże,
co ideę równości
osiągnąć pomoże?
  1. Wszystkie rewolucjenotkaza Waldemar Łysiak, "Dekada kłamców", Wydawnictwo "Exlibris", Chicago-Warszawa 2000, str. 167 dają podnietę naturom niskim i gotowym do czynienia zła. Zdradzieckie dusze wkładają maski; nie mogą powstrzymać się na widok powszechnego rozkładu, czując, że oto właśnie nadeszła chwila, która przyniesie im łup. Ani pogarda uczciwych ludzi, ani lęk, że zostaną rozpoznani – nic nie może ich okiełznać. Wydaje im się, że odtąd świat należy do łajdaków; czują się wybornie wśród milczenia ludzi uczciwych; łudzą się, że nie ma już nikogo, kto by ich sądził i napiętnował tak, jak na to zasługują.
    {Eugène Delacroix, 1798-1863}

  1. Działalność politycznanotka"Chrześcijanie a demokracja", Wydawnictwo TN KUL, Lublin, 1993, str. 66-67 jest dzisiaj przede wszystkim walką o zdobycie indywidualnych korzyści, a nie wytrwałą debatą dotyczącą określenia generalnych linii działania w służbie dobru wspólnemu.
    W konsekwencji decyzje, o których celowości i konieczności dla dobra wspólnego wszyscy są przekonani, nie są podejmowane, ponieważ stoją w sprzeczności z prywatnym interesem tej lub innej grupy nacisku, albo po prostu dlatego, że ta lub inna grupa żąda za swoją zgodę zbyt wygórowanej ceny.
    {Rocco Buttiglione, 1948-}

  1. Relatywizm moralny ”Głowy hydry”, Wydawnictwo „Test”, Warszawa 2004, str. 11 zdezorganizował zdolność człowieka do życia w ludzkim świecie i do współżycia z innymi.
    Człowiek ma osłabiony charakterystyczny dla większości zwierząt instynkt stadny i instynkt zachowania gatunku, dlatego stworzył ludzki świat, utrwalony kulturą i przekazem pokoleń. Na naszym kontynencie regulatorem tego świata była dotąd kultura europejska. Dziś relatywizm moralny odebrał łączące społeczności spoiwo.
  2. Współczesna propaganda ”Głowy hydry”, Wydawnictwo „Test”, Warszawa 2004, str. 22-23 totalitarna, dysponująca coraz doskonalszą informatyką, siecią środków masowego przekazu i kapitałem, zogniskowała swoje wysiłki na walce wymierzonej w tradycyjne wartości moralne. Kompetentne działania socjo- i psychotechniczne pozwalają na dowolne indoktrynacje i manipulacje. Wiele z nich - pod hasłami wolności i tolerancji - prowadzi do totalnego niewolnictwa oraz odebrania jednostce zdolności samodzielnego czucia, myślenia, możliwości niezależnego wyboru oraz współdziałania z innymi, wyznaczającymi sobie podobne cele ludźmi.

  3. Liberalizm stanowi ”Głowy hydry”, Wydawnictwo „Test”, Warszawa 2004, str. 24 w sposobie działania na ludzką świadomość kontynuację totalitaryzmu komunistycznego.
    Teoria relatywizmu moralnego pełni w totalitaryzmach funkcję ideologii a równocześnie staje się narzędziem mentalnej przemocy. W interesie dążących do władzy systemów totalitarnych jest niszczenie więzi społecznych opartych na stałych zasadach moralnych. Cel ten w znacznej mierze został osiągnięty. W sytuacji obalenia niezmiennych wartości moralnych, stanowiących warunek spójności ludzkich wspólnot, można realizować wszelkimi środkami taki ustrój, w którym zatomizowane społeczności stają się bezwolne i niezdolne do zorganizowanego sprzeciwu.
  4. Współczesne granice państwowe ”Głowy hydry”, Wydawnictwo „Test”, Warszawa 2004, str. 27-28 nie chronią już przed wojną psychologiczną i terroryzmem. Dezinformacja i wpływy różnorodnych grup interesu działają ponad granicami. W tej sytuacji rzeczywiste przestrzeganie swobód demokratycznych może okazać się znacznie trudniejsze nawet w krajach, w których społeczeństwa dojrzewały stopniowo do demokratycznych wyborów i do takich liberalnych swobód, które miały nie być sprzeczne z wolnością innych ludzi. (Dotyczy to również mającej za sobą kilkaset lat ewolucyjnego rozwoju Anglii).
    Dla wojny psychologicznej, dezinformacji, dywersji, terroryzmu granic nie ma. Dlatego też nawet kraje dotąd bezpieczne stanęły wobec zagrożeń być może jeszcze nie rozpoznanych, które mogą przybliżyć rozkład i schyłek europejskiej kultury.

    Można się też obawiać, że funkcje rządów poszczególnych państw ulegają istotnej redukcji. W niektórych przypadkach ograniczone są faktycznie do zadań administracyjnych i do reprezentacji. Na decyzje o znaczeniu państwowym i międzynarodowym coraz większy wpływ wywierają krajowe i międzynarodowe grupy interesu. Mamy więc do czynienia zarówno z wolną grą sił, wynikającą z praw kapitalistycznego rynku, jak też z porozumieniami (spiskami) o charakterze mafijnym. Powoduje to, że ośrodki decyzji zarówno w skali poszczególnych państw, jak też w skali międzynarodowej coraz wyraźniej przesuwają się poza układy formalne i mają charakter zakulisowy.

    Żyjemy w sytuacji kurczącego się świata, jednoczącej się formalnie Europy i coraz silniejszych powiązań międzynarodowych. Obserwujemy wykraczające poza granice państwowe możliwości koncentracji i władzy. Obserwujemy także tendencje do manipulacji społecznościami i ludźmi za pośrednictwem stale unowocześnianej techniki masowego i indywidualnego przekazu, pozwalające zarówno na upowszechnianie prawdziwych informacji, jak też powszechną dezinformację.

    Warunkiem przetrwania ludzkiego świata jest stworzenie równie sprawnego globalnego systemu samoobrony. Musi on mobilizować społeczność jednoczącą się dzięki więzom moralnym.
    Podstawowym warunkiem niezbędnym do tego, aby samoobrona była skuteczna jest rozpoznanie zagrożeń, powszechne zrozumienie, iż relatywizm moralny stanowi również broń masowej zagłady, a znaku rozpoznawczego różnych odmian totalitaryzmu szukać należy na poziomie uznawanych i realizowanych wartości.
    {Anna Pawełczyńska, 1922-2014}

  1. Włoski filozofnotkaw: Włodzimierz Sołowjow, "Krótka opowieść o Antychryście", Wydawnictwo AA, Kraków 2018, Wstęp, str. 10-12 Augusto del Noce wyjaśniał to tak: Dziś, gdy marksizm znalazł się w sytuacji nieodwracalnego końca, zaś rewolucja seksualna i kombinacja marksistowsko-freudowska wyznaczają kierunki, walka przeciw katolicyzmowi dokona się pod szyldem humanitaryzmu.

    Czegóż innego oczekuje się dziś od katolików, gdziekolwiek są, jeśli nie tego, by chrześcijaństwo sprowadzić do moralności oddalonej od jakiejkolwiek metafizyki i teologii. I do takiej moralności, która – broń Boże – nikogo nie wykluczy, lecz wręcz usunie wszelkie podziały. Bycie w pełni człowiekiem oznacza zaangażowanie się na rzecz jednoczenia ludzi dobrej woli. Wiara natomiast prawie zawsze tworzy ryzyko podziałów.

    Ta uniwersalna moralność musi być nade wszystko tolerancyjna. Katolicy mogą sobie w duszy żywić ściśle religijne nadzieje, jeśli tylko będą one w stanie mobilizować ich do wykazywania się w praktycznej, ludzkiej i dobroczynnej działalności. Dla humanistów bycie katolikiem polega właśnie na tym. Wiara w Chrystusa czy życie wieczne są jedynie prywatnym dodatkiem; etyka i polityka obywają się świetnie bez tych religijnych koneksji. Religie i wierzenia winny czcić tego samego, statystycznie wyjustowanego Boga, który nie ma już żadnej odpowiedzi w obliczu życiowych rozterek dewastowanego wewnętrzną pustką mieszkańca krainy smartfona i peceta.

    Nic przeto dziwnego,że takie "chrześcijaństwo soft" zostaje w konsekwencji zlekceważone w przestrzeni publicznej: w szkołach więcej zainteresowania okazuje się sufizmowi muzułmańskiemu i sztukom buddyjskiej relaksacji niż katechetom w koloratkach. Łatwiej do wyobraźni dzieci przemówić Halloweenem i Harry Potterem niż nieczytelnym przesłaniem o tym, że "mamy być dobrzy i otwarci". Czyż Jezus nie mówił, że gdy ogień zgaśnie i sól zwietrzeje, to, co zostanie z Jego Dobrej Nowiny, nada się tylko na podeptanie?

    Pół biedy, jeśli duch Antychrysta rozpanoszy się w tzw. przestrzeni publicznej, znacznie gorzej, jeśli zacznie wnikać w obszar samych parafii i wspólnot chrześcijańskich. Ludzie spragnieni Boga i nieba dostaną tam to samo, co można znaleźć na globalnym rynku usług psychologiczno-duchowych: wyrafinowane moralizatorstwo zamiast kerygmatu o Chrystusie zmartwychwstałym, dialog zamiast przebaczenia, kulturalnego urzędnika zamiast wspólnoty, akcję w służbie czystości środowiska zamiast sztuki walki z grzechem, instruktaż macierzyńskiego rozsądku zamiast dobrej nowiny o możliwości wyjścia poza barierę lęku w kochaniu, nieznośną ludzką paplaninę zamiast Słowa Bożego.
    {ks. Robert Skrzypczak, 1964-}

  1. Musimy się bronić "Na czym polega wielkie kłamstwo genderyzmu?", jeżeli nie chcemy być niewolnikami genderystów, bo poddać się im, przyjąć ich absurdalne i kłamliwe teorie, to tak jakby się poddać bolszewikom. To oznaczałoby zniszczenie najwyższej kultury, duchową degradację, zniszczenie państwa, ale też zniszczenie społeczeństwa. Przed tym trzeba się bronić. Powtarzam, to jest walka na śmierć i życie.
    {ks. dr. Dariusz Oko, 1960-}

  1. "Krwawi propagatorzy równości za: "Warszawska Gazeta", nr 27 (681), 3-9 lipca 2020 r., str. 12; w tygodniku "Idziemy""
  2. Hasłem "wszyscy ludzie są sobie równi" rózni ideolodzy tumanią od dawna. Masońska dewiza "wolność, równość, braterstwo" została rozpowszechniona podczas krwawej rewolucji francuskiej. Tyle, że rewolucjoniści mówili raczej: "wolność, równość, braterstwo albo śmierć". Rzeczywiście, w imię najszczytniejszych ideałów, w tym właśnie równości, zamordowano miliony osób. Rewolucja francuska równała za pomocą gilotyny.
  3. Propagatorem równości był także Lenin. Wódz rewolucji bolszewickiej, by szerzyć równość, stworzył gigantyczny państwowy aparat terroru. Idee te twórczo rozwinął Stalin. Jeden z aspektów owej rewolucji równości wyraził George Orwell w słynnym zdaniu z powieści "Folwark zwierzęcy": "Wszystkie zwierzęta są sobie równe, ale niektóre są równiejsze od innych".
  4. Idea równości jest słuszna i potrzebna, o ile stosujemy ją w sposób precyzyjny i uczciwy, a nie po to, by zakłamywać rzeczywistość i przeprowadzać rewolucje. Precyzja wymaga wskazania jasnego kryterium, wedle którego oceniamy równość lub nierówność. Uczciwość natomiast każe przyznać, że istnieją naturalne nierówności, których likwidowanie jest ideologicznym absurdem, niejednokrotnie prowadzącym do przemocy.
    {o. Dariusz Kowalczyk, 1963-}

  1. Historia myśli politycznej notka"Nowy republikanizm. O współczesnym rozumieniu „Rzeczy Wspólnej”, "Rzeczy Wspólne", nr 4 (2/2011), Fundacja Republikańska na naszych oczach dokonała zwrotu w stronę wspólnotowości, i to nie tylko w Polsce, ale także w Stanach Zjednoczonych oraz na zachodzie Europy. W USA pojawił się komunitaryzm, w Ameryce i w Europie Zachodniej rozwinął się multikulturalizm, u nas coraz częściej obserwujemy odwołania do wydawałoby się zapomnianej i dawno porzuconej tradycji republikańskiej. W najszerszym znaczeniu ten zwrot ku wspólnotowości można określić mianem współczesnego neorepublikanizmu. Jednak obok sensu largo należy wyróżnić znaczenie wąskie, w którym idea republiki wyznacza powrót do klasycznego modelu w filozofii polityki, odwołującego się do idei dobra wspólnego, cnoty i obywatelskiego zaangażowania.

  2. Przeciwko liberałom
    Szeroko rozumiany neorepublikanizm pojawił się w latach osiemdziesiątych zarówno w Stanach Zjednoczonych jak i w Europie jako przeciwwaga dla liberalizmu. Do tak rozumianego nurtu zostali z jednej strony wpisani autorzy komunitarystyczni, z drugiej zaś ci, którzy zaangażowali się w multikulturalizm czy ochronę praw słabiej reprezentowanych mniejszości.

    (...) Komunitaryzm powstał w latach osiemdziesiątych dwudziestego wieku jako ruch społeczny, którego główne założenia wyrażone zostały w manifeście "Komunitariańska Platforma Programowa. Społeczeństwo Responsywne: Prawa i Obowiązki" notkaKomunitariańska Platforma Programowa. Społeczeństwo Responsywne: Prawa i Obowiązki, [w:] P. Śpiewak (red.), "Komunitarianie. Wybór tekstów", Warszawa 2004, s. 17-34. Jego autorzy zwrócili się w nim ku wspólnocie, w której widzieli ostoję obywatelskiego zaangażowania na rzecz zbiorowości, ku zbiorowym praktykom i koniecznym dla ich podtrzymania cnotom. Tę platformę programową podpisali między innymi tacy autorzy jak: Benjamin R. Barber, Robert N. Bellah, Amitai Etzioni, Francis Fukuyama, William Galston czy David Riesman. Platforma głosiła konieczność powrotu do obywatelskiej formy demokracji oraz stawiała wymóg kształtowania wspólnoty responsywnej, w której standardy moralne uwzględniałyby podstawowe, ludzkie potrzeby wszystkich jej członków. Autorzy podkreślali znaczenie silnej rodziny oraz cnót dla obywatelskiej demokracji. Komunitaryści zwrócili się ku temu co lokalne, ku rodzinie i lokalnej wspólnocie, dostrzegli znaczenie właściwych wzorców osobowych oraz właściwych praktyk politycznych.

    Odwołujący się do odmiennych uzasadnień transatlantycki prąd intelektualny, którym był multikulturalizm, również w znacznie szerszym zakresie niż liberalizm uwzględniał znaczenie przynależności do wspólnoty. Wyrastał on z różnych intelektualnych źródeł - głównym była postmodernistyczna krytyka oświecenia. W latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych postmoderniści przeprowadzili miażdżącą krytykę totalitaryzmu, który został przez nich oskarżony o dominację dyskursywnąnotkaJ.-F. Lyotard, "Kondycja ponowoczesna. Raport o stanie wiedzy", Warszawa 1997. W odejściu od prawdy na rzecz równouprawnienia wszelkich opinii widzieli nadzieję na bardziej sprawiedliwy porządek społeczny, w którym zostaną dowartościowane zmarginalizowane dotąd dyskursy i posługujące się nimi zbiorowości. Multikulturalizm przejął ten postulat i wysunął go jako żądanie polityczne: Charles TaylornotkaCh. Taylor, The Politics of Recognition, [w:] A. Gutman (red.), Multiculturalism. Examining the politics of recognition, Princeton, New Jersey 1994, s. 25 wskazał, że tożsamość jest częściowo kształtowana przez uznanie lub jego brak. Brak uznania mógł stanowić formę opresji, dlatego należało aktywnie wspierać politykę równego uznania. Odwołując się do idei praw zbiorowych, multikulturalizm dowartościował więc wspólnoty - jak twierdził - dotąd zmarginalizowane i niewystarczająco reprezentowane.
    {Agnieszka Nogal, 1970-

  1. Antykulturanotka"Co to jest antykultura", portal http://www.historiasztuki.com.pl/ to połączenie współczesnego marksizmu, czyli ideologii globalnego, totalitarnego systemu, w którym zdezorganizowana większość społeczeństwa kontrolowana jest przez dobrze zorganizowaną mniejszość, oraz tzw. religii humanistycznej.
    Ośrodkiem rozwoju współczesnej antykultury jest szeroko pojęta antropologia kultury.

    Ideologia antykultury jest niesłychanie atrakcyjna, ponieważ obiecuje wszystko, niczego w zamian nie wymagając. Jeśli nawet elementarna wiedza mówi, że takie obietnice są kłamstwem, to antykultura likwiduje właśnie mechanizm umożliwiający zdobycie takiej wiedzy. Sama niewiedza zaś jest równie atrakcyjna, ponieważ pozwala uwierzyć w to, w co wierzyć jest najwygodniej.

    W 1923 r. zachodni marksiści stanęli więc wobec konieczności rewizji marksizmu klasycznego i przystosowania go do nowej sytuacji społeczno-politycznej, a zatem stworzenia zupełnie nowej ideologii służącej realizacji tego samego celu. Nie była to jednak "spontaniczna", intelektualna zabawa, ale systematyczna "praca od podstaw" prowadzona przez wybitne umysły. Tylko bowiem wybitne umysły są w stanie stworzyć ideologię absurdalną, ale przekonywająco uzasadnioną.

    Instytucją powołaną do opracowania nowej ideologii marksistowskiej był Instytut Badań Społecznych (Institut für Sozialforschung) przy Uniwersytecie we Frankfurcie nad Menem - pierwszy marksistowski ośrodek akademicki i kolebka tzw. szkoły frankfurckiej. Stworzone tam koncepcje psychoanalitycznego freudomarksizmu i neomarksistowska teoria krytyczna musiały jednak przejść skomplikowaną drogę ewolucji, by stać się współczesną antykulturą i oficjalną ideologią Unii Europejskiej.

    W wyniku splotu warunków historycznych frankfurcki Instytut przez wiele lat działał na emigracji w USA jako Institute for Social Research przy nowojorskim Columbia University, gdzie oddziaływał na środowisko zachodnioeuropejskiej i amerykańskiej lewicy emigracyjnej skupionej przy tamtejszej New School for Social Research. Z działającego tam tzw. Uniwersytetu na Wygnaniu powstała École Libre des Hautes Études, przekształcona w 1975 r. w  paryską École des hautes études en sciences sociales. W latach 60-tych ogromną rolę w przeistoczeniu krytycznego neomarksizmu szkoły frankfurckiej we współczesną antykulturę odegrało Centre for Contemporary Cultural Studies przy Uniwersytecie w Birmingham, gdzie rozwijano teorię hegemonii kulturowej Antonio Gramsciego.

    Obecnie wszystkie finansowane ze środków publicznych, oraz podlegające państwowej kontroli programowej placówki wychowawcze, szkolne i akademickie w państwach członkowskich Unii Europejskiej są z mocy prawa zobowiązane do promocji ideologii antykultury.

    To, jakie nazwy nadawano różnym nurtom nowej ideologii na kolejnych etapach jej ewolucji nie ma żadnego znaczenia (oprócz tego, że umożliwiało zacieranie marksistowskich tropów, coraz bardziej obciążających, w miarę kompromitowania się klasycznego marksizmu w Rosji). Freudomarksizm, teoria krytyczna, strukturalizm, poststrukturalizm, postmodernizm, dekonstruktywizm, radykalny feminizm, LGBT, cultural studies, gender studies itp. łączy jedno - aprioryczna negacja kultury jako mechanizmu kształtującego ludzką psychikę i życie społeczne.

  2. Pojęcie "antykultura" należy odczytywać nie wartościująco, ale dosłownie, jako najkrótszy opis mechanizmu tej ideologii. Stosunek do antykultury może być krańcowo odmienny, w zależności od oceny skutków, jakie ta ideologia powoduje. Rzecz w tym, że każda ideologia powoduje nie tylko skutki wypisane jako cele na jej sztandarach, ale również różne "skutki uboczne". Wyrobienie rzetelnej oceny antykultury wymaga poznania wszystkich jej skutków.
    {Krzysztof Karoń, 1955-}

  1. Gramscinotka"Niemcy, Żydzi i folksdojcze", Wydawnictwo Capital, Warszawa, 2018, str. 222-223 doszedł do wniosku, że Marks się pomylił, iż byt określa świadomość - co w praktyce politycznej przekładało się właśnie na bolszewicką strategię uchwycenia i utrzymania władzy.
    Według Gramsciego bowiem głównym czynnikiem alienującym, czyli utrzymującym człowieka w niewoli, nie są właściwe stosunki własnościowe ani nawet przemoc, tylko kultura burzuazyjna, którą Gramsci rozumiał w bardzo szerokim znaczeniu - nie tylko jako twórczość, ale również jako prawa, religię, obyczaje, instytucje i tak dalej.

    Ona bowiem, to znaczy - kultura - dostarcza człowiekowi kategorii, przy pomocy których on myśli, myśli, ocenia, wybiera, porównuje, słowem - funkcjonuje intelektualnie.
    I jeśli chciałby się przeciwko tej kulturze zbuntować - a na tym przecież polega rewolucja - to buntuje się używając kategorii dostarczonych mu przez swego prześladowcę - bo innych po prostu nie ma - więc jego bunt jest nieskuteczny, a nawet groteskowy.
    Dlatego też Gramsci uznał, że głównym polem bitwy rewolucyjnej powinna być sfera ludzkiej świadomości, czyli właśnie kultury.

    Rewolucja w sferze kultury powinna polegać na wprowadzeniu do niej "ducha rozłamu", to znaczy nadania dotychczasowym kategoriom kulturowym całkowicie odmiennej, wywrotowej, a więc właśnie rewolucyjnej treści. Inaczej mówiąc - rewolucja w sferze kultury powinna doprowadzić do uchwycenia panowania nad językiem, by przekształcić sposób myślenia ludzi.

    W związku z tym w tej strategii na plan pierwszy wysuwa się masowe duraczenie, realizowane przy pomocy piekielnej triady: państwowego monopolu edukacyjnego, mediów i przemysłu rozrywkowego.

  2. Ale chociażnotka"Niemcy, Żydzi i folksdojcze", Wydawnictwo Capital, Warszawa, 2018, str. 225 strategia się zmieniła, to cel rewolucji pozostał ten sam: wyhodowanie człowieka sowieckiego, który od normalnego człowieka różni się tym, iż wyrzekł się wolnej woli.
    W związku z tym człowiek sowiecki nie może żyć w normalnym świecie, bo w normalnym świecie codziennie trzeba dokonywać samodzielnych wyborów - a tej umiejętności człowiek sowiecki właśnie się pozbawił. Dlatego drugim celem rewolucji komunistycznej jest stworzenie człowiekom sowieckim sztucznego środowiska, w którym mogliby oni żyć - w postaci państwa totalitarnego.

    Państwo totalitarne charakteryzuje się m.in. tym, że nie toleruje żadnej władzy poza własną, a więc np. władzy rodzicielskiej, z której na naszych oczach została już pusta skorupa w postaci obowiązku alimentacyjnego, nie toleruje władzy religijnej, a także władzy właściciela nad rzeczą, bo wprawdzie w strategii Antoniego Gramsciego zmiana stosunków własnościowych zeszła na plan trzeci, ale przecież nadal jest istotnym elementem komunistycznej rewolucji.
    {Stanisław Michalkiewicz, 1947-}

  1. Liberalna demokracjanotka"Between Two Ages: America’s Role in Technetronic Era", ISBN-10 0313234981, 1970, str. 252-253 stoi przed innym zagrożeniem, mniej jawnym, ale nie mniej podstawowym. Związane bardziej bezpośrednio z wpływem techniki, wiąże się ono ze sobą stopniowym powstawaniem społeczeństwa bardziej kontrolowanego i kierowanego. Takie społeczeństwo będzie zdominowane przez elitę, której roszczenie sobie prawa do władzy politycznej będzie opierało się na rzekomo lepszej wiedzy naukowej. Elita ta, nieskrępowana ograniczeniami tradycyjnych wartości liberalnych, nie zawaha się - dla osiągnięcia swoich politycznych celów - wykorzystać najnowszą, nowoczesną technikę do wywierania wpływu na publiczne zachowania i prowadzenia ścisłej inwigilacji i kontroli społeczeństwa. W takich okolicznościach, dynamika naukowa i techniczna kraju nie zostanie zmniejszona, ale faktycznie będzie czerpać energię z sytuacji, którą wykorzystuje.

    Another threat, less overt but no less basic, confronts liberal democracy. More directly linked to the impact of technology, it involves the gradual appearance of a more controlled and directed society. Such a society would be dominated by an elite whose claim to political power would rest on allegedly superior scientific knowhow. Unhindered by the restraints of traditional liberal values, this elite would not hesitate to achieve its political ends by using the latest modern techniques for influencing public behavior and keeping society under close surveillance and control. Under such circumstances, the scientific and technological momentum of the country would not be reversed but would actually feed on the situation it exploits.

    {Zbigniew Brzeziński, 1928-2017}

  1. W demokracjinotka"Demokracja zgodna z zasadami", homilia w uroczystość św. Stanisława, biskupa i męczennika, Głównego Patrona Polski (Kraków, Skałka – 13.05.2018) zatem podmiotem władzy politycznej jest naród, postrzegany w swoim całokształcie jako posiadacz suwerenności. Demokracja oznacza więc taki system, w którym odrzuca się władzę skupioną w jednej osobie. Władza tu nie jest czyjaś. W demokracji nikt nie może ogłosić się władcą, tylko ludzie – demos, mogą wybrać sobie rządzących i tylko oni mogą ich odwołać.

    Przyjmując tę zasadę Sartori mówi: demokracja to system, w którym nikt nie może sam siebie wybierać, nikt nie może powierzać sobie władzy rządzącej i – tym samym – nikt nie może przywłaszczyć sobie bezwarunkowej i nieograniczonej władzy (por. Kompendium Nauki Społecznej Kościoła, KNSK, 395).

  2. Prawdziwa demokracja możliwa jest jedynie w Państwie prawnym i w oparciu o poprawną koncepcję osoby ludzkiej (Kompendium Nauki Społecznej Kościoła, 107). O to, że człowiek został stworzony przez Boga i jest od Niego zależny. Podstawowy błąd ideologii marksistowskiej oraz jej dzisiejszych pochodnych polega na odrzuceniu więzi człowieka z Bogiem. Stąd bierze się błędne pojęcie odkupienia, które postrzega się jako wyzwolenie od wszelkich zależności.

    Tymczasem jedyną drogą, która prowadzi do wyzwolenia, jest pełna miłości więź człowieka z jego Stwórcą. Aby obronić człowieka przed ideologicznymi redukcjonizmami oraz absolutyzacją roli państwa, trzeba uznać, że posłuszeństwo względem Boga jest granicą posłuszeństwa człowieka względem państwa (Papież Franciszek, Przedmowa do wyboru pism Benedykta XVI o relacji między wiarą i polityką).

  3. W demokratycznym państwie, w którym decyzje zazwyczaj podejmuje większość reprezentantów woli społeczeństwa, osoby odpowiedzialne za sprawowanie rządów są zobowiązane do interpretowania dobra wspólnego ich kraju nie tylko zgodnie z poglądami większości, ale w perspektywie rzeczywistego dobra wszystkich członków obywatelskiej wspólnoty, włącznie z tymi, którzy stanowią mniejszość (KNSK, 169).
  4. Trzeba jednak zauważyć, że pluralizm poglądów i postaw sam z siebie nie jest w stanie wygenerować żadnych pozytywnych wartości, zdolnych do zespolenia jednostek i uczynienia z nich społeczeństwa. Chociaż umożliwia on – do pewnego stopnia – pokojowe współżycie wewnątrz państwa, to jednak przyczynia się także do zaniku wartości wspólnych, które w atmosferze powszechnego pluralizmu karłowacieją i stają się poglądem lub stanowiskiem jakiegoś człowieka czy grupy ludzi bez możliwości uczynienia ich wartościami powszechnymi. Rozluźnia to więzi łączące ludzi i budujące wspólnotę a przecież człowiek nie jest „samotną wyspą”.

    Aby w pełni zrealizować siebie, pluralizm poglądów potrzebuje także tych wartości, które zbliżają ludzi i ich łączą. Potrzebuje wartości, które o tyle są wartościami prawdziwymi, o ile stanowią pomost wiodący do drugiego człowieka. Sam pluralizm taką wartością nie jest, choć nie jest on całkowicie pozbawiony społecznego znaczenia.

  5. Gdy chrześcijaństwo stanowiło w Europie religię dominującą, ono dostarczało owych wartości. Dzisiaj – pozbawieni tego wspólnego fundamentu wartości powszechnych – czujemy, jak nasze społeczeństwa kruszą się w sensie duchowym. Coraz mniej jest wartości, które nas łączą, a coraz więcej tych, które nas dzielą.

    Dlatego prawdziwa demokracja domaga się „przyjęcia z przekonaniem wartości inspirujących procedury demokratyczne: godności każdej osoby ludzkiej, poszanowania praw człowieka, uznania dobra wspólnego za cel i kryterium porządkujące życie polityczne. Jeśli nie ma generalnej jednomyślności co do tych wartości, zatraca się znaczenie demokracji, a jej stabilność staje pod znakiem zapytania.

    Jeśli pozbawi się demokrację aksjologicznych fundamentów, ona sama z siebie nie jest w stanie zagwarantować rządów prawa ani szeroko rozumianej wolności. Jeśli się ją pozbawi tych fundamentów, istnieje niebezpieczeństwo, że – zgodnie z procedurami demokratycznymi – państwo cieszące się wolnością z czasem przyjmie charakter totalitarny, w którym całkowitą władzę sprawować będzie wąska grupa wybranych przez naród oligarchów.

    Dziś zwykło się twierdzić, że filozofią i postawą odpowiadającą demokratycznym formom polityki są agnostycyzm i sceptyczny relatywizm, ci zaś, którzy żywią przekonanie, że znają prawdę i zdecydowanie za nią idą, nie są z demokratycznego punktu widzenia, godni zaufania.

    Jednakże – replikuje Jan Paweł II – w sytuacji, w której nie istnieje żadna ostateczna prawda będąca przewodnikiem dla działalności politycznej i nadająca jej kierunek, łatwo o instrumentalizację idei i przekonań dla celów, jakie stawia sobie władza. Historia uczy, że demokracja bez wartości łatwo przemienia się w jawny lub zakamuflowany totalitaryzm. Popularny nihilizm moralny, jakkolwiek usprawiedliwiany czy zgoła usprawiedliwienia nie szukający, nie jest niebezpieczeństwem teoretycznie wymyślonym, ale śmiertelnym zagrożeniem dla świata (L. Kołakowski, Czy Pan Bóg jest szczęśliwy i inne pytania, Kraków 2009, s. 110).

  6. Wśród zasadniczych praw człowieka należy przede wszystkim wymienić prawo do życia od chwili poczęcia aż do naturalnej śmierci; prawo do życia w zjednoczonej wewnętrznie rodzinie i w środowisku moralnym sprzyjającym rozwojowi osobowości; prawo do rozwijania własnej inteligencji i wolności w poszukiwaniu i poznawaniu prawdy; prawo do uczestniczenia w pracy dla doskonalenia dóbr ziemi i zdobycia środków utrzymania dla siebie i swych bliskich; prawo do swobodnego założenia rodziny oraz przyjęcia i wychowania dzieci, dzięki odpowiedzialnemu realizowaniu własnej płciowości.
    Źródłem i syntezą tych praw jest w pewnym sensie wolność religijna, rozumiana jako prawo do życia w prawdzie własnej wiary i zgodnie z transcendentną godnością własnej osoby (por. Centesimus annus, 47).

    Prawa człowieka są powszechne nie dlatego, że są zaakceptowane i uznane przez większość parlamentarną albo przez opinię publiczną, ale dlatego, że opierają się na naturze istoty ludzkiej, która nie zmienia się wraz z uwarunkowaniami społecznymi czy historycznymi. Prawa te mają swój fundament w prawie naturalnym, zapisanym w sercu człowieka i obecnym w różnych kulturach i cywilizacjach. Oderwanie praw człowieka od tego kontekstu oznaczałoby zawężenie ich zasięgu i ustępstwo wobec koncepcji relatywistycznej, według której znaczenie i interpretacja praw mogłyby ulegać zmianie, a ich uniwersalność można by negować w imię różnych koncepcji kulturowych, politycznych czy nawet religijnych (Benedykt XVI, Przemówienie do Zgromadzenia Narodów Zjednoczonych w Nowym Jorku – 18.04.2008 r.).

    Leszek Kołakowski pisał: prawa człowieka, czyli uprawnienia przysługujące każdemu z osobna, nie powinny być mylone z prawami demokratycznymi; te pierwsze nie są rozciągnięciem, zastosowaniem, czy częścią tych drugich, ale przeciwnie ich granicą. Ryzykujemy stopniowe i nieustające ześlizgiwanie się ku przepaści demokratycznego totalitaryzmu, jeśli odróżnienie to nie jest jasno sformułowane w ustawodawstwie i nauczaniu publicznym.
    Nic to nie znaczy, że idea praw człowieka jest konstrukcją arbitralną; to samo można powiedzieć o idei demokracji – obie są normatywne. Jeśli jedne i drugie się uznaje, jest sprawą najwyższej wagi wiedzieć, że prawa człowieka nie dają się wydedukować z praw demokratycznych i nie są ich uzupełnieniem, lecz przeciwwagą; stanowią obszar, przed którym uprawnienia demokratyczne się zatrzymują
    (L. Kołakowski, "Niepewność epoki demokracji", Kraków 2014, 184–185).
    {abp Stanisław Gądecki, 1949-}

  1. Poprawność polityczna rządzi światem
    Czym jest poprawność polityczna, „Poprawność polityczna rządzi światem”, z prof. Eugeniuszem Capozzim rozmawia Włodzimierz Rędzioch, „Niedziela”, nr 29, 21 VII 2019 r., str. 38-39 dlaczego wyklucza się jej przeciwników i dlaczego nienawidzi ona chrześcijaństwa. Na pytania Włodzimierza Rędziocha odpowiada prof. Eugenio Capozzi
  2. - Jak zdefiniowałby Pan Profesor poprawność polityczną?
  3. - Jako "katechizm cywilny", sumę nakazów, zakazów, cenzur, które są wyrazem bardzo precyzyjnej ideologii – możemy ją nazwać neoprogresywizmem, ideologią "Innego", "utopią różnorodności". Chodzi o ideologię, która w całości potępia kulturę zachodnioeuropejską jako imperialistyczną i dyskryminującą i planuje zmienić mentalność ludzkości – zastąpić ją radykalnym relatywizmem kulturowym i etycznym.
    (...)
  4. - Jak to się stało, że ideologii poprawności politycznej udało się zastąpić tradycyjne ideologie liberalno-demokratyczne?
  5. - Silna hegemonia "narracji różnorodności" wkradła się w dialektykę społeczeństw liberalno-demokratycznych; zdestabilizowała i zniszczyła jej filozoficzne podstawy - ten "najniższy wspólny mianownik" kulturowy, który przez wieki określał wspólna koncepcję świętości osoby ludzkiej, faktycznie wprowadził prawdziwą dyktaturę relatywizmu. Dyktaturę, przeciwko której prawie niemożliwe jest zbuntowanie się - grozi to ośmieszeniem społecznym i marginalizacją, ponieważ już w końcu XX wieku poprawność polityczna stała się charakterystyczną cechą elit politycznych, intelektualnych, medialnych i przemysłu rozrywkowego, uzyskała monopol na język i etykę publiczną.
    (...)
  6. - Jakie są założenia tego, co nazwał Pan Profesor "katechizmem cywilnym"?
  7. -W skrócie można powiedzieć, że zasadza się on na czterech dogmatach.
    Pierwszym z nich jest relatywizm kulturowy, co oznacza, że wszystkie kultury, tradycje i religie mają jednakową wartość i muszą być traktowane na tym samym poziomie.
    Drugi dogmat to równoważność pragnień i praw. W tej perspektywie każde pragnienie jest uzasadnione, a nawet święte, a każdy rodzaj represji jest niewłaściwy (zabrania się zabraniać). To hedonistyczna i radykalna interpretacja Freuda, a także Marcusego. Podmiot ludzki jest zredukowany do czystego popędu i pragnień.
    Tendencje te przekładają się na eksplozję konfliktów, ponieważ nie ma ograniczeń dla pragnień, ich sprzeczności i ciągłej zmienności.
    Trzecim dogmatem jest przekonanie, że człowiek dla świata nie jest konieczny. Człowiek jest jednym z wielu elementów równowagi w środowisku, ale nie jest głównym celem.
    Czwarty dogmat to powiązanie tożsamości z samostanowieniem. Prawa są oparte nie na powszechnie podzielanej koncepcji człowieka, ale na przynależności do grup i stylów życia, które jako takie muszą być chronione. Warunki te nie są uważane za naturalne, ale są wynikiem subiektywnego wyboru. Ten ostatni dogmat można podsumować wyrażeniem: "Chcę, więc jestem".
    (...)
  8. - Dlaczego Kościół katolicki jest postrzegany jako główny wróg ideologii poprawności politycznej?
  9. - Progresywizm "różnorodności" jest ze swej natury radykalnym relatywizmem, który odrzuca etyczno-polityczne podstawy Zachodu. Z tego powodu postrzega chrześcijaństwo jako najgorszego wroga. W szczególności identyfikuje jako wroga Kościół katolicki, który dziś jest praktycznie ostatnią filozoficzna barierą dla relatywizmu. Jednak wszystkie totalitarne ideologie nienawidziły chrześcijaństwa, ponieważ opierają się na gnostyckim twierdzeniu, że budują niebo na ziemi i nowego człowieka.
  10. - Jak możemy przeciwdziałać dyktaturze poprawności politycznej?
  11. - Należy ukazywać to zjawisko w kontekście historycznym - próbowałem to zrobić na swój sposób w mojej książce "Politicamente Corretto - storia di una ideologia" (Poprawność polityczna. Historia ideologii) - aby pokazać. że miało ono konkretne przyczyny, jest związane z ewolucją pewnych uwarunkowań ekonomicznych, społecznych, politycznych i kulturowych - i dlatego nie jest ani wieczne. ani nieuniknione.
    A z tego wynika, że może ewoluować lub się skończyć - jak każde zjawisko, którego twórcami są ludzie - gdy zmieni się konkretny kontekst historyczny.

  1. Pytanie: Czym jest relatywizm moralny?
  2. Odpowiedź: Relatywizm moralny najlepiej zrozumieć w porównaniu z absolutyzmem moralnym. Absolutyzm twierdzi, że moralność opiera się na uniwersalnych zasadach (prawo naturalne, świadomość). Ludzie, którzy przyjmują poglądy chrześcijańskiego absolutyzmu wierzą, że Bóg jest jedynym źródłem powszechnie przyjętych zasad moralnych, które są niezmienne, podobnie jak i natura samego Boga. Relatywizm moralny zakłada, że moralność nie jest oparta na jakimkolwiek ostatecznym standardzie. "Prawdy" etyczne zależą raczej od zmiennych, takich jak konkretna sytuacja, kultura, czyjeś uczucia itp.
  3. Można powiedzieć kilka rzeczy odnośnie relatywizmu moralnego, który zdaje się sam wskazywać na swoją pokręconą naturę. Po pierwsze, wiele argumentów na poparcie relatywizmu wydaje się być bardzo przekonywujących, jednak pojawia się w nich logiczna sprzeczność, mianowicie przedstawiają "poprawne" zasady moralne, z którymi większość z nas mogłaby się zgodzić, wskazując na wartości absolutne, a nie relatywne. Po drugie, nawet tzw. relatywiści odrzucają relatywizm w większości przypadków. Nie powiedzieliby, że morderca czy gwałciciel pozbawiony jest winy, chyba że naruszyłby tym wyznawane zasady.
  4. Relatywiści mogą twierdzić, że różne wartości w różnych kulturach wskazują, iż moralność jest wartością relatywną u różnych osób. Argument ten jednak gmatwa postępowanie indywidualnych osób (tego co robią) z przyjętymi zasadami (standardami czy powinni coś zrobić). Jeśli kultura określa co jest dobre a co złe, to jak powinniśmy osądzić Nazistów? W gruncie rzeczy, podążali za wypełnianiem zasad moralnych ówczesnej kultury. Jedynie gdy przyjmiemy, że morderstwo jest zawsze czymś złym, dopiero wtedy możemy wskazać że Naziści postępowali źle. Fakt, że posiadali "własną moralność" niczego nie zmienia. Na przykład, zwolennicy czy przeciwnicy aborcji zgadzają się, że morderstwo jest złe, lecz nie zgadzają się w kwestii tego, czy aborcja jest morderstwem? Zatem, nawet w tym przypadku widać, że absolutne, ponadczasowe zasady moralności są czymś dobrym.
  5. Niektórzy twierdzą, że zmiana sytuacji może wywołać zmianę zasad moralnych - różne sytuacje wymuszają różne czyny, coś co w innych okolicznościach nie byłoby czymś słusznym. Lecz istnieją trzy aspekty na podstawie których powinniśmy oceniać postępowanie: okoliczności, czyn i intencja. Na przykład, możemy oskarżyć kogoś o zamiar popełnienia morderstwa (zamiar), nawet jeśli do niczego nie doszło (do aktu morderstwa). Zatem okoliczności są częścią decyzji moralnej, gdyż określają kontekst dokonywanego wyboru moralnego (zastosowania zasad uniwersalnych).
  6. Głównym argumentem w dyskusji relatywistów jest kwestia tolerancji. Twierdzą, że mówienie komuś że czyjaś moralność jest zła jest brakiem tolerancji, tolerując jakoby wszystkie poglądy. To jednak wprowadza ludzi w błąd. Po pierwsze, zła nigdy nie powinniśmy tolerować. Czy powinniśmy tolerować pogląd gwałciciela, że kobiety są obiektem zaspokojenia jego potrzeb? Po drugie, ich teoria uderza w nich samych, ponieważ relatywiści nie tolerują nietolerancji czy absolutyzmu. Po trzecie, relatywizm nie podaje przyczyny dla jakiej ktoś powinien wykazywać tolerancję. Podstawą tolerowania ludzi (nawet jeśli się z kimś nie zgadzamy) jest ponadczasowa (absolutna) zasada moralna, która mówi że powinniśmy zawsze traktować drugą osobę uczciwie - ale znowu jest absolutyzm, a nie relatywizm! Rzeczywiście, bez jakichkolwiek zasad moralnych nie może istnieć dobro.
  7. Fakt jest taki, że wszyscy ludzie rodzą się ze świadomością i wiedzą instynktownie, że popełnili coś złego, czy źle postąpili względem drugiej osoby. Postępujemy tak, jakbyśmy oczekiwali że inni to zauważą. Nawet będąc dziećmi widzimy różnicę między "sprawiedliwością" a "niesprawiedliwością". Musielibyśmy przyjąć fałszywą filozofię, aby przekonać siebie samych, że jesteśmy w błędzie i że relatywizm moralny jest prawdziwy.

  1. ... niech nie robi na tobie wrażenia Stanisław Andreski, "Czarnoksięstwo w naukach społecznych" (tytuł oryginału ang.: "Social Sciences as Sorcery", 1972) znak znanego wydawnictwa ani wielka objętość publikacji autora. Nie zapominaj, że Einstein potrzebował tylko siedemnaście stron na swój artykuł, który zrewolucjonizował fizykę, podczas gdy w azylach są grafomanii, którzy codziennie zużywają stosy papieru. Pamiętaj, że wydawcy chcą utrzymywać w ruchu maszyny drukarskie i nie sprzeciwiają się bzdurom, jeśli można je sprzedać.
  2. Każde społeczeństwo, które trwa wystarczająco długo, aby pozostawić przekazy pisane, miało rozbudowane zwyczaje i instytucje, które skutecznie wpajały młodym uczucia niezbędne do jego trwania. Teraz, po raz pierwszy w pisanej historii, zachodni kapitalizm przedstawia nam widowisko systemu, który nie tylko całkowicie zrezygnował z zadania wychowania moralnego, ale faktycznie wykorzystuje ogromne zasoby i środki perswazji o bezprecedensowej mocy do zniszczenia zwyczajów, norm i ideałów niezbędnych do jego przetrwania; oraz wszczepiania zasadniczo antyspołecznych postaw, które są niezgodne z jakimkolwiek sensownym porządkiem społecznym. Byłoby cudem, gdyby porządek społeczny, który pozwala na tak masową antyspołeczność, nie zniszczył sam siebie.
    {Stanisław Andreski (Andrzejewski), 1919-2007}

  1. Nowomowa
  2. George Orwell w swej powieści "Rok 1984" pisał o nowomowie (newspeak), czyli zideologizowanym języku, obowiązującym w totalitarnym państwie Oceania. Nowomowę tworzyli m.in. Marks, Lenin, Stalin. Trzydzieści lat temu, kiedy padała komuna, wydawało się, że padnie także nowomowa. Niestety, dziś nowomowa ma się lepiej niż kiedykolwiek.
  3. W marksizmie prawdą było to, co służyło na danym etapie rewolucji komunistycznej. A kto wiedział, co służy rewolucji? Oczywiście partia, na czele ze swoim wodzem, pierwszym sekretarzem. Współczesne modne ideologie głoszą mniej więcej to samo. Dla neomarksistów czy też marksistów kulturowych prawdą jest to, co służy rewolucji kulturowej, budowaniu nowego, lepszego świata. A co służy budowaniu lepszego świata na danym etapie, to wiedzą główne lewicowo-liberalne ośrodki, na czele z panami typu George Soros. Prawda obiektywna jako zgodność sądów z rzeczywistością nie istnieje. Bo dla neomarksistowskich postępowców rzeczywistość nie istnieje. Są tylko postępowe idee, które trzeba wdrażać.
    {ks. Dariusz Kowalczyk SJ, 1963-}

  1. To, co nazywa się Cywilizacją Zachodnią, znajduje się w zaawansowanym stanie rozkładu, a wkrótce nadejdzie kolejny okres wieków ciemnych, jeśli rzeczywiście się już nie zaczął. Gdy media, a zwłaszcza telewizja, rządzą całym naszym życiem, co do tego nie ma wątpliwości, można łatwo sobie wyobrazić, że może się to stać bez zauważenia przez nas ... przyzwyczajając nas do stopniowego niszczenia naszych wartości. What is called Western Civilization is in an advanced state of decomposition, and another Dark Ages will soon be upon us, if, indeed, it has not already begun. With the Media, especially television, governing all our lives, as they indubitably do, it is easily imaginable that this might happen without our noticing...by accustoming us to the gradual deterioration of our values.
    {Malcolm Muggeridge, 1903-1990}

  1. W historii cywilizacji umysł człowieka inspirowały rozmaite aspekty natury: niekiedy jej siła, niekiedy piękno, sporadycznie - jej majestat. Abraham Joshua Heschel, "Bóg szukający człowieka. Podstawy filozofii judaizmu", Wydawnictwo Esprit s.c., Kraków 2015, str. 48-49 Nasz wiek jest okresem, który zasadniczą wartość natury upatruje w jej użyteczności. To czas, w którym uzyskanie mocy, wykorzystanie zasobów uznaje się za główny cel człowieka w boskim dziele stworzenia. Człowiek staje się przede wszystkim istotą wyrobniczą, a świat okazuje się gigantycznym składem narzędzi zaspokajającym jego potrzeby.

    Grecy uczyli się po to, by zrozumieć. Żydzi uczyli się po to, by czcić. Współczesny człowiek uczy się, aby korzystać. Baconowi zawdzięczamy stwierdzenie: "Wiedza jest siłą". To właśnie powód, dla którego ludzie skłaniają się ku nauce: wiedza przynosi sukces. Pomijając względy praktyczne, nie wiemy, jak uzasadnić jakąkolwiek wartość. Człowiek chętnie określa siebie jako istotę "poszukującą maksymalnego stopnia dobrobytu przy użyciu minimalnej energii“. Stąd utożsamia wartość z tym, co przynosi korzyść. Odczuwa, działa i myśli tak, jak gdyby jedynym celem wszechświata było spełnianie jego potrzeb. Dla dzisiejszego człowieka wszystko wydaje się wymierne i wszystko zdaje się być redukowalne do liczby. Ufa w najwyższym stopniu statystyce i czuje odrazę do idei tajemnicy. Uparcie ignoruje fakt, iż otaczają nas rzeczy, które możemy rozpoznać, ale których nie możemy zrozumieć; że nawet rozum jest tajemnica samą w sobie. Człowiek jest pewien swoich możliwości zgłębienia każdej tajemnicy. Nie dalej niż w poprzednim pokoleniu był przekonany, że nauka znajduje się na drodze do rozwiązania wszystkich zagadek świata.

    (...) Oszołomieni olśniewającymi osiągnięciami intelektu w nauce nie tylko trwamy w przeświadczeniu, że jesteśmy panami ziemi; jesteśmy przekonani, że nasze interesy i potrzeby stanowią miarę tego, co dobre i złe.

    Wygoda, zbytek, sukces nieustannie nęcą nasze apetyty, wypaczając obraz tego, co konieczne, choćby nie zawsze przez nas pożądane. Łatwo przez nie utracić zdolność dostrzegania wartości. Korzyści są wiernymi towarzyszami człowieka ślepego na wartości, wyznaczają ścieżki i stają się na nich jego przewodnikiem.
    {Abraham Joshua Heschel, 1907-1972}

  1. W 1930 roku Carl Schmitt napisał źródło: Szymon Bogucki, "Etyka państwowa i państwo pluralistyczne w myśli Carla Schmitta" esej pt. "Etyka państwowa i państwo pluralistyczne". [...] w tym krótkim dziele przedstawił realia polityczne i państwowe, jakie działają w XXI wieku. Oto od końca wojny stopniowo dewaluuje się wartość państwa jako nadrzędnej wspólnoty, która konstytuuje i chroni byt jednostki. Zatraca się etyczność państwa i wartości hierarchii na rzecz kosmopolitycznego bożka wolności.
  2. [...] szkodliwe pojmowanie pluralizmu, który w swym założeniu postuluje kompromis [powoduje, że] państwo staje się instrumentem tudzież sługą różnych grup społecznych, które w porozumieniu ze sobą wykorzystują jego słabości, tym samym podpiłowując jego pozycję wśród ogółu. Można zauważyć pewną analogię do czasów współczesnych tj. dziś, również mamy działania czynników być może nawet nie tyle wewnętrznych co zewnętrznych, które oddziałują na państwo poprzez np. lobbing. Państwo staje się zakładnikiem potężnych firm, które często są monopolistą o budżecie dużo wyższym niż PKB państw (nawet europejskich). Przy takim obrocie spraw państwo fizycznie nie jest w stanie autorytatywnie decydować o rozwiązywaniu konfliktów wewnątrzpaństwowych, bo oficjalnie nie może się nimi zajmować.
  3. [...] jednostka ma dziś w wielu państwach poczucie uwikłania w faktyczną wielość więzi etycznych i zobowiązań wspólnotowych w odniesieniu do wspólnot religijnych i kulturalnych, zrzeszeń gospodarczych oraz partii politycznych, bez możliwości ustalenia hierarchii tych więzi w razie konfliktu.
  4. [...] relatywizacja poszczególnych rejonów życia, które cyklicznie uderzają w państwową jedność polityczną. Kompromis to przecież immanentny element pluralizmu. [...] państwo, w którym zawsze poszukuje się kompromisu to bezbronna organizacja, która staje się polem walki dla wewnętrznie podzielonych obywateli organizujących się w partie walczące o władzę, to właśnie te związki społeczne są [...] "bandą rzezimieszków".

  1. W piątek 24 stycznia 2020 r. ulicami Waszyngtonu przeszedł 47. Marsz dla życia. "Dobre Nowiny", nr 2(55), luty 2020, str. 2-3 Jego hasłem były słowa: "Życie daje siłę: pro-life jest pro-kobiece!". Zgromadził on kilkaset tysięcy ludzi. Na otwarcie Narodowego Marszu przybył prezydent Donald Trump, który powiedział:
    Mam zaszczyt być pierwszym prezydentem w historii, który uczestniczył w Marszu dla życia. Jesteśmy tutaj z bardzo prostego powodu – w obronie prawa każdego dziecka, narodzonego i nienarodzonego, aby mogły wypełnić dany im przez Boga potencjał.

    W czasie swojego wystąpienia Donald Trump powiedział m.in.:

    Kiedy widzimy, jak wygląda dziecko w łonie matki, dostrzegamy majestat Bożego stworzenia. Kiedy trzymamy w ramionach nowo narodzone dziecko, poznajemy nieskończoną miłość, jaką każde dziecko wnosi do rodziny. Kiedy obserwujemy, jak dziecko wzrasta, widzimy blask, który promieniuje z każdej ludzkiej duszy. Jedno życie zmienia świat!

    Z doświadczenia mojej rodziny mogę Wam powiedzieć, że przekazuje miłość, wielką, wielką miłość!
    (...) Nienarodzone dzieci nigdy nie miały silniejszego obrońcy w Białym Domu.

    Jak nam mówi Biblia, każda osoba jest "cudownie utkana". Niestety, skrajna lewica pracuje nad zniesieniem naszych praw nadanych przez Boga, zamykając wyznaniowe organizacje charytatywne, zakazując przywódcom religijnym dostępu do forum publicznego i zmuszając do milczenia Amerykanów, którzy wierzą w świętość życia. Oni idą za mną, bo walczę za Was, a my walczymy za tych, którzy nie mają głosu. I wygramy, ponieważ wiemy, jak wygrać! Wszyscy wiemy, jak wygrać! Wygrywamy od dawna! Razem jesteśmy głosem tych, którzy głosu nie mają.

    (...) Do wszystkich Mam zebranych tutaj – dzisiaj sławimy Was i oświadczamy, że matki są bohaterkami. Wasza siła, oddanie i dynamizm są tym, co nadaje siłę naszemu narodowi. Dzięki Wam nasz kraj został pobłogosławiony wspaniałymi duszami, które zmieniły bieg historii ludzkości.

    Nie wiemy, co osiągną nasi jeszcze nienarodzeni obywatele. Wyobraźmy sobie ich marzenia, arcydzieła, które stworzą, odkrycia, których dokonają. Wiemy jednak, że każde życie przynosi na ten świat miłość. Każde dziecko przynosi radość rodzinie. Każda osoba jest warta, aby ją chronić.
    Ponadto wiemy, że każda ludzka dusza jest święta, a każde ludzkie życie, narodzone czy nienarodzone, jest stworzone na święty obraz Wszechmogącego Boga.
    Razem będziemy bronić tej prawdy poprzez cały nasz wspaniały kraj. Uwolnimy marzenia naszego narodu. Z pełną determinacji nadzieją oczekujemy wszystkich błogosławieństw, które przyjdą z pięknem, talentem, celem, szlachetnością i wdziękiem każdego amerykańskiego dziecka.

  1. Fałszywa koncepcja człowieka, źródło: "Nasz Dziennik", nr 68 (6726), 21-22.03.2020 r., "Nasz Magazyn", str. M1

  2. Pandemia koronawirusa w sposób wręcz błyskawiczny zmusza społeczności do przyspieszonego wdrażania nowoczesnych technik informatycznych dla normalnego funkcjonowania.
    Jeszcze do niedawna trudno było sobie wyobrazić prowadzenie w sposób zdalny lekcji szkolnych, porad lekarskich, załatwiania spraw urzędowych.
    Dzisiaj uczymy się tego w przyspieszonym tempie, zdając sobie sprawę, że jest to konieczne ze względu na nasze zdrowie.
    Nie ulega wątpliwości, że szybko rozwijająca się technologia daje w tym względzie człowiekowi ogromne możliwości ułatwienia sobie życia. Zatem w rozwoju technologii IT nie ma nic złego, pod warunkiem że celem wszelkich zmian jest człowiek i jego dobro.
    Aż strach pomyśleć, jakie możliwości technika daje władcom państw totalitarnych. To nie przypadek, że najlepiej tzw. Inteligentne Miasta są tworzone w krajach Dalekiego Wschodu, tj. w państwach tradycyjnie totalnych, gdzie człowiek od zawsze był podporządkowany zbiorowości. Mechanistyczna (gromadnościowa) cywilizacja doskonale nadaje się do tego, by życie społeczne zaprogramować w komputerze. Wszak w cywilizacji takiej chodzi nie o dobro człowieka, ale o siłę państwa.
    Niektórzy utopiści kreują wizję zagrożenia związaną z tzw. sztuczną inteligencją.
    Twierdzą, że rozwój cybernetyczny pójdzie tak daleko, iż maszyny nabędą samoświadomość i zaczną panować nad ludźmi. Myślenie takie jest oparte na całkowicie fałszywej koncepcji człowieka. Człowiek nie dlatego ma samoświadomość (abstrakcyjnie myśli i podejmuje wolne decyzje), że ma skomplikowaną konstrukcję materialną, ale dlatego, że ma duszę daną mu przez Stwórcę. Zapanować nad ludźmi mogą nie tyle maszyny, ile politycy o zapędach totalitarnych, którzy mogą chcieć wykorzystać zdobycze techniki dla panowania nad światem.
    Możliwości gromadzenia wiedzy o każdym obywatelu są wręcz nieograniczone, co może powodować ogromną pokusę jego podporządkowania poprzez stosowanie inżynierii społecznej. Dlatego wraz z rozwojem techniki musi iść rozwój moralny i duchowy ludzkości. W przeciwnym razie grozi nam jawny lub ukryty totalitaryzm.
    Mówiąc o rozwoju cyberświata, musimy zatem pamiętać o cyberbezpieczeństwie. Ma ono wymiar zewnętrzny i wewnętrzny. Oczywiste jest, że należy bronić państwo przed cyberatakami, które mogą stosować zarówno grupy terrorystyczne, jak i wrogie państwa.
  3. Z drugiej strony mądre społeczeństwo musi bronić wolności obywatelskich. A wszystko przy poszanowaniu kluczowej zasady życia społecznego głoszonej przez Jana Pawła II: prymat osoby nad rzeczą.
    {Mieczysław Ryba, 1969-}

  1. Neomarksistowska rewolucja, źródło : "Neomarksistowska rewolucja", Program "Rozmowy niedokończone" w Radio Maryja, 20.09.2020 r., z udziałem ks. prof. dr. hab. Pawła Bortkiewicza TChr, prof. dr. hab. Grzegorza Kucharczyka i prof. dr. hab. Mieczysława Ryby

  2. Utopia taka, jaką jest neomarksizm nie znosi prawdy. Ona musi posłużyć się przemocą, czyli w przestrzeni słowa – cenzurą, a w przestrzeni jakiejś politycznej – jakimiś represjami karnymi.
    Socjalizm nie wytrzymuje konfrontacji z rzeczywistością, więc na tę rzeczywistość narzuca pewne kagańce przemocy.
    {Mieczysław Ryba, 1969-}

  1. Jak pokonać komunizm źródło: "Nasz Dziennik", nr 71 (7336), 26-27.03.2022 r., "Nasz Magazyn", str. M1

  2. Prezydent Ronald Reagan, określając Związek Sowiecki mianem imperium zła, posłużył się terminologią zaczerpniętą z filmu "Gwiezdne Wojny". Była to doskonała metafora określająca państwo rozsiewające po całym świecie błędy komunizmu, mające na sumieniu dziesiątki milionów istnień ludzkich. Uciemiężenie wielu krajów, masowe ludobójstwo, łagry to zbrodnie sowieckiego imperium. Trudno sobie wyobrazić, żeby komunizm na trwałe zagościł w Azji (w tym w Chinach), w Afryce czy Ameryce Łacińskiej bez komunistycznej Rosji, która sterowała międzynarodówką komunistyczną.
  3. Komunizm doskonale wpisał się w tradycje imperialne turańskiej Rosji. Wschodnioazjatycki model cywilizacyjny, jaki ukształtował państwo moskiewskich carów, stał się doskonałym podłożem do zaprowadzenia totalitarnej władzy w największym terytorialnie kraju świata. Jednakże określenie imperium zła nie dotyczyło tylko kwestii podbojów, jakich dokonywała Rosja. Chodziło również o diaboliczną ideologię, którą odbierała człowiekowi duchowy wymiar jego egzystencji, sprowadzając go do poziomu bydła roboczego. Materialistyczna ideologia marksistowska stanowiła olbrzymie zagrożenie dla zachodniej cywilizacji.
  4. Pokonanie imperium zła dokonało się zatem na dwóch płaszczyznach. Z jednej strony chodziło o fizyczne złamanie potęgi Związku Sowieckiego. Ogromne zasługi miał tutaj Ronald Reagan, który nie przejmował się lewicowymi teoriami o tzw. konwergencji ideowej (zbliżania się świata kapitalistycznego Zachodu i komunistycznego Wschodu pod względem systemowym i kulturowym), lecz rozkręcając wyścig zbrojeń, doprowadził do bankructwa gospodarki sowieckiej. Ameryka miała również ogromne zasługi w klęsce wojsk sowieckich w Afganistanie. Bez pomocy amerykańskiej mudżahedini nie poradziliby sobie w walce z rosyjskim agresorem. Na innym poziomie pomoc szła również dla solidarnościowej opozycji w Polsce. Wszystko to złamało potęgę imperium sowieckiego na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia. Jeszcze większa batalia z imperium zła dokonała się na gruncie ideowym. Potężne oddziaływanie nauczania Jana Pawła Il zaowocowało wielkimi protestami społecznymi w Polsce w 1980 roku. To z kolei uruchomiło proces bankructwa ideologicznego systemu, który mienił się być wyzwalającym robotników spod ucisku. Wielka misja Jana Pawła II ożywiła życie religijne Zachodu. Owo przebudzenie duchowe pozwoliło Zachodowi zatrzymać na chwilę destrukcję ideologiczną, zapoczątkowaną neomarksistowską rewolucją 1968 roku, i zwyciężyć w kulturowej batalii z bolszewickim komunizmem.
    {Mieczysław Ryba, 1969-}

  1. "Komunizm to kwintesencja zła" źródło: "Nasz Dziennik", nr 71 (7336), 26-27.03.2022 r., "Nasz Magazyn", str. M2-M4
    Przemówienie prezydenta Ronalda Reagana wygłoszone 8 marca 1983 roku podczas Zjazdu Narodowego Stowarzyszenia Ewangelików

  1. Jens Stoltenberg w Davos źródło: "Jens Stoltenberg w Davos: Putin chciał mniej NATO u swoich granic, jednak teraz będzie go więcej"

    Prezydent Rosji Władimir Putin chciał mniej NATO u granic, jednak teraz będzie więcej NATO u rosyjskich granic i więcej członków Sojuszu.

    Jedną z najważniejszych lekcji, jakie możemy wyciągnąć z tego konfliktu, jest to, że nie powinniśmy wymieniać długoterminowego bezpieczeństwa za krótkoterminowe wpływy gospodarcze.

    Musimy zrozumieć, że nasze wybory gospodarcze mają swoje konsekwencje. Wolność jest ważniejsza od wolnego handlu, obrona wartości jest ważniejsza od zysków.

  1. Praktyczne postulaty LGBT/GENDER Krzysztof Karoń, "HISTORIA ANTYKULTURY 1.0", str. 502-504

    Ideolodzy gender, oprócz ogólnikowych celów, takich jak wolność wyboru i równość, formułują postulaty praktyczne zmierzające do zmiany treści instytucji europejskiej kultury. Należą do nich:
    – wczesna seksualizacja dzieci w ramach systemu wychowania,
    – promocja homoseksualizmu i zachowań nieheteronormatywnych,
    – zmiana definicji rodziny jako podstawowej komórki społecznej,
    – nadanie związkom homoseksualnym statusu małżeństwa i przyznanie im prawa adopcji dzieci.

    [...]
    Nie jest przypadkiem, że wszystkie ruchy rewolucyjne postulowały zniesienie lub reformę instytucji monogamicznej, heteroseksualnej rodziny jako podstawy przeznaczonego do zniszczenia porządku społecznego. Ten sam cel wyznacza sobie ideologia gender. Proces stygmatyzacji rodziny jako źródła autorytarnej osobowości faszystowskiej rozpoczął Wilhelm Reich, a teoretycznie podbudowała go szkoła frankfurcka. Deklarowanym celem tego procesu jest wyzwolenie człowiek z opresji norm kulturowych i zapewne jest to cel możliwy do zrealizowania, jednak nie należy pomijać skutków cywilizacyjnych, jaki realizacja tego postulatu musi spowodować również dla nowego, wyzwolonego od kultury człowieka.

    Otóż ideolodzy gender, postulując nadanie statusu małżeństwa parom homoseksualnym oraz przyznanie im prawa do adopcji dzieci, wyraźnie podkreślają, że ich celem jest wyzwolenie człowieka od ciężarów, jakie nakłada na niego funkcjonowanie jako "trybu" w maszynerii społeczeństwa przemysłowego, to jednak oznacza, że likwidacja owych "trybów" musi spowodować demontaż samej maszynerii, która produkuje dobra konieczne również ludziom "wyzwolonym".

    Jednym słowem – przy ocenie postulatów gender należy zbilansować nie tylko ich spodziewane, pozytywne skutki, ale również nieuchronne, chociaż pomijane ich skutki negatywne.
    {Krzysztof Karoń, 1955-}

Krzysztof Karoń, "Rewolucja kontrkulturowa", Ikona pliku PDF

Piotr Jaroszczak, "Nowy Porządek Świata", Ikona pliku PDF

Podczas gdy media głównego ścieku niestrudzenie pracują nad tym, by skompromitować Donalda Trumpa, aby ten stał się błaznem, to okazuje się, że w ciągu ostatnich dwóch tygodni prezydent USA podjął następujące radykalne działania, służące dobrze amerykańskiemu społeczeństwu i mające znaczenie dla społeczności międzynarodowej:

  • zapowiedział, że szczepionki będą wyłącznie dobrowolne, armia sprawdzi laboratoryjnie ich czystość,
  • wypowiedział umowę Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) na zawsze i chce zbadania jej działalności; wszczęto śledztwo w tej sprawie w USA,
  • anulowano ustawę H.R.6666 Demokratów, znaną jako ustawa TRACE Covid-19,
  • anulowano projekt Billa Gates’a znany jako ID2020,
  • otworzył platformę do skarg na media społecznościowe, aby zgłaszać cenzurę na Facebooku, Twitterze i YouTube; wpływa masa skarg, są dowody na bezprawną cenzurę w tych mediach,
  • wstrzymał wdrażanie 5G w całym kraju,
  • wydał nakaz ponownego otwarcia Stanów dla obywateli, gubernatorzy, którzy odmówią ponownego otwarcia zostaną pozwani do sądu federalnego,
  • zlecił przejęcie przez Biały Dom wszystkich sieci elektrycznych, które obejmą serwery internetowe, systemy nadawcze, systemy elektroniczne (Czerwona Flaga/Red Flag) - to niebawem da możliwość czasowego wyłączenia komunikacji, aby zdławić Deep State,
  • wydał polecenie otwarcia miejsc kultu religijnego dla wszystkich obywateli (Essential Sevices), bo niektórzy burmistrzowie nakładają kary za chodzenie do kościoła,
  • wspiera Australię i 116 krajów, które przyłączyły się do śledztwa w sprawie Covid-19, pomimo gróźb ze strony Chin.

A to jeszcze nie koniec jego dobrych decyzji. W przygotowaniu jest standard oparty na złocie i wiele innych odważnych decyzji.

To wyjaśnia skąd te zamieszki i próba wywołania wojny domowej w USA? Donald Trump próbuje zwrócić ludziom wolność w USA i na całym świecie, walczy z niesprawiedliwością, obłudą, kłamstwem, lewactwem, pedofilią i mordowaniem niewinnych. Czy wyobrażasz sobie jakie siły, jakie pieniądze, korporacje, masonerie występują przeciwko niemu?
{źródło internetowe: doniesienia Polonii z USA, czerwiec 2020}

Demokracja - lekcja z Kabulu

Jurij Bezmienow:

Jurij Bezmienow (Tomas Dawid Schuman):

  1. Pseudoproblemy - manipulacja źródło: Jurij Bezmienow, "Love Letter to America"

    Wprowadzanie do przestrzeni publicznej pseudoproblemów - to następna skuteczna metoda demoralízacji na poziomie idei. Potrzebna byłaby kolejna duża książka, aby opisać tę metodę w szczegółach. Dla naszego użytku wystarczy podać zwięzłą definicję pseudoproblemów.
    Problem, którego rozwiązanie dotyczy niewielkiej grupy osób, lecz powoduje powstanie dużo poważniejszych problemów dla większości obywateli, jest właśnie pseudoproblemem (kwestia praw obywatelskich dla homoseksualistów dotyczy niewielu osób, natomiast pojawiające się związane z tym zagadnienie ochrony moralności seksualnej okazuje się poważniejszym, rzeczywistym problemem).
    Głównym celem pseudoproblemów i katastrofalnym wynikiem ich zaszczepienia jest przekierowanie uwagi opinii publicznej, energii (zarówno umysłowej, jak i fizycznej), pieniędzy i czasu z drogi wiodącej do znalezienia konstruktywnych rozwiązań.
    Sowiecka propaganda wyniosła sztukę kreowania pseudoproblemów i podkreślenia ich znaczenia w amerykańskim życiu publicznym do poziomu realnej polityki państwowej.
    {Jurij Bezmienow, 1939-1993}

Tim Gielen

  1. Niszczą dzieci w interesie zgrai psychopatów Źródło: "Warszawska Gazeta", nr 16 (774), 22-28 kwietnia 2022 r., str. 32

    Niektórzy psychiatrzy mają jeszcze odwagę powiedzieć, co naprawdę myślą o propagandzie klimatycznej. Przyzwoitość i etyka zawodowa nakazują im mówić to, co myślą, nawet dziennikarzowi mainstreamu. Jeden z takich medyków oświadczył: Mamy ludzi, którzy znają siłę strachu, świadomie manipulują psychologią młodych ludzi w sposób, który jest zły i powinien zostać zaniechany - przekonuje. Ludzie muszą zrozumieć, że istnieją ekstremalne scenariusze… i to, że to nie to samo co nauka. Między ostrzeżeniami, prognozami a rzeczywistością jest ogromna różnica, którą propagandyści celowo zacierają.

    Mainstreamowa gazeta poruszyła problem tuż przed histerią kowidową. Miesiąc później zaangażowała się w sianie kolejnego wielkiego strachu, który również z całą mocą uderzył w dzieci i młodzież. Stała się pudłem rezonansowym paniki sanitarnej.

    Przy biernej postawie dorosłych, a nierzadko wspomagającej oprawców, funkcjonariusze chorego systemu: dziennikarze, celebryci, artyści, politycy, pedagodzy, psycholodzy zatruwają młode pokolenia, deprawują je, usuwają granicę między tym co realne a tym, co istnieje jedynie na ekranach i monitorach lub w sferze werbalnej. Znieczulają na fakt, że świat, który im oferują, jest nierzeczywisty, ale jarzmo, przez nich i dla swego pożytku nakładane, jest jak najbardziej realne. I mocno przygniata do ziemi.
    {dr Robert Kościelny}

ks. prof. Janusz Nagórny, "Przemilczenia i tabu w mediach", Ikona pliku PDF

Józef Darski, "Dezinformacja czyli manipulowanie świadomością"

Tadeusz Rynkiewicz, "Podstęp w służbie socjalizmu", Ikona pliku PDF

Tadeusz Rynkiewicz, "Od proletariatu do człowieka masowego", Ikona pliku PDF

ks. prof. Robert Skrzypczak, "Dzieci rewolucji seksualnej", (nagranie wideo, 1:23:19)

Radosław Pyffel, "Czeka nas starcie cywilizacji", Ikona pliku PDF

Reduta Dobrego Imienia, "Raport "Chcesz pokoju – szykuj się do wojny"", Ikona pliku PDF

Scena z "Seksmisji", "Łatwiej jest panować nad nimi, kiedy siedzą pod ziemią"

Leopold Zgoda, "Edukacyjny wymiar zasady pomocniczości", Ikona pliku PDF

Andrzej Krasnowolski, "Subsydiarność w prawie i w praktyce samorządowej", Ikona pliku PDF

Agnieszka Dobek, "Zasada pomocniczości w orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego", Ikona pliku PDF